Reklama

#172 Pełnia Bluesa: Wielcy bluesa. Zmienili jego oblicze

B.B. King, Koko Taylor, Howlin' Wolf, Chuck Berry czy Ella Fitzgerald - te nazwiska ukształtowały oblicze bluesa, jazzu i rock'n'rolla. Z racji 1 listopada przypominamy ich życiorysy oraz wsłuchujemy się w piosenki będące inspiracjami dla wielu muzyków na całym świecie.

Koko Taylor

28 września 1928 roku na świat przyszła Cora Anna Walton, czyli Koko Taylor, królowa bluesa. Niezwykła osobowość sceniczna, mocny, charakterystyczny głos, który elektryzował wielu na całym świecie.

"Blues to moje życie. To prawdziwe uczucie prosto z serca, nie coś co wychodzi wyłącznie z moich ust. Blues to coś, co kocham i coś, co zawsze robię" - tak mówiła o swojej pasji.

Do Chicago Taylor przeniosła się wraz z mężem, kierowcą ciężarówki Robertem "Pops" Taylorem w 1952 roku. Pod koniec lat 50. zaczęła występować w tamtejszych bluesowych klubach. To był początek jej kariery - wypatrzył ją Willie Dixon. Piosenka jego autorstwa, "Wang Dang Doodle" została wydana na singlu i stała się sporym przebojem - sprzedano ok. miliona egzemplarzy.

Reklama

Sławę przyniosły jej znakomite występy na żywo (dawała ok. 100 koncertów rocznie). W dorobku miała nagrodę Grammy (1985 roku - za "Queen of the Blues"). W 1997 roku została wprowadzona do Blues Hall of Fame.

Po raz ostatni zaśpiewała na koncercie 7 maja 2009 roku, w Memphis na gali Blues Music Awards.

Również w maju przeszła operację w związku z krwawieniem w układzie pokarmowym. Zmarła niecały miesiąc później - 3 czerwca - w szpitalu w Chicago. Miała 80 lat.

B.B. King

- Najpiękniejsze w nauce jest to, że nikt ci tego nie odbierze - powiedział kiedyś B.B. King.

Młodego B.B. Kinga wychowywała jego babcia Elnora Farr w Kilmichael w Mississippi. Pod jej opiekę trafił jako pięciolatek, gdy rozstali się jego rodzice. Muzyką na dobre zainteresował się jako członek lokalnego chóru gospel. Pierwszą gitarę dostał, mając 12 lat. Wówczas pod swoje skrzydła wziął go bluesowy gitarzysta "Bukka" White, kuzyn matki.

W 2011 r. magazyn "Rolling Stone" umieścił go na szóstym miejscu listy najlepszych gitarzystów wszech czasów. W 2007 r. muzyk został wprowadzony do Rock'n'Roll Hall of Fame.

Przez całą karierę nieustająco koncertował - do swojej siedemdziesiątki dając po 250-300 występów rocznie. W późniejszych latach zdarzało mu się dawać po ok. 100 koncertów rocznie. Jego najsłynniejszym instrumentem była gitara Lucille (różne warianty modelu Gibson ES-355) - poświęcił jej nawet utwór o tym samym tytule.

Howlin' Wolf

10 czerwca mija kolejna rocznica urodzin legendarnego bluesmana. Chester Arthur Burnett, znany jako Howlin' Wolf, na świat przyszedł w 1910 roku.

Pierwszą gitarę otrzymał w wieku 18 lat. Nie przeszkodziło mu to jednak stać się wirtuozem naszego ulubionego gatunku.

Co ciekawe, muzyk ten spędził dwa i pół roku w amerykańskiej armii. Wcześniej wiódł życie prostego rolnika, jednocześnie ucząc się bluesowego fachu na harmonijce m.in. od Sonny Boy Williamsona II.

Wolf płacił swoim ludziom godziwą pensję na czas. Zaoferował im również świadczenia z ubezpieczenia zdrowotnego. W życiu osobistym nie był ekstrawagancki. Z żoną Lillie i dwiema córkami mieszkali w skromnym, ale wygodnym domu w południowej części Chicago. Nigdy też nie jeździł krzykliwymi, zwracającymi uwagę, samochodami.

W 2017 roku wprowadzono go do Blues Hall of Fame.

W 1964 roku Wolf nagrał nieśmiertelną "Killing Floor". To - bez wątpienia - jeden z najważniejszych utworów w jego karierze, w którym na gitarze akustycznej pojawia się Buddy Guy. Singlem zainspirowali się Jimi Hendrix i Led Zeppelin. Ten pierwszy oczarował nią Erica Claptona wkrótce po przybyciu do Londynu. Zeppelini "wzięli ją" za podstawę do zbudowania "The Lemon Song".

Chuck Berry

Na świat przyszedł w Saint Louis, w rodzinie cieśli. W połowie lat 50. Chuck Berry trafił do Chicago. Tam spotkał bluesmana Muddy'ego Watersa, który poradził mu skontaktowanie się z wytwórnią Chess. Wówczas powstał utwór "Maybellene". Sprzedał się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy. Kolejnym sukcesem jest "Roll Over Beethoven".

Tak zrodziła się gwiazda. Choć w dorosłe życie wkroczył po odbyciu trzyletniej odsiadki w zakładzie poprawczym za kradzież, ostatecznie - choć z wybojami po drodze - wyszedł na prostą. Pracował nawet w fabryce samochodów General Motors oraz zdobył zawód fryzjera.

Chuck Berry to wielki rewolucjonista w ramach wykonywanego gatunku. Zdefiniował jego brzmienie na całe lata naprzód.

Koniec lat 50. i kolejna dekada przyniosły następne standardy rock'n'rolla: "Thirty Days", "Too Much Monkey Business", "Brown Eyed Handsome Man", "You Can't Catch Me", "School Day", "Carol", "Back in the U.S.A.", "Little Queenie", "Memphis Tennessee", "Johnny B. Goode", "Rock and Roll Music" i wykorzystany w kultowej scenie filmu Quentina Tarantino "Pulp Fiction" "You Never Can Tell".

Za sprawą Chucka Berry'ego typowym stały się agresywny rytm, dominująca rola elektrycznej gitary oraz charakterystyczny swobodny sposób zachowania na scenie (stworzył m.in. tzw. duck-walk, kaczy chód).

W 1986 r. Chuck Berry został wprowadzony do Rock'n'Roll Hall of Fame. Artysta umiera 18 marca 2017 roku, mając 90 lat.

Ella Fitzgerald

"Nie rezygnuj z robienia tego, co naprawdę chcesz. Tam, gdzie są miłość i inspiracja, nie sądzę, że można się pomylić" - powiedziała kiedyś Ella Fitzgerald. Artystka ta i jej twórczość są doskonałym przykładem na słuszność tego twierdzenia.

"Pierwsza dama piosenki" na stałe zmieniła oblicze jazzu. Początek jej solowej kariery przypadł na lata 40. XX wieku. Śpiewała wtedy w klubach i salach koncertowych Nowego Jorku.

Później występowała m.in. z Louisem Armstrongiem, Countem Basiem czy Dukiem Ellingtonem oraz grupą All Stars. W 1965 roku odwiedziła nawet Polskę.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Pełnia Bluesa | Howlin' Wolf | B.B. King | Chuck Berry
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy