Eddie Vedder uznał, że skoro jego fani wciąż kradną jego muzykę, to powinien podnieść ceny biletów na jego koncerty.
Rockmen od lat walczył o jak najniższe ceny biletów, jednak widzi, że ściąganie muzyki przez internet zabija muzykę, dlatego zmuszony jest szukać dochodów w inny sposób.
"Wielu ludzi zdobywa twoją muzykę nawet za to nie płacąc, a to tylko 12 dolarów. W małej restauracji w Seattle zamówiłem jajka za 9,5 dolara. Pomyślałem jak można nie dać dwóch dodatkowych dolców za płytę, w którą ktoś włożył swoje serce i duszę" - zastanawia się Vedder.
"Myślę, że problem w tym, że trzeba podnieść ceny biletów, o czym zawsze myśleliśmy z odrazą. W przeciwnym razie będzie trzeba zacząć akceptować sponsoring albo sprzedawać swoją muzykę dla Viagry" - stwierdza wokalista.
Przypomnijmy, że Vedder przygotował ścieżkę dźwiękową do fabularnego filmu "Into The Wild", opowiadającego o życiu i śmierci podróżnika Christophera McCandlessa, który 21 września wszedł na ekrany amerykańskich kin.
Soundtrack do tego filmu będzie pierwszym solowym w dyskografii wokalisty Pearl Jam.








