Reklama

Maxymalny Metalfest

Po dwóch dniach w moim rankingu najlepszych koncertów Metalfest Open Air w Jaworznie na pierwsze miejsce wysunął się Soulfly dowodzony przez Maxa Cavalerę, który swoją charyzmą mógłby z łatwością obdzielić pozostałych frontmanów, a i jeszcze by mu sporo zostało.

Brazylijczyk w naszym kraju cieszy się specjalnymi względami. Fani uwielbiają go od czasu Sepultury, cały czas gdzieś w głębi duszy licząc na powrót Maxa i jego brata, perkusisty Igora, do formacji, którą współtworzyli przecież przez lata. Nie wszystkie marzenia się spełniają, ale Max z Soulfly bynajmniej nie odcina się od korzeni.

Reklama

Za występ w Jaworznie Cavalera zebrał kolejne punkty od Polaków - mając tak bogaty dorobek z Soulfly w programie upakował aż sześć utworów Sepultury: "Troops of Doom", "Arise" (moc!), "Dead Embroyonic Cells", "Refuse/Resist", potężne i wyskandowane przez publiczność "Roots" i "Attitude" (z gościnnym udziałem swojego syna Igora Jr.). Maxa wokalnie wsparł także drugi syn - Richie ("Bleed"). Usłyszeć utwory będące do dziś klasykami thrash metalu - bezcenne. Plus pakiet przebojów z początków Soufly (wspomniany "Bleed", zagrany na zakończenie "Eye For An Eye" połączony z "Jumpdafuckup" czy "Back To Primitive"). Wszystko okraszone pulsującym podskórnie plemiennym rytmem, od czasu do czasu mocniej przebijającym się spod ściany thrashowo pracujących gitar.

Co ciekawe, to nie Soulfly kończył występy na dużej scenie - jako ostatni zaprezentował się jeszcze niemiecki Kreator. Na występ sąsiadów z zachodu czekało sporo fanów, którzy dostali profesjonalny show, z obszerniejszą od pozostałych wykonawców scenografią (schodki z obu stron perkusji, rozwinięta płachta) czy nawet efektami pirotechnicznymi. Ale takiego szaleństwa, jak na Soulfly jednak nie było.

Mille Petrozza z kolegami dzień przed Metalfestem świętowali premierę nowego albumu "Phantom Antichrist". Tytułowy utwór lider Kreatora zadedykował Nergalowi. Behemoth bierze udział w kilku innych koncertach w ramach Metalfestu (m.in. Niemcy i Włochy), pierwotnie planowano także występ w Jaworznie, ale ostatecznie został on odwołany - podobno ze względu na niechęć włodarzy miasta, które najwyraźniej wystraszyły się sprowadzenia muzycznego wroga publicznego nr 1. Petrozza podkreślił, że występ Nergala został uniemożliwiony przez "powody religijne". Co ciekawie, na festiwalu występują też zespoły blackmetalowe mające Szatana wysoko na sztandarach i nikt się z tego powodu nie zamierza oburzać...

Wracając do Kreatora - była to solidna dawka teutońskiego thrashu wykutego w Zagłębiu Ruhry. Z nowej płyty usłyszeliśmy jeszcze "From Flood Into Fire", a z klasyków m.in. "Pleasure to Kill", "Extreme Agression" czy nieco nowszy "Enemy Of God".

Lepiej niż przyzwoicie na dużej scenie wypadli dwaj reprezentanci polskiego metalu - Vader i Acid Drinkers. Zresztą można się tego było spodziewać, to przecież sprawdzone marki. Vader nie zamierzał brać jeńców - to była muzyczna rzeź w biały dzień (nareszcie na dłuższą chwile słońce sprawiło, że Metalfest można określić terminem letni festiwal). Usłyszeliśmy m.in. "Come And See My Sacrifice", "Devilizier", stadionowy "przebój" z "Wiedźmina" "Sword of the Witcher", "Wings" i przypomniany na ostatniej płycie "Decapitated Saints". Bardzo dobrze w ekipie Petera zaadaptował się gitarzysta Marek Pająk, który wyraźnie nie zamierza być tylko ślepym wykonawcą rozkazów Generała, co wychodzi zespołowi na lepsze.

Acid Drinkers obecnie pracują nad materiałem na płytę "La Part Du Diable" (premiera planowana jesienią), ale to nie oznacza, że muzycy zamykają się w studiu na pół roku. Legenda polskiego metalu na święcie metalu - rzecz obowiązkowa. Na pytanie Titusa: "Pasuje?" publiczność zgodnie odkrzykuje z aplauzem. Acidzi w tradycyjnie dobrej formie, z programem obowiązkowym - od "Barmy Army", "Drug Dealer", przez "Slow And Stoned (Method Of Jonash)" (w roli wokalisty Jankiel), po "I Fuck The Violence" i "Hit The Road Jack".

A w niedzielę (3 czerwca) na zakończenie pierwszej edycji Metalfest zobaczymy m.in. W.A.S.P. (specjalny koncert z okazji 30-lecia), cybermetalowców z Fear Factory (przyjeżdżają z właśnie wydaną płytą "The Industrialist") czy klasyków melodyjnego death metalu z Dark Tranquility.

Michał Boroń, Jaworzno

Oto jak przedstawia się szczegółowa rozpiska ostatniego dnia Metalfest:

3 czerwca - niedziela:

13:00-13:30 - Heidevolk
13:45-14:15 - Steelwing
14:30-15:00 - Virgin Snatch
15:15-16:00 - Brainstorm
16:20-17:05 - Death Angel
17:25-18:10 - In Extremo
18:30-19:30 - Dark Tranquility
19:55-20:55 - Ensiferum
21:25-22:35 - Fear Factory
23:05-00:30 - W.A.S.P.

Mała scena:

14:50-15:15 - ConsFEARacy
15:55-16:20 - Emigra
17:00-17:25 - Hello Jackie
18:00-18:30 - Frostbite
19:25-19:55 - Animations
20:45-21:25 - Totem
22:25-23:05 - Hate.

Czytaj także relację z pierwszego dnia Metalfest:

Jaworzno: Megadeth z klasą

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL