Reklama

Atrakcje Brutal Assault

W sobotnią noc, 16 sierpnia, przeszła do historii XIII już edycja czeskiego festiwalu Brutal Assault.

Trzydniowy maraton wszelkich gatunków metalu zgromadził w miejscowości Jaromer kilkanaście tysięcy fanów. Festiwal, już po raz drugi, odbył się na terenie twierdzy Josefov, ale tak naprawdę znacznie wykraczał poza jej mury.

Reklama

O coraz większej popularności tego wydarzenia - słusznie reklamowanego jako największy metalowy open-air w Czechach - świadczyły przede wszystkim tłumy fanów, ale też dobrze przygotowane, liczne punkty gastronomiczne w całym miasteczku i znacznie powiększone pole namiotowe, gdzie stacjonowała większość przybyłych - miejsca noclegowe o zwiększonym luksusie zajęte były na wiele miesięcy przed imprezą.

Warto wspomnieć, że festiwal z roku na rok rozrasta się i proponuje nowe atrakcje dla przyjezdnych. W tym roku nowością było polowe kino, gdzie przez trzy dni wyświetlano klasykę horroru. Powiększono też widownię o "taras widokowy" na murach fortecy.

Już pierwszy dzień obfitował w występy gwiazd dużego formatu, choć i mniejsze nazwy pokazały przyzwoity poziom. W czwartek, 14 sierpnia, na scenach Brutal Assault stanęli m.in. Sadist, legendarni grindowcy z General Surgery (obowiązkowo w zakrwawionych kitlach) oraz symfoniczni darkmetalowcy z Hollenthon - zdecydowanie jeden z lepszych punktów pierwszego dnia.

Po Austriakach przyszedł czas na dużo większe gwiazdy - odpowiednio Samael, Septicflesh i Exodus, przy czym chyba koncert tych ostatnich najbardziej zapada w pamięć, a szczególnie doskonały kontakt frontmana, Roba Dukesa z publiką. Pierwszego dnia można było obejrzeć też popularnych Finów z Finntroll, jednak dobiegający do uszu dźwięk pozostawał wiele do życzenia. Trzeba jednak zaznaczyć, że niedyspozycja czeskich dźwiękowców w skali całego festiwalu była zjawiskiem marginalnym.

Dziesięć minut przed północą na scenie pojawili się Norwedzy z Mayhem. Mając w pamięci ich koncert na tym festiwalu sprzed dwóch lat lub śledząc jeszcze bardziej kontrowersyjne sceniczne wybryki Attili Csihara, można było spodziewać się wszystkiego. Wymachujący stryczkiem i wyjątkowo ohydnie ucharakteryzowany węgierski frontman zdołał jednak z nawiązką zrehabilitować się, a trafnie dobrany zestaw utworów z minuty na minutę potęgował prawdziwie piekielne emocje, zaś księżyc nad głowami jakby rzeczywiście zamarzał.

Ten kto zdołał w piątek, 15 sierpnia, dość wcześnie zjawić się pod sceną, mógł być świadkiem świetnego koncertu młodych chłopaków z Warbringer, którzy już zdołali zdobyć spore rzesze fanów. Śpiewający i szalejący tłum pod sceną to spektakularny sukces Amerykanów ukuty klasycznym thrashowym łojeniem. Jeszcze przed porą obiadu można było zobaczyć hardcore'owy, rosyjski Grenouer, czeskich thrashowców z Debustrol, techników z Cephalic Carnage czy cybergrindowy The Berzerker, którzy godnie wypełnili lukę po zapowiadanym wcześniej Anaal Nathrakh.

Drugi wieczór Brutal Assault był prawdziwą próbą dla organizmu z powodu chyba największego nagromadzenia gwiazd. O godzinie 18. na scenę wkroczył irlandzki Primordial wraz ze swoim charyzmatycznym wokalistą, który niemal od razu poderwał do szaleństwa sporą liczbę słuchaczy. Zaraz po nich na drugiej scenie rozpoczęli koncert mistrzowie death metalu - szwedzki Entombed. Mimo niezwykle intensywnych dwudziestu lat na scenie widać, że Szwedzi się nie nudzą. L.G. Petrov, jak i reszta zespołu, tryskali wręcz radością z grania, a publika była w istnym amoku.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: występ | atrakcje | koncert

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje