Reklama

Reklama

Bad Boys Blue: John McInerney mieszka i pracuje w Polsce

Ich taneczne utwory w latach 80. cieszyły się w Polsce sporą popularnością, choć pewnie nie wszyscy kojarzyli samego wykonawcę. Nie zdobyli nigdy popularności na miarę np. Modern Talking, z którymi często byli myleni, ale nazwę Bad Boys Blue można do dziś znaleźć na afiszach różnych koncertów w Polsce. Pojawili się też gościnnie w filmie "Zenek", a ich wokalista John McInerney ożeniony jest z Polką i mieszka pod Łodzią.

Ich taneczne utwory w latach 80. cieszyły się w Polsce sporą popularnością, choć pewnie nie wszyscy kojarzyli samego wykonawcę. Nie zdobyli nigdy popularności na miarę np. Modern Talking, z którymi często byli myleni, ale nazwę Bad Boys Blue można do dziś znaleźć na afiszach różnych koncertów w Polsce. Pojawili się też gościnnie w filmie "Zenek", a ich wokalista John McInerney ożeniony jest z Polką i mieszka pod Łodzią.
Bad Boys Blue w oryginalnym składzie /AKPA

Niemiecki rynek muzyczny od dawna miał duży wpływ na to, czego się w Polsce słuchało. Stamtąd docierały do nas płyty oraz kasety VHS, zawierająca m.in. nagrania z popularnych niemieckich programów telewizyjnych, w rodzaju "Hitparade" telewizji ZDF. Dzięki temu popularność u nas zdobywały zespołu i soliści, którzy nigdy nie zrobili kariery w Anglii, o USA już nie mówiąc.

Bad Boys Blue: zespół z castingu

Jednym z takich zespołów spod znaku eurodance byli Bad Boys Blue, stworzeni w 1984 roku przez szefów założonej 3 lata wcześniej w Kolonii wytwórni Coconut Records. Była to firma małżeństwa Karin Hartmann i Tony Hendrik, którzy szukali talentów nie tylko wśród lokalnych wokalistów, ale i chętnie sięgali po zagranicznych, z myślą o tworzeniu utworów w języku angielskim.

Reklama

Ogłosili więc casting i tak powstało trio Bad Boys Blue, w którego składzie znaleźli się zagraniczni wokaliści mieszkający wówczas w Kolonii: Amerykanin Andrew Freddie Thomas, Anglik John Edward McInerney oraz urodzony na Jamajce Trevor Oliver Tailor. Duet Hartman i Hendrik był oczywiście odpowiedzialny za całą produkcję muzyczną, a panowie mieli jedynie użyczyć swoich głosów i ładnie się prezentować na koncertach oraz podczas występów telewizyjnych.

Bad Boys Blue: falstart i wielki hit

Grupa zaczęła jednak od poważnego falstartu - jej pierwszy singel "L.O.V.E. in My Car" (1984) przepadł całkowicie, nikt nie chciał go grać. Dopiero druga propozycja, wydany w 1985 roku singel "You're a Woman", stał się wielkim przebojem. Co ciekawe, w Niemczech nigdy nie dotarł na szczyt tamtejszej listy przebojów, ale cieszył się wielką popularnością także w innych w krajach, jak Austria, Szwajcaria, czy Szwecja. Grany był także w polskich dyskotekach.

Jak się potem okazało, był to największy hit w całej karierze grupy. Kolejne nagranie "Pretty Young Girl" nie powtórzyło już tego sukcesu. Nic dziwnego, że debiutancki album "Hot Girls, Bad Boys" sprzedał się średnio, choć dla zagorzałych fanów BBB to najlepsza płyta w ich karierze.

Hartman i Hendrik postanowili jednak nadal inwestować w grupę, choć przeboju na miarę "You're A Woman" już nie napisali. Zespół dość regularnie wydawał kolejne taneczne single (m.in. "I Wanna Hear Your Heartbeat", "Come Back & Stay", "A World Without You") i albumy, choć już w różnych składach personalnych. Finalnie z oryginalnych wokalistów ostał się jedynie John McInerney, który na początku kariery BBB śpiewał tylko w chórkach, ale od 1988 r. (po odejściu Tailora) "awansował" na głównego wokalistę.

Bad Boys Blue: gdzie byli popularni?

Bad Boys Blue uzyskali wielką popularność w Europie Wschodniej (szczególnie w Rosji i w Ukrainie), ale także w Ameryce Południowej i RPA. Nigdy nie zaistnieli w Anglii czy w USA. Niemniej umiejętnie korzystali z popularności w naszym rejonie, często koncertując i wydając zazwyczaj składankowe, rocznicowe płyty, czy też albumy z remiksami dawnych przebojów.

Wciąż znajdowały one jednak nabywców - album "Bad Boys Blue" z remiksami z 1999 roku, sprzedał się w ilości ponad pół miliona egzemplarzy.

Bad Boys Blue: co się stało oryginalnymi członkami?

Z biegiem czasu Bad Boys Blue stali się praktycznie solowym przedsięwzięciem Johna McInerneya, który dopraszał na koncerty różnych wokalistów. Grupa przez jakiś czas występowała jako duet, przez krótki czas istniał nawet konkurencyjny zespół The Real Bad Boys Blue.

W międzyczasie zmarli w Kolonii dwaj pozostali wokaliści z oryginalnego składu - w styczniu 2008 roku Trevor Taylor (miał 50 lat, przyczyną był zawał serca), a w lipcu 2009 roku, w wieku 63 lat, Andrew Thomas.

Bad Boys Blue: dom w Polsce

John McInerney dość często przyjeżdżał na koncerty do Polski i w końcu związał się z naszym krajem niemal na stałe. W 1999 roku, podczas występu w Ełku, podeszła do niego i poprosiła go o autograf 20-letnia wówczas Sylwia. Kilka lat później zostali małżeństwem, wychowują córkę Scarlett. Mają dom pod Łodzią, ale też sporo czasu rodzina spędza w Liverpoolu, rodzinnym mieście wokalisty.

Od 2005 roku Sylwia McInerney, wraz ze siostrą bliźniaczką Edytą Mariasiewicz, występującą pod pseudonimem Edith Miracle, śpiewają w chórkach w Bad Boys Blue. Polska stała się nowym domem Johna McInerneya i miejscem pracy. Zatrudnił wówczas m.in. polskiego menedżera koncertowego, a wokale do jubileuszowego albumu "25", z nowymi wersjami starych przebojów, nagrywał w łódzkim studiu Pawła Marciniaka, basisty Varius Manx.

Właśnie w Polsce John McInerney leczył się po poważnym wypadku samochodowym, jakiemu uległ w marcu 2017 roku w Nowosybirsku, na Syberii. Cudem uszedł wówczas z życiem, przeszedł kilka operacji, a podczas rekonwalescencji w szpitalu w Konstancinie pod Warszawą odwiedzali go m.in. polscy discopolowcy, Marcin Miller (lider grupy Boys) i Zenek Martyniuk, z którymi McInerney często koncertował.

Z Martyniukiem na tyle się zaprzyjaźnili, że w 2018 John McInerney był gościem specjalnym na... weselu Daniela Martyniuka, syna Zenka, gdzie zaśpiewał największe przeboje BBB. A gdy rok później powstawał film "Zenek", oparty na życiorysie Martyniuka, zaprosił on do udziału właśnie Bad Boys Blue (w filmie pojawia się także Limahl, inna gwiazda lat 80.).

John McInerney 7 września 2022 roku ukończył 65 lat. Nadal jest aktywny, od czasu do czasu koncertuje, na profilu na Facebooku ma ponad 140 tys. obserwujących. Języka polskiego dobrze się nie nauczył, w mediach społecznościowych wspiera go więc językowo córka. Co ciekawe, w 2020 roku nagrał z nią nowy utwór "With Our Love".

Jeszcze jakiś czas temu polscy fani spotykali go na zakupach w łódzkiej galerii handlowej Manufaktura lub w jednym z pubów na ul. Piotrkowskiej, gdzie pojawiał się, by oglądać mecze piłkarskie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL