Reklama

Reklama

Tajemnica Celine Dion. Czego nie wiecie o przeboju "My Heart Will Go On"?

Celine Dion broniła się przed nagraniem "My Heart Will Go On", chociaż to ten utwór wyniósł jej karierę na nowy poziom. Jego fanem nie był także reżyser "Titanica", który nie chciał, by jakakolwiek piosenka kończyła jego epopeję. Po latach zarówno film, jak i utwór to dwa odrębne byty, wciąż ogromnie popularne. Ale czy jedno zaistniałoby bez drugiego? Dzisiaj nie ma koncertu Celine Dion bez tej sztandarowej piosenki. Okazja, aby ją usłyszeć w Polsce na żywo nadarzy się już w czerwcu podczas dwóch koncertów gwiazdy w naszym kraju. Wyjątkowe występy Kanadyjki zorganizuje agencja Prestige MJM.

Celine Dion jest jedną z najbardziej znanych wokalistek na świecie

Celine Dion to wokalna potęga, niekwestionowana gwiazda współczesnej muzyki, ikona mody, kochana przez miliony fanów na wszystkich kontynentach. Pod koniec lat 90. zupełnie zdominowała światowe listy przebojów. Jest jedną z najczęściej nagrywających wokalistek i zarazem najbardziej poszukiwanych, a jej piosenki wciąż biją rekordy popularności. 

Do najbardziej rozpoznawalnych przebojów i jednocześnie najczęściej odtwarzanych piosenek Celine Dion należy "My Heart Will Go On" - stworzone specjalnie do obsypanej Oscarami kasowej produkcji "Titanic" z Kate Winslet i Leonardo DiCaprio w rolach głównych. Słowa do utworu napisał Will Jennings, a muzykę skomponował James Horner. I to oni w tajemnicy przed reżyserem zaczęli tworzyć utwór wieńczący film.  

Reklama

Nie potrzeba piosenki w filmie

Piosenki, która stała się wokalnym emploi Celine Dion i bez której nie może się obyć żaden jej koncert, artystka wcale nie chciała zaśpiewać! Sam James Cameron, reżyser "Titanica", fan Metalliki, nie przewidywał umieszczenia piosenki na końcu swojego filmu. Był przeciwny, by popowy kawałek kończył jego katastroficzną epopeję. Wątpił też, czy tego rodzaju kompozycja zadziała na końcu dramatycznej opowieści. Jednocześnie jednak zdawał sobie sprawę, że dobry kawałek mógłby się stać narzędziem marketingowym, które promowałoby film. 

Nie tylko James Cameron był przeciwny powstaniu piosenki. O mało co sama Celine Dion odrzuciłaby propozycję jej nagrania. Gdy kompozytor "My Heart Will Go On" zagrał temat piosenki na fortepianie w hotelowym pokoju Caesars Palace w Las Vegas, Celine była pewna, że nie chce tego zaśpiewać. Decyzję podjął jednak jej mąż René Angélil, który obiecał kompozytorowi, że jego żona nagra wersję demo. 

"Chciałam udusić męża. Bo nie zamierzałam tego zrobić! Właśnie nagrałam piosenkę 'Because You Loved Me' i ścieżkę dźwiękową do 'Pięknej i Bestii'. To była ogromna praca. Chciałam zrobić przerwę" - wspominała po latach Celine Dion. Z kolei szef Sony, Tomy Mottola był pewien, że René za zamkniętymi drzwiami przekonał żonę, iż nagranie stanie się jej największym przebojem w karierze. 

W dniu nagrywania piosenki w studiu Celine czuła się źle, była zła i miała kobiece dolegliwości. Chciała szybko mieć to za sobą. Już w trakcie rejestrowania, świadkowie będący w studiu mieli dreszcze, niektórzy nawet płakali. Nagranie demo trafiło do kompozytora, który całymi tygodniami nosił je przy sobie, czekając na dobry humor Jamesa Camerona. Pamiętał o tym, że reżyser w ogóle nie chciał mieć piosenki w swoim filmie. W końcu Horner wręczył mu kasetę, prosząc, by wyświadczył przysługę i ją przesłuchał. Nie zdradził, kto ją nagrał. Cameron przyjął demo bez słowa. 

Po pokazie filmu zaaranżowanym dla Celine i jej męża, reżyser zapytał ją o zdanie. Artystka przez dłuższą chwilę nic nie mogła powiedzieć, była cała zapłakana i miętosiła w ręce mokrą chusteczkę. Cameron wiedział już, że ta piosenka tylko pomoże filmowi. 

Listy Billboard'u zdobyte

Celine Dion nagrała dwie wersje "My Heart Will Go On". Jedna pojawiła się na końcu filmu, a druga, nieco bardziej popowa, ukazała się jako singel dla radia. I to właśnie ten wariant utworu zdobył nagrodę Grammy w 1999 roku. Trzeba było jeszcze nagrać teledysk. W klipie pojawiają się kadry z filmu, a fragmenty z Celine zostały nagrane w Los Angeles w ciągu dwóch dni, czyli bardzo szybko. Teledysk powstał w słabym momencie promocyjnym, tuż przed Bożym Narodzeniem, wkrótce programiści i marketingowcy nie pracowali, stacje radiowe i telewizyjne działały w świątecznym trybie. To nieco utrudniało jego promocję, ale też wzbudzało oczekiwanie. W końcu piosenka eksplodowała. 

"My Heart Will Go On" zadebiutowało 28 lutego 1998 roku na pierwszym miejscu listy Billboard Hot 100 i było zapowiedzią sukcesu, jaki miał wkrótce odnieść film.  Na szczycie Billboard 200 piosenka utrzymywała się przez 16 tygodni. Pojawiła się również na płycie Celine Dion pt. "Let's Talk About Love" z końca 1997 roku. Album i soundtrack z muzyką do filmu sprzedały się łącznie w ponad 60 milionach egzemplarzy. Sam singel z piosenką znalazł 10 milionów nabywców. 

Utwór szybko stał się symbolem przeboju kinowego, ale jego twórcy uważają, że tak naprawdę nikt porządnie nie zbadał wpływu sukcesu "My Heart Will Go On" na liczbę sprzedanych biletów na "Titanica". Są jednak pewni, że wielka promocja tego utworu, dzięki której nadawały ją niemal wszystkie rozgłośnie radiowe na świecie, a kanały muzyczne odtwarzały teledyski, stale przypominała o udaniu się do kina na "Titanica". I to kolejny raz. 

Deszcz nagród

"Titanic" był nominowany do czternastu Oscarów, otrzymał jedenaście statuetek, w tym - za najlepszą oryginalną piosenkę. Informację o wygranej przekazała na scenie Madonna, która otworzyła kopertę i skomentowała: "Co za szok...". 

"Byłam odrętwiała. Michael Kors zaprojektował dla mnie sukienkę. Wszyscy wybierają szyfonowe kreacje z dekoltami, a ja wymyśliłam sobie bardzo ciasną sukienkę z golfem i długimi rękawami w kolorze głębokiego granatu, jak ocean. Na szyi miałam wypożyczony naszyjnik o wartości 200 milionów dolarów. Na czerwonym dywanie towarzyszyło mi sześciu ochroniarzy. Myślałam, że oni byli tam dla mnie, ale ich zadaniem było... pilnowanie biżuterii. Kiedy śpiewałam na scenie piosenkę, naszyjnik uderzał mnie w klatkę piersiową - wspominała galę rozdania Oscarów w 1998 roku Celine Dion.

Piosenka "My Heart Will Go On" zdobyła także cztery nagrody Grammy, w kategoriach: nagranie roku, piosenka roku, najlepsze kobiece wykonanie piosenki pop, najlepsze wykonanie piosenki napisanej do filmu. Utwór zdobył też Złotego Globa i zyskał miano najlepiej sprzedającego się singla w 1998 roku na świecie.  

Cztery lata temu, podczas serii koncertów w Las Vegas Celine Dion wspominała: "Każdej nocy mówię sobie: 'O rany, nie zamierzam ponownie śpiewać tej piosenki'. A potem kurtyna się otwiera, scenę spowija dym i ludzie płaczą. Każdej nocy, kiedy zaczynam śpiewać tę piosenkę, myślę: O rany, co za piosenka. Co za chwila. Jestem bardzo wdzięczna, że mnie nie posłuchali. Tak się cieszę, że mój mąż powiedział: 'Naprawdę uważam, że powinnaś zrobić tę piosenkę'" - mówiła artystka. 

Dzisiaj "My Heart Will Go On" jest uważana - obok "I Will Always Love You" Whitney Houston z filmu "The Bodyguard" i "(Everything I Do) I Do It for You" Bryana Adamsa z filmu "Robin Hood: Książę złodziei" - za najlepszą miłosną balladę lat 90. XX wieku.

"Niezapomniany przebój z 'Titanica' jest żelaznym punktem trasy COURAGE WORLD, którą Celine Dion rozpoczęła jesienią 2019 roku i będzie kontynuować za kilka tygodni. Wiemy, że koncerty tej artystki są w Polsce bardzo oczekiwane. Jej występom towarzyszy wielka produkcja, a co za tym idzie - spektakularna oprawa sceniczna. Zdradzę tylko, że w momencie śpiewania 'My Heart Will Go On' Celine Dion ma na sobie ogromną, białą suknię z bufkami i stoi na tle czarno-granatowej sceny. W pierwszych taktach utworu wyjeżdża z zapadni, a nad nią unoszą się drony z punkcikami świetlnymi imitującymi gwiazdy na niebie" - opowiada Janusz Stefański z agencji Prestige MJM, która zorganizuje dwa koncerty Celine Dion w Polsce: 18 czerwca w Atlas Arenie w Łodzi i 19 czerwca w TAURON Arenie Kraków. 

Tekst: Justyna Napieraj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama