Reklama

Reklama

"Ulice tego słuchają"

Jak sami mówią, ich druga płyta "skatuje twój subwoofer, porozbija ci szyby w oknach, a w sąsiadach będziesz miał największych wrogów". I chyba trudno o lepszą zapowiedź materiału formacji Północny Toruń Projekt, który za sprawą Wielkiego Joł ujrzał światło dzienne pod koniec 2008 roku. Poznajcie absolutnych pionierów crunku w naszym kraju - przed wami Brozi, Buczer, Luba, Zawik oraz Zelo. Ze składem rozmawiał Filip Rauczyński ("Magazyn Hip Hop").

Numer Raz - wieloletni kumpel Tedego - swoje odejście z Wielkiego Joł argumentował tym, że jedyną dobrze wypromowaną osobą z tej wytwórni jest jej właściciel, co zresztą potwierdziło się przy okazji nie tak dawno wydanej płyty Macca Squad. Zgaduję, że zdajecie sobie sprawę z polityki wydawniczej WJ, dlatego muszę zapytać: dlaczego w ostatniej chwili zdecydowaliście się przejść z Fonografiki do WJ? Nie boicie się, że potraktują was tam po macoszemu - tak jak to miało miejsce w przypadku Macca Squad?

Brozas: Po pierwsze, nie odeszliśmy z Fonografiki, ponieważ tak naprawdę nie mieliśmy wobec nich żadnych zobowiązań, a o decyzji wydania płyty w wytwórni WJ zadecydowały przede wszystkim dużo lepsze warunki wydawnicze. Jeśli chodzi o promocję, jest to sprawa, którą dotychczas zajmowaliśmy się przede wszystkim sami, i mamy świadomość, że nikt nie zadba o to lepiej niż my.

Reklama

Luba: Co do płyty "Test" Macca Squadu - z tego, co się orientujemy, była ona w każdym sklepie muzycznym i sprzedała się dość wysokim nakładem jak na debiut. Pod tym względem, według nas, chyba nie można zarzucić nic wytwórni Wielkie Joł. Nam zależy na tym, żeby materiał, nad którym tak ciężko pracowaliśmy, znalazł się w końcu na półkach sklepów muzycznych i dotarł do słuchaczy w całej Polsce, którzy długo już czekali na ten album.

No dobrze, wiem, że warunki umowy to sprawa między wami a wytwórnią, dlatego chciałbym was zapytać jedynie o to, czego oczekujecie od Tedego jako wydawcy waszego materiału...

Zawik: Mimo że sami o to dbamy, oczekujemy od wydawcy przede wszystkim wsparcia w promowaniu naszej płyty, zarówno na scenie, jak i w mediach, żeby dotrzeć do jak największej liczby odbiorców. To leży w naszym wspólnym interesie. Dla nas - jako ekipy - jest to najważniejsza sprawa i na tym zależy nam najbardziej.

Grupę PTP stworzyły cztery nieistniejące już na toruńskiej scenie składy: Plaga, 71 Squad, Lokum 3 i Ente. Powiedzcie, który z tych składów miał najmocniejszą pozycję w toruńskim podziemiu? Który działał najdłużej?

Zelo: Jeśli chodzi o to, który ze składów miał najsilniejszą pozycję w toruńskim podziemiu, nie nam jest to osądzać. Faktem jest, że najdłużej działającą ekipa w podziemiu była Plaga i może ze względu na to wypracowała sobie najsilniejszą pozycję. Warto też zaznaczyć, że Ente, jako jedna z pierwszych ekip, wypuściła profesjonalnie wytłoczoną płytę, która odbiła się szerokim echem nie tylko na toruńskiej scenie. 71 Squad może się również pochwalić dość sporym dorobkiem nielegalnych płyt. A jeśli chodzi o Lokum 3, to od zawsze współpracowali z ekipami Ente i Plaga i tylko ze względu na sytuacje, na które członkowie ekipy nie mieli wpływu, nie udało im się złożyć swojego nielegala.

Wasz skład tworzy aż pięć różnych osobowości, stąd pytanie - czy często dochodzi do nieporozumień między wami? Jak je wtedy rozwiązujecie?

Buczer: To fakt. Ekipę tworzy pięciu typów, a co za tym idzie - pięć rożnych charakterów, więc oczywistym jest, że zdarzają się między nami różnice zdań. Dlatego przyjęliśmy najrozsądniejsze - według nas - rozwiązanie, czyli zasadę większości. Poza tym znamy się od lat i zawsze potrafimy się dogadać i znaleźć kompromis.

Buczer, wiele osób uważa cię za najbardziej charakterystyczną postać w całym składzie, a za sprawą wydanego ostatnio mixtape'u "Podejrzany o rap" ludzie postrzegają cię jako frontmana PTP. Czy słusznie?

Buczer: Dla mnie jest to bzdura. Ani ja, ani nikt z naszej ekipy nie postrzega mnie jako frontmana. Co do mixtape'u, mój wyszedł jako pierwszy, a w drodze są już kolejne projekty spod szyldu PTP, czyli mixtape Zela i mixtape Luby oraz longplay B&B czyli projekt Brozasa i mój. Poza tym zdecydowałem się na wydanie tego mixtape'u jako dodatkowa forma promocji dla całej ekipy PTP, jak również raperów z nami zaprzyjaźnionych. Dlatego nie życzę sobie przyklejenia mi etykiety lidera.

Tak właściwie wypadałoby zapytać, skąd wasza miłość do crunku? Dlaczego akurat crunk?

Brozas: Od zawsze robiliśmy muzykę taką, jakiej chcieliśmy słuchać. We wcześniejszych latach inspirowały nas wschodnie i zachodnie wybrzeże USA, ale po pewnym czasie zapragnęliśmy jakiejś odmiany, powiewu świeżości. Zainteresowaliśmy się twórczością raperów i producentów z południa Stanów. W tym okresie naszego życia ich twórczość wywarła na nas największe wrażenie i wpływ - i zainspirowała nas do tego stopnia, że zdecydowaliśmy się na stworzenie materiału utrzymanego w klimacie "dirthy south".

Wielu raperów - tych mniej lub bardziej znanych - próbowało już nieudolnie naśladować crunk, konfrontując południowe klimaty z realiami polskiego rapu. Ale tak naprawdę to wy jako jedyni tworzycie stuprocentowy crunk. Jak się czujecie z tym faktem i jakie są wasze reakcje, kiedy słyszycie marne podróbki brudnego południa na polskich rap płytach?

Zawik: Mieliśmy okazję usłyszeć kilka polskich nagrań w klimacie crunk czy "dirty south" - jedne podobały nam się bardziej, drugie mniej. Nie ukrywam - jesteśmy skłonni do krytyki, jeśli chodzi o te kwestie, ale popieramy ludzi, którzy chcą iść w tym kierunku, jeśli tylko nie zapominają o polskich realiach, gdy robią swoje projekty. My już prawie 3 lata temu wypuściliśmy nasz pierwszy nielegal "Toronto Crunk Style", który w całości utrzymany był w crunkowym klimacie. Wielu zarzuca nam, że kopiujemy amerykańskich raperów, ale przecież cały rap nie został wymyślony w naszym kraju. My tylko czerpiemy inspiracje, wypracowując swój własny i niepowtarzalny styl w Polsce. Jeśli ktoś w to nie wierzy, niech sięgnie po naszą płytę "Ulice tego słuchają" i przekona się na własnej skórze, jak to w rzeczywistości wygląda. Nie jesteśmy tanią kopią amerykańskiego crunku, tylko pionierami nowego gatunku w polskim rapie. Fascynacje brudnym południem od dawna widać na całym świecie. Wielu myśli, że w Polsce nie można tego zrobić - są w błędzie, a my wychodzimy im na przeciw!

To jeszcze tak a propos nieudolnych naśladowców tego gatunku - powiedzcie, czym powinien się charakteryzować prawdziwy crunk i jakie płyty z południa mogłyby posłużyć za właściwe wzorce dla świeżo upieczonych crunkowców w Polsce... Wasi ulubieni MC's, producenci i albumy z południa to...?

Zelo: W tworzeniu muzyki każdy powinien kierować się własnym sumieniem. Nawet my sami nie potrafimy wytłumaczyć, czym powinien się charakteryzować prawdziwy crunk - my robimy to instynktownie i nie potrafimy wyrazić tego słowami. Jest to muzyka, która charakteryzuje się specyficzną rytmiką i syntetycznym brzmieniem, ale można ją pojmować bardzo szeroko. Jeśli chodzi o nas, mamy swoich ulubieńców wśród takich wykonawców, jak Young Buck, Rick Ross, Bun B, Three 6 Mafia, Project Pat, Boyz n da Hood, Young Jeezy, David Banner, Kadalack Boyz, Lil Scrappy, Scarface, UGK, Pastor Troy, Trillville, Baby D, Slim Shug, Gucci Mane, Al Capone, Criminal Manne, JD, Franchize Boyz, 8 Ball & MJG... A z producentów można wymienić takich ludzi jak Montana Raxx, Lil Jon, Nitti, Jazzy Pha, UNK, Collipark itd., itp.

Nie samym crunkiem człowiek żyje, dlatego chciałbym was zapytać czego słuchacie poza raperami z Południa? Powiedzieliście, że kiedyś słuchaliście rzeczy ze wschodniego i zachodniego wybrzeża - a czy dzisiaj tolerujecie w ogóle rap z eastu i westu? Pytam, bo tak naprawdę na obu wybrzeżach rap stanął w miejscu, podczas gdy południe to prawdziwa kopalnia pomysłów i kreatywności...

Luna: Jak najbardziej tolerujemy rap ze wschodniego i z zachodniego wybrzeża, gdyż na tym się wychowaliśmy i nadal słuchamy wykonawców, od których zaczynaliśmy swoją przygodę z rapem. Nie odcinamy się od "dobrej" muzyki. Czy jest to west cost, czy east cost, czy south side - nie ma to dla nas większego znaczenia, o ile jest to kawał porządnego rapu. Wychowaliśmy się na takich twórcach, jak Gangstarr, Jeru the Damaja, Brand Nubian, Cali Agents, Notorious B.I.G., Nas, Run DMC, Mobb Deep, Tha Eastsidaz, Tha Alkaholiks, Snoop Dogg, Dr. Dre, Westside Connection - mamy do nich sentyment, ponieważ przy ich produkcjach przypominają nam się stare dobre czasy.

Kiedyś Eis stwierdził, że "sprzedać płytę jest łatwo, ale sprzedać swoją jazdę na płycie - to już jest wyczyn". Myślicie, że wam się uda?

Brozas: Gdybyśmy w to nie wierzyli, nie robilibyśmy rapu i nie zdecydowalibyśmy się na wydanie płyty. Wiemy, że już sporo osiągnęliśmy, ale mamy świadomość, jak daleka droga jeszcze przed nami. Wierzymy w siebie, znamy swoją wartość i wiemy, że polska scena potrzebuje różnorodności i świeżości, jaką daje PTP.

Czym w takim razie zaskoczy nas PTP? Na czym polegają różnice między nowym krążkiem a "Toronto Crunk Style"? Jak sami ocenilibyście klimat płyty "Ulice tego słuchają"?

Buczer: Przede wszystkim płyta "Ulice tego słuchają" jest dużo dojrzalsza pod względem brzmieniowym czy tekstowym niż "Toronto Crunk Style". Płytę na pewno urozmaicają zaskakujące featuringi oraz sposób, w jaki opowiadamy o naszym codziennym życiu czy problemach, z jakimi się borykamy. Oprócz tego w naszych tekstach zawarte jest dużo braggi oraz panczlajnów, które są odzwierciedleniem naszej techniki rymowania.

Zelo: Jeśli chodzi o klimat, płyta nie nadaje się na wiejskie potańcówki ani na siedzenie i użalanie się nad sobą w domu. Jest to płyta, która skatuje twój subwoofer, porozbija ci szyby w oknach i sprawi, że w sąsiadach będziesz miał największych wrogów (śmiech). A tak serio: płyta ma naprawdę mocne pierdolnięcie i warto ją sprawdzić.

Standardowo muszę was zapytać o gości i producentów.

Buczer: Jeśli chodzi o produkcję bitów, tak jak było to w przypadku "Toronto Crunk Style", za produkcję, aranż oraz mix odpowiedzialny jest Zelo, z wyjątkiem remixu kawałka "Reprezentuję", który zrobił Kaiser z Macca Squadu. Co do gości - przy tworzeniu materiału na tę płytę mieliśmy przyjemność współpracować z takimi ludźmi jak: Rychu Peja, Kaczor, DonGuralEsko, Paluch, Borixon, Kajman, Fala MC, Tomek Organek (Sofa), Caddy Pack, Macca Squad, Sandra.

Wiem, że macie już za sobą kawałek i klip z Peją. Jak doszło do waszej współpracy, jaka atmosfera panowała na planie i dlaczego zdjęcia odbyły się w Poznaniu, a nie w waszym rodzimym mieście - Toruniu?

Luba: Rysia Peję poznaliśmy dzięki Adamsowi na premierze jego filmu "Stunt Days 3: Uliczna Vendetta", na której graliśmy koncert. Usiedliśmy razem do stolika, napiliśmy się wódki i tak zaczęła się współpraca, która trwa do dziś. Co do atmosfery, jaka panowała na klipie, przeszła nasze najśmielsze oczekiwania - dzięki ludziom, którzy niespodziewanie pojawili się licznie na planie i pomogli w budowie dobrego klimatu tego teledysku. Wszystko poszło sprawnie i bez niepotrzebnych komplikacji. A dlaczego w Poznaniu? Ponieważ zdjęcia odbywały się w przeddzień wyjazdu Rysia i Kaczora do USA i nie było czasu na ściągniecie ich do Torunia - dlatego też zdecydowaliśmy się na taki krok. Oczywiście jest nam przykro, że klip nie powstał w Toruniu, ale goniące nas terminy nie pozwoliły nam na realizację tego przedsięwzięcia u nas w mieście, ale możemy zapewnić, że jeszcze niejeden klip powstanie w grodzie Kopernika...

To chyba wszystko, o co chciałem was zapytać. Dzięki za wywiad! Może powiedzcie na koniec naszym czytelnikom, dlaczego warto sprawdzić wasz album...

Zawik: My też bardzo serdecznie dziękujemy za wywiad. Jeśli chcecie usłyszeć coś, czego jeszcze na polskiej scenie nie było, sięgnijcie po album "Ulice tego słuchają". Pozdrowienia dla wszystkich Czytelników - do zobaczenia na koncertach!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje