Reklama

Eleni: Nienawiść to droga do samozniszczenia [WYWIAD]

"Serdeczna matko - opiekunko ludzi" - pod takim tytułem w poniedziałek, 3 maja, odbędzie się uroczysty koncert na Jasnej Górze, który będzie można obejrzeć w telewizji Polsat. Jedną z gwiazd koncertu jest Eleni, dla której Jasna Góra ma szczególne znaczenie. Opowiedziała o tym w szczerym wywiadzie.

Eleni będzie jedną z gwiazd koncertu Polsatu "Serdeczna Matko, opiekunko ludzi"

Anna Rzążewska: Będziemy mogli Panią usłyszeć podczas koncertu na Jasnej Górze. To wyjątkowe miejsce dla Pani.

Reklama

Eleni: - Jasna Góra to duchowa stolica Polski. Tu przed obliczem Matki człowiek zawierza Bogu całe swoje życie. Przyjeżdżam tu często, żeby podziękować za wszelkie otrzymane łaski w życiu osobistym i zawodowym, proszę o zdrowie i opiekę dla moich bliskich i przyjaciół. Dzięki modlitwie napełniam swoje serce nadzieją, siłą na trudy dnia codziennego.

W 2005 została wydana książka "Nic miłości nie pokona", wywiad-rzeka ze mną. Przeprowadził go świętej pamięci rzecznik prasowy klasztoru na Jasnej Górze, o. Robert Mirosław Łukaszuk. Podczas pracy nad tą książką chodziliśmy po ogrodach i ojciec Robert nagrywał nasze rozmowy. Opowiadam o życiu, o pracy zawodowej, o rodzinie, rodzeństwie i o wierze. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Jest Pani bardzo religijną osobą. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że w tak trudnych momentach, jakich Pani doświadczyła, nie straciła Pani wiary?

- Skoro mówimy, że jesteśmy osobami wierzącymi, a nie pokażemy tego w czynach, to jaki w tym sens? Myślę, że każde takie tragiczne wydarzenie w życiu rozwija człowiek duchowo.

Niekoniecznie. Wielu w takich momentach wątpi, porzuca wiarę.

- Ale nie możemy obwiniać Pana Boga za to, co się stało. To człowiek dokonał tego czynu. Człowiek jest wolny i źle wykorzystał tę wolność. Z każdej tragedii powinno się wyciągnąć wnioski. Ona musi się przeobrazić w jakieś dobro, bo inaczej to nie miałoby sensu. A cierpienie ma sens, ból ma sens. Rozwija wewnętrznie, przynajmniej w moim przypadku. Sięgałam do różnych książek, szukałam odpowiedzi. Człowiek zadaje sobie pytanie: "Dlaczego". Ale nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie.

Pani pogodziła się z tym, że nie ma odpowiedzi?

- Pogodziłam się z wolą Bożą, bo tak po ludzku to jest trudne do zrozumienia. Tylko w ten sposób można to było zaakceptować. Ale proszę mi powiedzieć - jakie ja miałam wyjście? Co miałam zrobić ze swoim życiem? Także odejść? 

Każdy człowiek, mimo że ma wokół siebie bliskich, którzy go wspierają, przyjaciół, w podobnej sytuacji zostaje sam i sam musi sobie wszystko poukładać w głowie. To jest nieutulony żal, ból, cierpienie. Przebaczyłam, ale wciąż muszę wzmacniać siebie, żeby z tej tragedii wynieść coś dobrego, bo inaczej to jest kolejna tragedia. Bo to była, jest i będzie tragedia dwóch rodzin. Teraz mówię o tym spokojnie, bo minęło 27 lat, ale przeżywałam różne emocje, różne sytuacje. Kiedy mówię, że przebaczyłam, często to się obraca w mediach przeciwko mnie.

Doświadczyła Pani hejtu?

- Niestety tak. Jestem tym zasmucona, bo nasze życie jest tak kruche, tak szybko przemija. Zamiast skupić się na czymś dobrym, ciekawym, ludzie zajmują się takimi rzeczami. Nie rozumiem tego świata i tak jak kiedyś śpiewałam piosenkę: "To nie mój świat", tak teraz to czuję. Jest mi po prostu przykro, bo ja się potrafię zachwycić wszystkim - kwiatkiem, który właśnie zaczyna kwitnąć... Wszystko mnie interesuje.

Pani muzyka jest radosna, sama wydaje się Pani osobą jasną, pełną nadziei. Skąd czerpie Pani siłę?

- Wychowywana byłam w duchu miłości do człowieka, do przyrody, do mojego rodzeństwa, rodziców, babci, którą bardzo szanowałam. Pamiętam te przepiękne bajki, które mi opowiadała. Rodzice pokazywali nam, jak należy żyć, jak ważny jest szacunek dla drugiego człowieka. Byli bardzo pokorni mimo tego, co przeszli.

Opuścili swój dom w Grecji, musieli uciekać tak jak stali, zostawili cały swój dobytek. Ale cieszyli się z tego, że Polska dała im dach nad głowa, że mieli pracę, że ich dzieci mogły się kształcić. Nigdy nie słyszałam, żeby rodzice narzekali. Wręcz przeciwnie - cieszyli się, że żyjemy, że jesteśmy zdrowi. Ja w sobie mam też bardzo dużo pokory, bardzo dużo cierpliwości.

Moja mama była kobietą wrażliwą, pełną empatii. Nawet gdy ją ktoś skrzywdził, potrafiła tego człowieka wytłumaczyć i wybaczała mu. Nie nosiła w sobie urazy. A ja nie miałam innego wzorca. To, że wybaczyłam, jest dla wielu ludzi niezrozumiałe, ale ja wciąż powtarzam, że przebaczyć to nie znaczy zapomnieć. To znaczy pozbyć się negatywnych emocji, które nas zabijają, nie pozwalają nam żyć. Nienawiść to droga do samozniszczenia. Gdybym nie wybaczyła, prawdopodobnie emanowałabym złością. Nie wiem, czy mogłabym dalej pracować na estradzie.

Kiedy występuje Pani na estradzie, musi Pani wiele z siebie dawać.

- Oczywiście. Koncerty, po tym co się wydarzyło, nie były łatwe. Niejednokrotnie popłakałam się na scenie, a moja publiczność płakała ze mną, bardzo mnie wspierała. Zmieniłam repertuar, bo tak trzeba było zrobić, niektórych piosenek nie mogłam śpiewać.  

Ale po kilku latach wiedziałam, że muszę wrócić do dawnych przebojów, bo ludzie czekają na te piosenki. Przemogłam się i w tej chwili mój program jest bardziej słoneczny, niesie dużo radości. Jest też nutka refleksji, ale nie smutku. Tak jak na mojej płycie "Nic miłości nie pokona", o której cały czas mówię, że nie jest smutna. To piosenki, które niosą ze sobą nadzieję, bo nadzieja umiera ostatnia. Bez niej ciężko byłoby nam żyć.

Co zaśpiewa Pani 3 maja w Polsacie?

- Święto Najświętszej Marii Panny Królowej Polski jest wspaniałe i myślę, że koncert też będzie bardzo uduchowiony. Zaśpiewam pieśń maryjną "Gwiazdo śliczna wspaniała". To bardzo stara pieśń, którą śpiewają pielgrzymi przyjeżdżający na Jasną Górę, przepięknie zaaranżowana przez Marcina Pospieszalskiego. Wykonam ją z towarzyszeniem zespołu "Śląsk".

Kilka dni temu świętowała Pani urodziny. Czego by Pani sobie życzyła z tej okazji?

- Chciałabym, żeby świat się zmienił. Za dużo zła się dzieje, a szkoda każdego dnia. Fajnie by było, żebyśmy wszyscy zrozumieli, że trzeba trochę spokornieć. Na całym świecie jest tyle ognisk zapalnych, to mnie przeraża. Nawet w czasie pandemii, kiedy czyha na nas niewidzialny wróg, człowiek wciąż wywołuje konflikty. Brakuje nam empatii i pokory.

To życzenia dla świata. A co dla Pani?

- Dla mnie? Przede wszystkim, żeby moi bliscy i moi przyjaciele byli zdrowi, żeby był spokój w rodzinie, bo rodzina jest najważniejsza. I żebyśmy byli blisko siebie.

Transmisja koncertu "Serdeczna Matko, opiekunko ludzi" rozpocznie się 3 maja o godz. 20:00 w Polsacie. Na scenie wystąpią gwiazdy, które deklarują swoje przywiązanie do wiary i tradycji: Stanisława Celińska, Andrzej Lampert, Krzysztof Cugowski, Arka Noego, Kapela Sebastiana Karpiela-Bułecki, Pectus, Eleni Cleo.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Eleni

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama