Reklama

Bebe Rexha: Gdyby ktoś powiedział mi, że mam codziennie jeść pizzę, to prawdopodobnie bym zwariowała

- Moje utwory są jak mój pamiętnik, dziennik. I za każdym razem, gdy je wykonuję, to tak, jakbym czytała fragment swojego dziennika. To przenosi mnie z powrotem do tych chwil - mówi Bebe Rexha /Sasha Samsonova /materiały prasowe

- Jeśli wydajesz utwory, w których pokazujesz młodym ludziom, że tak naprawdę nikt nie jest doskonały, to im pomaga. Ja też czasami wstaję rano i czuję się smutna, samotna, też mam swoje "momenty" - mówi mi w wywiadzie Bebe Rexha. Przy okazji premiery jej debiutanckiej płyty "Expectations" porozmawiałyśmy o jej piosenkach, sposobie pracy, utrzymywaniu psychicznej równowagi i o tym, dlaczego nie czyta komentarzy.

Jej historia przypomina trochę bajkę o Kopciuszku żyjącym w cieniu głośniejszych, "lepszych" sióstr. Bebe Rexha bowiem najpierw pisała hity dla innych (m.in. "Monster" Eminema i Rihanny, "Like a Champion" Seleny Gomez, "Team" Iggy Azalei), by w końcu zrobić krok do przodu i samemu prezentować własną twórczość. Obecnie Amerykanka promuje debiutancki album "Expectations", na który trafiły takie przeboje, jak  "I’m a Mess" czy "Meant to Be". Za ten drugi, nagrany z duetem country Florida Georgia Line, Bebe Rexha otrzymała dwie nominacje do American Music Awards. 

Reklama

Justyna Grochal, Interia: Na początek chciałabym ci pogratulować dwóch nominacji do American Music Awards.

Bebe Rexha: - Dziękuję bardzo!

Spodziewałaś się, że piosenka "Meant to Be" odniesie taki sukces?

- Nie! Dorastałam w Nowym Jorku otoczona muzyką popową, hip hopem. Pracowałam z G-Eazym, pisałam dla Eminema, współpracowałam z Davidem Guettą. Nigdy bym nie pomyślała, że odniosę tak duży sukces z piosenką country-popową. Ale wiesz, wydałam płytę "Expectations" (ang. oczekiwania - przyp. red.) i nazwałam ją tak właśnie dlatego, że w życiu czasami najbardziej niespodziewane rzeczy są tymi najlepszymi. Takimi, których sobie nawet nie wyobrażamy.

A jak w ogóle doszło do współpracy z Florida Georgia Line?

- Byłam w Los Angeles w Kalifornii, a oni przebywali w studiu, gdzie nagrywali muzykę. To było bardzo blisko miejsca, w którym mieszkałam. Mój menedżer zadzwonił do mnie, mówiąc: "Cześć! Chciałabyś wejść do studia z Florida Georgia Line? Są bardzo blisko twojego domu i nagrywają muzykę". Powiedziałam: "OK, czemu nie!". Przyszłam i po prostu zaczęliśmy działać. Poszło bardzo szybko. Zajęło nam to ze dwie godziny. I nie mogę uwierzyć, że w tym czasie nagraliśmy taki kawałek.

Inny twój singel to "I’m a Mess". W jednym z wywiadów powiedziałaś, że ta piosenka opowiada o twoich osobistych doświadczeniach. Ciekawi mnie, czy zawsze bazujesz na własnych przeżyciach, czy może czasami wymyślasz nowe historie?

- Zawsze piszę o prawdziwych, życiowych historiach. Myślę, że to jest bardzo ważne w mojej sztuce. Pisanie tekstów jest wielką częścią mojej muzyki. Lubię pisać piosenki, które są dla mnie prawdziwe, ponieważ moi fani mogą się z nimi utożsamić. Wszyscy czasami budzimy się i myślimy, że jesteśmy w rozsypce, a świat kompletnie zwariował. Nie jest tak, że zawsze, każdego dnia, budzimy się i jest idealnie. Tak więc zawsze piszę teksty o naszej rzeczywistości.

A łatwo jest potem - na scenie - powrócić do negatywnych emocji, jakie towarzyszyły ci przy pisaniu?

- Czasami, kiedy - załóżmy - piszę o złamanym sercu, a potem stoję na scenie i mam zły dzień, czy coś w tym stylu i myślę o tej piosence, śpiewając ją, to nie jest łatwo. Zawsze zapisuję swoje uczucia, więc zasadniczo moje utwory są jak mój pamiętnik. I za każdym razem, gdy je wykonuję, to tak, jakbym czytała fragment swojego dziennika. To przenosi mnie z powrotem do tych chwil.

A możemy wysnuć wniosek, że pisanie tekstów działa na ciebie terapeutycznie?

- Tak, absolutnie. Muzyka dla wielu osób jest jak terapia. Dla mnie jest to pisanie piosenek i wkładanie w utwory własnych myśli i uczuć. To bardzo mi pomaga. To pomaga mi wzrastać jako człowiek i sprawia, że czuję się lepiej. A patrzenie na fanów, którzy słuchają mojej muzyki i mogą traktować ją jako terapię, jest czymś najlepszym na świecie.

Twoja nowa płyta jest dość eklektyczna. Co jest taką główną zasadą, której trzymasz się, pracując nad nowym materiałem?

- Ja nie lubię robić cały czas tych samych rzeczy. Gdyby ktoś powiedział mi, że mam codziennie jeść pizzę. I ciągle tylko ta pizza, pizza, pizza, to prawdopodobnie bym zwariowała. Ja lubię być różna, lubię próbować nowych rzeczy i eksperymentować. Nie chciałabym utknąć w jakiejś szufladzie. Nigdy nie chciałabym być kimś, kogo ludzie poznali, kogo muzyki słuchają i wiedzą dokładnie, czego mogą się spodziewać. Chciałabym próbować nowych rzeczy.

Przyjaźnisz się z wieloma kobietami z branży. Jak ważne jest dla ciebie to wzajemne wsparcie wśród kobiet tworzących muzykę?

- To jest dla mnie niesamowicie ważne. Organizuję kolacje. Nazwałam je "Kobiety w harmonii". Zapraszam kobiety - nowe artystki, autorki tekstów. Myślę, że to teraz bardzo ważne dla kobiet, żeby się nawzajem wspierały. I to jest coś, co chcę także pokazać moim fanom, zwłaszcza kobietom. Tym ze szkół, liceów i wszystkim innym. Konkurowanie ze sobą nie jest obecnie dobrym rozwiązaniem. My, jako kobiety, powinnyśmy się wspierać.

Pozostając przy wątku "kobiecym", powiedz, dlaczego nie zaprosiłaś żadnej dziewczyny na płytę?

- Właściwie zaprosiłam. Większość albumu powstało z udziałem autorek tekstów. Było też wiele kobiet w studiu, których nie widać. Zaprosiłam różne kobiety do współpracy, ale to po prostu nie zadziałało. Ale na pewno pojawi się piosenka nagrana z kobietami. Właściwie to mam jeden kawałek z wielką, wielką artystką, ale jeszcze go nie wypuściłam. Czekam.

Kto to?

- Nie mogę ci powiedzieć.

Wiedziałam. Ale i tak chciałam spróbować.

- (śmiech)

Teraz zmieniam trochę temat i nastrój. Świat muzyki wciąż jest poruszony tragiczną śmiercią Maca Millera. Znałaś go?

- Nie znałam go osobiście, ale i ja, i mój brat słuchamy dużo jego muzyki. Uważam, że miał niesamowitą energię w tym muzycznym biznesie. Był tak niezwykłym artystą. Taka wiadomość naprawdę łamie serce. Mac był moim kolegą z wytwórni. Naprawdę smutne jest to, co się wydarzyło i myślę, że właśnie dlatego muzyka jest tak ważna. Dla mnie również. Nie chodzi tylko o pieniądze i materialny wymiar, co jest oczywiście miłe. Dla mnie chodzi o pisanie piosenek, które sprawiają, że ludzie nie czują się samotni. Bo obecnie żyjemy w naprawdę trudnych czasach, dzieciaki w tajemnicy przechodzą depresję, przedawkowują... To jest naprawdę poważna sprawa, z którą musimy się mierzyć - depresja, samobójstwa, narkotyki.

- Właśnie dlatego uważam, że warto nagrywać takie piosenki, jak choćby mój numer "I'm a Mess". Bo tak jak wspomniałam, nie jest tak, że codzienne zaczynamy dzień szczęśliwi. Jeśli ludzie każdego dnia widzą w social mediach piękne modelki, które wyglądają idealnie, uważają, że wszystko musi być perfekcyjne, muszą być szczęśliwi, szczupli, wysocy. Ale jeśli wydajesz utwory, w których pokazujesz młodym ludziom, że tak naprawdę nikt nie jest doskonały, to pomaga. Ja też czasami wstaję i czuję się smutna, samotna, też mam swoje "momenty". To sprawia, że fani nie czują się aż tak smutni i osamotnieni. To może być inspiracją dla tych dzieciaków i wierzę, że może ocalać życia. Szkoda, że nie było nikogo takiego dla Maca Millera. No ale niestety takie sytuacje się zdarzają i jest to dla nas powodem do wstydu.

To, co powiedziałaś, wiąże się z moim kolejnym pytaniem. Ty, jako osoba niezwykle popularna, jesteś narażona na dużą presję, twoje życie jest intensywne. Jak dbasz o równowagę psychiczną?

- Staram się robić rzeczy, które sprawiają mi dużo radości. Myślę, że to zwłaszcza na kobietach - matkach, uczennicach - wywiera się tę presję bycia perfekcyjną. Tak wiele się dzieje, więc czasami musimy po prostu cofnąć się o krok i pomyśleć o tym, co tak naprawdę nas uszczęśliwia. Dla mnie... Pewnie będziesz się ze mnie śmiała, ale dla mnie to moja rodzina, mój pies - kocham swojego psa. I kocham... kawę (śmiech).

Jak mogę się śmiać! W tej kwestii jesteśmy podobne - ja też kocham psy. I kawę!

- (śmiech) Więc czasami, kiedy budzę się rano - a mam bardzo długie i intensywne dni - uwielbiam zrobić sobie moją własną kawę. Później siadam z moim psem, oglądam jakiś program w telewizji. Bawię się z moim psem albo go wyprowadzam. I to mnie uszczęśliwia i pomaga mi zachować równowagę. Wiesz, to są takie krótkie momenty każdego dnia. Gdybym tego nie robiła, pewnie bym zwariowała.

A dlaczego ta kawa jest taka wyjątkowa? Jak ją przygotowujesz?

- Robię niesamowitą kawę! A wiesz dlaczego? Bo robię ją z miłością.

W tym tkwi sekret!

- Tak! Moja kawa jest przepyszna. Mleko ma idealną temperaturę. Dodaję trochę cynamonu, trochę kakao. Smakuje wspaniale!

I tak też brzmi. Powiedziałaś o tym, jak dbasz o zdrowie psychiczne, a jak sobie radzisz z hejterami, którzy krytykują nie tylko twoją muzykę, ale i ciebie?

- Kiedyś miałam w zwyczaju siedzieć i cały czas czytać komentarze, ale teraz nie czytam żadnych. Czasami, kiedy szykuję się do jakiegoś wyjścia, chcę poodpowiadać fanom. Ale staram się nie czytać hejterskich wpisów. Kiedyś byłam w to mocno wciągnięta, ale nauczyłam się, że choćby nie wiem co, zawsze znajdzie się ktoś, kto cię nie lubi. Trzeba to po prostu ignorować. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy