Reklama

"Marilyn Manson to bardzo miły facet"

Formację The Stranglers mieliśmy okazję gościć w Polsce przy okazji zeszłorocznej Inwazji Mocy organizowanej przez radio RMF FM. Ich występ wzbudził wtedy olbrzymie zainteresowanie. Wszystkich fanów grupy na pewno ucieszy fakt, iż na rynku ukazał się właśnie jej nowy koncertowy album "5 Live 01". Z tej okazji z J.J. Burnelem, basistą i wokalistą grupy rozmawiał Konrad Sikora.

Zdecydowaliście się wydać album koncertowy, nagrany jednak kilka lat temu. Dlaczego ten materiał ukazuje się dopiero teraz?

Reklama

Bo tak zadecydowała wytwórnia. Ten materiał właściwie mógł nigdy się nie ukazać. Został zarejestrowany już z Bazem Warnem jako gitarzystą, zaraz potem gdy zespół opuścił John Ellis.

Na scenie gracie już od wielu lat, a wasze największe przeboje powstały wiele lat temu. Czy sądzicie, że ten nowy album kupią głównie wasi starsi fani, którzy będą wspominać lata przeszłości? Nie jesteście przecież już ulubieńcami nastolatków...

Tak, swego czasu byliśmy uwielbiani przez nastolatki, ale jednak nie trwało to długo. Nie grano nas zbyt często w stacjach radiowych, ale ludzie i tak kupowali nasze płyty. Wierzymy, że nasi fani dorośli z nami i będą słuchać tych piosenek z dużą przyjemnością.

No właśnie, czy sądzisz, że wasza muzyka ma szanse konkurować na listach przebojów na przykład z Britney Spears?

O, wypraszam sobie startowanie w jakiejkolwiek konkurencji obok Britney Spears. Nie mam takich cycków jak ona. Za to z chęcią bym takie popieścił. A poważnie - nie mamy zamiaru konkurować z kimkolwiek.

Mieliście wiele wielkich przebojów: "No Mercy", "Let Me Down Easy", "Always The Sun", "Big in America". Który z nich był największy?

Różne utwory odnosiły sukces w różnych krajach. Tak naprawdę to chyba nigdy nie mieliśmy żadnego prawdziwego przeboju na skalę światową. Duża w tym zasługa prasy, która często starała się nas oczernić i zrobić z nas jakichś psychopatów.

Wiele waszych piosenek, nagranych wiele lat temu, mimo wszystko brzmi bardzo świeżo. Czy to zasługa waszej muzykalności, dobrego wyszkolenia?

Nie, to nie ma nic wspólnego z muzykalnością, tu bardziej chodzi o sam proces pisania piosenek. Z biegiem lat ciągle się on zmienia, ale piosenki wciąż trwają niezależnie od tego, jaki nadasz im rytm. Każda generacja ma swoje charakterystyczne linie brzmieniowe i melodyczne. Piosenkę sprzed kilkudziesięciu lat można zagrać na nowo i mimo wszystko zachowa ona swe charakterystyczne cechy. Klucz tkwi w dobrym pisaniu piosenek.

import rozrywka

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: radio RMF FM | muzyka | facet | manson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje