Chwile grozy pod domem Rihanny! Sprawczynię zdradził jeden szczegół
Nowe informacje ws. ataku pod domem Rihanny. 35-letnia kobieta, która użyła broni w kierunku posiadłości wokalistki usłyszała zarzuty. Amerykańskie media dotarły też do nowych faktów w sprawie jej przeszłości. Okazuje się, że sprawczyni miała na koncie niejeden konflikt z prawem.

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 8 marca 2026 roku. Według informacji przekazanych przez "Daily Mail", dyspozytornia 911 odebrała zgłoszenia o około dziesięciu strzałach oddanych w kierunku domu Rihanny w Los Angeles. Na jaw wyszły nagrania z centrali, które ukazują, jak dokładnie wyglądała policyjna obława.
Zdradziła ją biała Tesla
Z ustaleń policji w Los Angeles wynika, że sprawczyni ataku nawet nie wysiadła ze swojego pojazdu. Oddała strzały spod adresu gwiazdy i natychmiast uciekła z miejsca zdarzenia. Na szczęście, w wyniku tego niebezpiecznego incydentu nikt nie odniósł obrażeń.
Początkowo funkcjonariusze nie dysponowali dokładnym opisem kierowcy, ale zgłaszający zdołali przekazać kluczowy szczegół - sprawczyni poruszała się białą Teslą z tymczasowymi, papierowymi tablicami rejestracyjnymi. Analiza nagrań z miejskiego monitoringu oraz błyskawiczna praca służb pozwoliły na szybkie zlokalizowanie samochodu na parkingu w dzielnicy Sherman Oaks. Kobietę aresztowano dzięki rysopisowi, który uwzględniał m.in. jej splecione włosy, kremową bluzkę oraz zabrudzony samochód.
Zaporowa kaucja i groźby w tle
Zatrzymana to 35-letnia Ivanna Ortiz. Kobieta usłyszała zarzut usiłowania zabójstwa i została aresztowana, a sąd wyznaczył jej zaporową kaucję w wysokości 10,2 mln dolarów.
Co ciekawe, jak donosi "Daily Mail", atak najprawdopodobniej był dokładnie zaplanowany - zaledwie kilka dni wcześniej podejrzana miała kierować groźby pod adresem Rihanny. Wyszło również na jaw, że kobieta ma bogatą kartotekę. W przeszłości była już notowana na Florydzie m.in. za przemoc domową, nieostrożną jazdę oraz naruszanie warunków zwolnienia przedprocesowego. Dodatkowo pod koniec ubiegłego roku złożyła apelację w sprawie utraty praw do opieki nad dzieckiem na rzecz byłego partnera.
Osoba z bliskiego otoczenia Rihanny i jej partnera, A$AP Rocky'ego, w rozmowie z "New York Post" przyznała, że para była całkowicie zaskoczona całym incydentem. Potwierdzono, że w momencie strzelaniny rapera nie było w domu. Nie wiadomo jednak, czy w rezydencji przebywała sama Rihanna i trójka ich małych dzieci (RZA, Riot i Rocki). Po zdarzeniu piosenkarkę widziano opuszczającą rezydencję i kierującą się w stronę prywatnego lotniska Van Nuys, z którego odleciała odrzutowcem.








