Reklama

Wojtek Szumański: Przestałem się zastanawiać nad tym, kim czuję się "bardziej" [WYWIAD]

Wojtek Szumański opowiedział nam o swojej płycie /Aleksandra Zdeb /materiały promocyjne

Wojtek Szumański przypomniał o sobie płytą, pt. "II". Oprócz premierowego "Widelca", wokalista zebrał na niej znane już piosenki, takie jak "Zegarek", "Bez twoich wad" czy "I feel train to you". Z tej okazji porozmawialiśmy z nim o tym, jak powstają jego teksty i co z perspektywy czasu myśli o legendarnej już "Balladzie o cyckach".

Ignacy Puśledzki, Interia.pl: Zdarza się, że muzycy nagrają w młodości numer, który "zażre", ale po latach średnio się z nim utożsamiają. Jakie masz emocje grając dziś "Balladę o cyckach"?

Wojtek Szumański: - Powiem szczerze, że dzisiaj nie napisałbym takiego utworu. Cóż, być może zmieniło się moje podejście do pisania, inne emocje mną rządzą, problemy czy poczucie humoru. Niemniej, jest to utwór, który przez lata mi towarzyszył i pewnie przez kolejne lata będzie. Są piosenki, którymi chętniej chciałbym zobrazować moją dzisiejszą wrażliwość, ale zdaję sobie sprawę, że moje upodobania ciągle się zmieniają, więc możliwe, że za kilka lat w tych dzisiejszych numerach też znalazłbym jakieś "ale". A to właśnie "Ballada o cyckach" "zażarła". Gdy zacząłem grać koncerty i zobaczyłem, ile energii i pozytywnych emocji ten kawałek jest w stanie wzbudzić w ludziach, straciłem wszelkie wątpliwości. Spoglądam na ten utwór z nostalgią i w sumie czasem zastanawiam się nad tym, jak lekko mi przyszło jego napisanie. Tę lekkość sobie bardzo cenię. Dlatego po prostu lubię ten kawałek (śmiech).

Reklama

Piosenka stworzona była, jak sądzę, dla żartu, ale udało się ten żart przekuć w coś dobrego. Skąd pomysł na akcję, którą zorganizowałeś z Federacją Amazonki?

- Zaczęło się od pomysłu na wyprodukowanie koszulek z grafiką "Ballady". Chodziło mi to po głowie już od dawna, ale dopiero przy trasie koncertowej pojawiła się na to dobra okazja. W związku z tym, Werosława, która gra i śpiewa w moim zespole, podsunęła pomysł, aby połączyć to z akcją charytatywną, wspierającą profilaktykę raka piersi. Długo się nie zastanawiałem - przekazałem ten pomysł Michałowi Brandysowi, który pomagał mi przy organizacji całej trasy. On z kolei skontaktował się Amazonkami i pomógł przeprowadzić całą akcję. Koniec końców podczas trasy sprzedawaliśmy koszulki i przypinki, z których część dochodu przekazaliśmy właśnie Amazonkom.

Teksty twoich piosenek to często proste, ale zmyślnie opowiedziane historie. Co cię inspiruje do pisania i kiedy najczęściej przychodzą ci pomysły na piosenki?

- Ach, gdybym miał na to receptę, byłbym prawdziwą maszyną do pisania! Ale niestety, ciężko odpowiedzieć na to pytanie w sposób jednoznaczny (śmiech). Czasem pomysły przychodzą wprost z życia, czasem wpadnie do głowy zupełnie znikąd jakaś fraza lub słowo, które mi "zabrzmi" jakby mogło być w piosence, potem układam do tego resztę tekstu. Zdarza się, że biorę gitarę i po zagraniu kilku akordów, to muzyka mnie na coś nakieruje. Kiedyś narzuciłem sobie rytm pracy nad utworami i udawało mi się pisać jedną piosenkę tygodniowo, jaka ona by nie była. Część z nich wylądowała w szufladzie. Tylko taki rytm wymaga dobrego zorganizowania. Na dłuższą metę nie podołałem, ale mam nadzieję do tego wrócić.

Album "II" to kompilacja piosenek, które znamy już z twojego kanału na YouTube oraz jedna nowa kompozycja, pt. "Widelec". Ten numer zapowiada kierunek w jakim pójdzie teraz Wojtek Szumański?

- Tak. Oczywiście instrumentarium może się trochę zmieniać, czy sama energia kolejnych utworów, ale "Widelec" faktycznie pokazuje to, w czym najlepiej się czuję.

Wojtek Szumański zapowiada płytę i koncerty. Posłuchaj piosenki "Widelec (Nie mam nic)"!

Dzisiaj uważasz się bardziej za YouYubera czy jednak muzyka?

- Obracałem się przez kilka lat w świecie YouTube'a i byłem postrzegany jako muzyk, zaś gdy wkroczyłem do świata muzyków, postrzegano mnie jako YouTubera (śmiech). A ja po prostu robię to, w czym dobrze się aktualnie czuję - teraz wydałem płytę, zagrałem z zespołem trochę koncertów i planuję kolejne. To chyba życie muzyka, ale jednak z YouTube'a nie da się zrezygnować, gdzieś trzeba publikować teledyski (śmiech). To, co robię bywa różnorodne, tak jak przestrzenie, w których się poruszam. Szczerze mówiąc, przestałem się zastanawiać nad tym, kim czuję się "bardziej", a po prostu robię swoje. Jeśli natomiast ktoś mnie jakoś postrzega i pozwala mu to dotrzeć do mojej muzyki, która da mu emocje, to chyba mi obojętne, czy bierze mnie za YouTubera, muzyka czy tekściarza.

Jesteś świeżo po trasie koncertowej. Bałeś się trochę, czy uda się twoich fanów, przyzwyczajonych do oglądania cię na ekranie komputera, wyciągnąć z domu na koncerty?

- Oczywiście! Na początku koncertowej przygody, chyba każdemu towarzyszy lęk, czy tymi koncertami ktoś będzie zainteresowany. Faktycznie przez długi czas publikowałem swoją muzykę w internecie. Tam czułem się swobodnie i byłem zadowolony z wyników, ale gdy trzeba było przenieść to na grunt koncertowy, miałem masę obaw. Całe szczęście, rzeczywistość szybko je zweryfikowała.

Na koncercie w Krakowie widziałem kolejkę po autografy i zdjęcia, więc chyba się udało (śmiech).

- Tak, frekwencja dopisała dużo lepiej, niż mogłem się tego spodziewać. Jestem za to bardzo wdzięczny i już przebieram nogami, aby grać, grać i jeszcze raz grać! Ten potencjał stwarza presję, jak to wszystko teraz poprowadzić dalej, ale cóż - chyba o tę presję walczyłem, więc nie mam na co narzekać.

Wojtek Szumański z singlem "Zagrajmy w twoją grę". "Dresiarze, Polonez i Michał Wiśniewski"

A jak udaje ci się łączyć artystyczną z byciem menedżerem, organizatorem koncertów i panem od promocji? Nas czas na pisanie nowych piosenek?

- Jestem świeżo po wydaniu płyty, ale faktycznie już myślę nad kolejnym materiałem. Niestety organizację, promocję i pisanie piosenek ciężko mi pogodzić. Teraz planuję kolejne koncerty, ale liczę się z tym, że będę musiał zrobić kilkumiesięczną przerwę na stworzenie i nagranie nowego materiału. A potem znowu koncerty. I tak w kółko, taki jest plan (śmiech).

Widziałem twojego live'a z Michałem Wiśniewskim, z którym też miałem już przyjemność rozmawiać. Można się spodziewać waszych kolejnych współprac?

- Faktycznie kilkukrotnie nasze drogi z Michałem już się przecięły. Miałem przyjemność występować gościnnie na koncertach Michała, a on pojawił się w jednym z moich teledysków. W najbliższym czasie będę gościem podczas jego akcji "Wiśnia dzieciom", podczas której odwiedza domy dziecka w całej Polsce.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Wojtek Szumański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy