Reklama

Reklama

"Stan potępienia"

Białostocka formacja Dominium powstała w 1998 roku, z połączenia sił grup Unknown Dimensions i Hermh. Po sukcesie albumów "Unknown Dimension" i "Stigmata" muzycy powrócili z kolejną płytą, która po raz kolejny udowadnia, że jej członkowie mają ogromną ilość pomysłów i doskonale znają się na tym co robią. O ewolucji brzmienia Dominium, przesłaniu jakie niosą ze sobą teksty, okładka i muzyka oraz niedoskonałościach naszej rodzimej sceny metalowej z Adamem (voc) i Cezarem (dr) rozmawiał Konrad Sikora.

Nowy album Dominium już ujrzał światło dzienne. Powiedzcie coś o pracach nad płytą. Jak długo trwały?

Adam: Ten album powstawał w sposób bardziej spontaniczny niż "Stigmata". Mimo, iż zawiera więcej zmian klimatu, jest skomplikowany technicznie i zdecydowanie dłuższy to jednak nie tworzyliśmy go w sposób "wyżyłowany" tzn. nie ślęczeliśmy nad każdą nutką. Ten album jest na pewno "najbardziej zespołowy". Prawie wszystkie numery powstawały na próbach kiedy eksperymentowaliśmy z różnymi pomysłami. Podczas wyboru kompozycji na płytę staraliśmy się zwrócić uwagę na brzmienie danego utworu. Nie stawialiśmy sobie żadnych barier stylistycznych. W zespole Dominium nigdy do tej pory nie było (mam nadzieję, że nie będzie) czegoś takiego, iż stawiamy sobie jakąś barierę, np. jesteśmy zespołem death, black metalowym i nic co wykracza poza ramy tych stylów nie znajdzie zastosowania w muzyce kapeli. Nic bardziej mylnego.

Reklama

W naszej muzyce jest miejsce na wszystko, ale na pewno musi mieć to ręce i nogi, czyli musi brzmieć. Oczywiście nie wszystko wszystkim się podoba, ale jesteśmy ludźmi o otwartych umysłach i cały czas poszukujemy, więc idziemy też czasami na swoiste muzyczne kompromisy.

Prace nad albumem nie mogły trwać długo bo mieliśmy wyznaczony termin, określony w cyrografie z Metal Mindem na dostarczenie najpierw materiału demo, a później pełnowymiarowej płyty. Następny materiał też ujrzy światło dzienne mniej więcej w przyszłym roku. (mamy już tytuł i zarysy dwóch kompozycji).

Cezar: Jeśli chodzi o samą stronę realizacji albumu. Tak jak w przypadku "Stigmaty" pracowaliśmy z Szymonem Czechem w Selani studio. Cała sesja trwała jakieś 130 godzin, czyli niecałe trzy tygodnie. W tym czasie zarejestrowaliśmy koło 60 minut muzyki. Efekt końcowy według mnie jest zadowalający, brzmienie jakie uzyskaliśmy na "Psycho Path Fever" jest o wiele lepsze niż na "Stigmacie" i to dowodzi o naszym rozwoju.

Realizacja tak jak przy poprzednim albumie wyglądała bardzo podobnie. Najpierw ja nagrałem swoją partię bębnów. Później Marek nagrał gitary i kolejno reszta instrumentalistów wykonała swoją robotę. Miks robiłem razem z Szymonem Czechem. Mastering również został zrealizowany w Selani.

Wasza muzyka bardzo się zmieniła?

Adam: Na pewno zaszły duże zmiany w muzyce, które z pewnością korelują z przesunięciami personalnymi w zespole. Żeby to sprawdzić najprościej byłoby zasiąść sobie wygodnie przy odtwarzaczu CD i dokładnie przesłuchać trzy wydawnictwa sygnowane nazwą Dominium ("Unknown Dimensions", "Stigmata", "Psycho Path Fever"). Z tego co jest mi wiadome pierwszy album był w głównej mierze komponowany i aranżowany przez Marka (git.), któremu pomagał Voit (git.). Do gotowej już muzy dograł swoje partie Bart (ówczesny wokalista, udzielał się wcześniej w Hermh). Po wydaniu "Unknown Dimensions" i występie na Metalmanii zespół zapadł w letarg. Dopiero spotkanie Marka z Cezarem doprowadziło do tzw. "przebudzenia się", czyli formowania nowego składu i co najważniejsze nowych numerów (które znalazły się na płycie "Stigmata"). Z poprzedniego składu pozostali Marek i Voit (Bart leczył kompleks lidera, "nie mogąc" się skontaktować z pozostałymi muzykami. Więc wyrokiem zaocznym został zwolniony z posady). Nowymi ludźmi, którzy zasilili szeregi Dominium zostali: wyżej wymieniony Cezar-dr, Adam Sochoń - bass, Jarosław - keyboards , Adam vel Gethsemane - vocals. (razem z Cezarem gramy w Bright Ophidia) zaproponował zespołowi moją kandydaturę, przyszedłem na próbę, zaimprowizowałem do jakiegoś numeru i zostałem przyjęty. Później zaczęła się już zwykła harówka. Wkrótce po nagraniu albumu "Stigmata" i w trakcie przygotowań do trasy koncertowej (niedoszłej) z Turbo doszło do kolejnych zmian personalnych. Z zespołem pożegnali się Voit oraz Adam - basista. Zrezygnowaliśmy wówczas z jednej gitary a nowym basistą został Mariusz Rusiłowicz (który się znakomicie wpasował w muzę, a poza tym jest bardzo kreatywny) Zagraliśmy wówczas kilka koncertów m.in. w klubie Proxima w Warszawie przed Turbo i Cassus Belli. Przyjęcie publiki było wspaniałe. Jesienią zaczęliśmy komponować nowe numery na nowy album Dominium "Psycho Path Fever". W tej chwili przygotowujemy set koncertowy będący mieszanką naszych albumów z nowym gitarzystą Mrówą.

Mimo, że oba albumy ("Stigmana" i "Psych Path Fever") zostały zarejestrowane w Selani to zdecydowanie różnią się od siebie brzmieniowo, kompozycyjnie, tekstowo. Sądzę, iż jest to dowód rozwoju zespołu. Niemała w tym zasługa Szymona Czecha naszego realizatora, który po raz kolejny okazał się człowiekiem na swoim miejscu. Na pewno kapela dojrzała, skład dotarł się i dlatego na nowym krążku sięgamy po czasami skrajne środki wyrazu ale wciąż jest to album Dominium.

Dlaczego taki właśnie tytuł nowego albumu?

Adam: Tytuł płyty po prostu przyśnił mi się. Chciałem, aby tytuł wyrażał pewien stan emocjonalny, wykraczający poza zwykłą percepcję człowieka. Ten tytuł ma jeszcze jedno ukryte znaczenie, ale nie będę się nad nim teraz rozwodził, bo zajęłoby to zbyt dużo czasu. (Ciekawskich odsyłam do książki Arturo Perez - Reverte "Klub Dumas").

Czy możecie wyjaśnić koncept okładki? Czy niesie on ze sobą jakieś konkretne przesłanie...

Ta kobieta na okładce. Ona się waha. W lustrze odbija się ukryta część jej osobowości, drugie ja. Można tutaj też odnaleźć nawiązanie do "Alicji po drugiej stronie lustra" L. Carolla. Trudność polega na tym, iż żeby przejść na drugą stronę trzeba skoczyć..., chodzi tu w pewnym sensie o nawiązanie do tematu samobójstwa i dylematów jakie może stawiać sobie człowiek, który decyduje się na odebranie sobie życia. W każdym bądź razie destrukcyjna strona ludzkiej natury i strona odpowiadająca za pęd ku życiu zmagają się ze sobą. Przesłaniem jest wahanie, nieopowiedzenie się po żadnej ze stron, pozostanie letnim, rozdarcie wewnętrzne... Taki stan, to stan potępienia: psycho path fever.

Znam uczynki twoje, żeś nie jest zimny ani gorący; bodajżeś był zimny, albo gorący!

A tak, ponieważeś letni, ani zimny ani gorący, wyrzucę cię z ust moich.( Objawienie św. Jana 2. 3. Rozdz.III, 15, 16)

Okładka nie niesie ze sobą jakiegoś konkretnego przesłania. W zamierzeniu ma obrazować pewien stan emocjonalny, który opisałem przed chwilą. Szkoda tylko, że Graal przedstawił to zbyt patetycznie.

Cezar: Dla mnie okładka kojarzy się z Obim z "Gwiezdnych Wojen". (śmiech)

Waszej muzyki nie można było nigdy jednoznacznie zaszufladkować. Słychać w niej dużo różnych inspiracji... Jacy wykonawcy obecnie mają na was największy wpływ, bo jak się domyślam z czasem te inspiracje się zmieniały.

Adam: Dopóki w Dominium będą ludzie o różnych gustach muzycznych, dopóty muza będzie nacechowana różnymi wpływami i na pewno nie będzie jej można jednoznacznie zaszufladkować. Myślę, iż taki stan wychodzi na dobre muzyce jakkolwiek często prowadzi do tarć w zespole. Mnie jako wokalistę inspiruje bardzo wielu twórców, więc wymienię tylko kilka osób: Peter Murphy, Mike Patton - szczególnie jego projekty po rozpadzie FNM (Fantomas, Tomahawk , Mr. Bungle), Danzig, Ishann, Phil Anselmo, Nick Cave, George Michael, Tom Waits, James Hetfield.

Marek uwielbia Morbid Angel, Emperor, Clannad, Dead Can Dance i muzykę celtycką.

Jarek, na pewno się nie pomylę, iż celuje w muzyce filmowej i kocha Bacha. Mariusz ubóstwia nieodżałowanego Chucka Shuldinera, czyli Death, ale pociągają go też klimaty Machine Head.

Cezar:...Dream Theater, Pantera, Porcupine Tree, System Of A Down, Metallica...

Może to mylne wrażenie, ale wydaje mi się, że na nowej płycie da się odczuć krok w stronę prog-metalu. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z Dream Theater, ale jednak... Zgadzacie się z tą opinią?

Adam: Muza na tym albumie cały czas się rozwija i spokojnie można powiedzieć, iż jest to materiał progresywny. Ta płyta ma zbyt wiele odcieni by sklasyfikować ją jako "metal" po prostu.

Cezar: Masz rację można odczuć na tym albumie wpływy progresywne. Wynika to z tego, iż właśnie muzyka progresywna posiada w sobie dużo "luzu artystycznego". Nie narzuca żadnych barier, po prostu komponujesz to co chcesz nie ograniczając się.

Dominium to zespół, który ma już ugruntowaną pozycję na naszym rynku muzycznym. Cieszycie się sporą popularnością, wasze koncerty zawsze są bardzo pozytywnie odbierane przez publiczność. Na co liczycie przy okazji "Psycho Path Fever". Czas na podbój rynków zagranicznych?

Adam: Z tą ugruntowaną pozycją na rynku muzycznym to bym nie przesadzał, ale na pewno od jakichś trzech lat można było o nas usłyszeć (szczególnie w poprzednim roku). Jeżeli cieszymy się popularnością to tylko dzięki fanom. To oni pamiętają koncerty i zabierają jakąś cząstkę nas do swoich serc. Sądzimy, iż przy okazji nowej płyty poszerzymy krąg odbiorców naszej muzy, a co do podboju rynków zagranicznych to przyszłość pokaże. Najlepiej jest nie nastawiać się na jakieś cuda. Poza tym wiadomo jaka jest sytuacja na rynku, nie tylko muzycznym. Liczymy przede wszystkim, iż MMP wreszcie zorganizuje nam trasę koncertową na ludzkich warunkach i lepiej przyłoży się do promocji tej płyty, bo jest tego warta.

Na pewno ta płyta, chcąc nie chcąc ugruntuje, naszą pozycję na rynku wydawniczym, ale uważam to za proces naturalny, jeżeli wydaje się mniej więcej co roku nowy materiał. Myślę, iż zespół Dominium nie zniży lotów i będziemy nagrywać coraz lepsze produkcje. Nasza ewolucja muzyczna na pewno toczy się we właściwym kierunku. Uważam obecny skład (razem z Mrówą) za optymalny, z potencjałem na przyszłość. Udowodnimy to na nowej płycie. Podstawa to determinacja i przekonanie do tego co się robi.

Na marginesie chciałbym dodać, iż naszej działalności nie nazwałbym w żadnym wypadku karierą. To jest dopiero początek drogi, a w moim rozumieniu coś, co można nazwać karierą zaczyna się wtedy gdy można z tego godnie żyć.

Część z was udziela się jeszcze w grupie Bright Ophidia. Z tego co wiem, zespół przygotował już swój debiutancki album. Możecie wyjaśnić zależności osobowe pomiędzy Dominium i B.O., a także przybliżyć muzykę tego zespołu?

Adam: Bright Ophidia to dla mnie i Cezara kapela macierzysta. W niej stanąłem po raz pierwszy za mikrofonem. W obecnym składzie kapeli udzielają się poza nami: Mariusz (Dominium) i Przemek Figiel (grający jeszcze w progresywnym projekcie Draft). Bright Ophidia to dużo osadzonych rytmów, konkret, trochę hc i thrashu. Zdecydowanie zespół koncertowy. Bez filozofii, bez klimatów tylko suchy cios baseballem w potylicę.

Czarek, swego czasu byłeś perkusistą bluesowego zespołu Formacja Fru. Teraz już do bluesa ci daleko, ale czy ten gatunek muzyczny w jakiś sposób ukształtował cię jako muzyka? Czy prywatnie zdarza ci się jeszcze sięgnąć po jakieś bluesowe płyty?

Granie we Fru traktowałem jako pewnego rodzaju doświadczenie i umiejętność znalezienia się w innym stylu. Okres współpracy z nimi wspominam bardzo pozytywnie, aczkolwiek zdarzały się pewne starcia. Wynikały one raczej z tego, iż po pewnym czasie czułem się ograniczany przez resztę muzyków. Wiadomo blues ma swoje prawa, a ja nie do końca chciałem się im podporządkować, chciałem się rozwijać i dlatego od nich odszedłem. Prywatnie wrzucam czasami sobie fajne płytki bluesowe, ale głównie te z mocną sekcją rytmiczną bardziej rockową i z energią. Wku**ia mnie blues taki pitu, pitu.

Od dobrych kilku lat działacie już na polskim rynku metalowym. Gdybyście mieli się pokusić o jego ocenę - co jest jego największą słabością?

Rynek metalowy cały czas się rozwija. Nie ma już takiej przepaści jak kiedyś między poziomem technicznym, realizacją płyt kapel z zachodu a polskimi zespołami. Powstało też w Polsce wiele załóg, które zostały zauważone przez świat. Zapoczątkował to Vader, ale po piętach depczą mu Decapitated, Behemoth, Sceptic, Lux Occulta, Dies Irae, Esquarial. Obok MMP, prosperują wytwórnie Empire, Mystic, Pagan, Apocalypse, Conquer i wiele innych.

Wszystko idzie w kierunku profesjonalizmu albo jest już profesjonalne. Pomimo głębokiego kryzysu na rynku polskie kapele prezentują bardzo wysoki poziom wykonawczy i w niczym nie ustępują zespołom światowego formatu. Ośmielę się stwierdzić, iż jeżeli w nasze kapele wpakowano by tyle samo kasy, co w niektóre wypromowane zespoły z zagranicy, to doznalibyśmy niemałego szoku na temat potencjału jaki jest w naszym kraju.

Największą słabością jest jak dla mnie totalny brak kasy, na zapewnienie muzykom warunków, aby mogli się zajmować tylko muzyką, a nie: graniem chałtur, łapaniem każdego możliwego zajęcia, aby dorobić. Może ten problem dotyczy nie tylko Polski ale i innych krajów, bo przecież nie oszukujmy się w komforcie pracują tylko gwiazdy. Z drugiej strony może powstają bardziej autentyczne płyty jeżeli rodziły się w twardych realiach, a nie piosenki o bólu istnienia z miliardami na koncie. Chociaż w sumie to każdy ma problemy.....

A co sądzicie o obecności metalu w mediach. Czy w ogóle można powiedzieć, że media interesują się metalem?

Media zaczęły interesować się metalem, bo nie sposób tego nie zauważyć, iż coraz częściej młodzi ludzie preferują mocną muzę i mają już dość papki puszczanej w głupawych programach. (Vader sprzedaje więcej niż Urszula czy Kukulska). Jest kryzys, ale nie tylko gospodarczy, kryzys moralności, upadku pewnych dogmatów, schematów. Ludzie nie chcą słuchać więcej ściemy i chłamu wpuszczanego do ich uszu. Chcą emocji. Wielkie firmy już się obudziły i zdają sobie sprawę z tego, że pakowanie forsy w panów typu Waldemar Goszcz czy jakiś tam Bartek Wrona, Norbi itp., itd., to po prostu wtopa finansowa. A dlaczego ? Bo ta muza jest dla nikogo.

Metal ( w jakiejkolwiek odmianie) zawsze pozostanie muzyką, z którą słuchacz będzie mógł się utożsamiać. Rock zawsze będzie miał coś z elitarności. Oczywiście metalu w mediach jest cały czas za mało, ale nie jest też tak źle; patrz audycje Metal Hammera, festiwale - Metalmania, Mystic, Trash?em All, program Viva Rock oraz czasopisma polskie i zagraniczne plus Internet. Na pewno nie można powiedzieć, że ostra jazda w mediach nie istnieje.

W ostatnim czasie sporo mówi się o tym, że muzyka może nakłaniać nastolatków do przestępstw itp. Jak reagujecie na takie zarzuty? Jak wiadomo metal nieodłącznie kojarzy się z satanistami i różnymi kultami...

Z tego co wiem to kolesie, którzy najbardziej rozrabiają to najczęściej "pedały" z łysymi łbami, mający co najmniej dwadzieścia gram złota na szyi, jeżdżący "merolami" i BMW, czyli krótko: dresiarze. Czy te ziutki słuchają metalu? Czy w ogóle zdają sobie sprawę z tego, co to jest muzyka? A teraz bardziej na temat. Problem popełniania przestępstw przez nastolatków to po prostu patologia społeczna, a nie wina jakiejkolwiek muzy. Cały sęk w tym, iż w mediach lansowany jest zupełnie inny obraz świata od tego, który jest w rzeczywistości. Propaganda sukcesu, piękne laski, wielkie możliwości, gadki w stylu, że tak naprawdę to każdy jest indywidualnością, kimś wyjątkowym ....i tym podobne bzdury. Dzieciaki chcąc to wszystko osiągnąć (a nie jest to proste), popadają w kompleksy. Często jest to nacisk danego środowiska. Po prostu nie mogąc pogodzić się z tym, że prawdziwy świat to nie je bajka tylko je bitwa i idą po najmniejszej linii oporu: kradną, popełniają rozboje albo nawet morderstwa. Bardzo często też zdarza się, że te najcięższe zbrodnie dokonywane są przez jednostki chore, które pragną akceptacji, lub chcą zamanifestować jakąś pozę.

Ale jak to zwykle bywa świat szuka winnych. Wiadomo, że na psa zawsze kij się znajdzie. A tym psem w tym wypadku jest metal = kult zła, diabeł, pentagram, czarne kotki na cmentarzach.... i jest to totalne uogólnienie, uproszczenie, ale dla laików dogmat. Na nieszczęście dla metalu bywa i tak, iż cały nurt muzyczny postrzegany jest przez pryzmat kilku kapel. Zespołów, które tak naprawdę wizerunek traktują jako swoisty gadżet, a nie receptę na życie. Dla mnie metal będzie zawsze alternatywą. Będzie czymś autentycznym, emocją z która sprawia, że czuję się wspaniale. Jak zastrzyk pierwotnej energii, który powoduje że... krzyczę. Żyję.

Jakie plany koncertowe? Czy wasza wytwórnia planuje zorganizowanie jakiejś oficjalnej trasy koncertowej?

Chyba jeszcze trochę za wcześnie by mówić o trasie zorganizowanej prze MMP. Jak na razie chcemy zorganizować kilka koncertów na własną rękę. 13 wrzesień Suwałki, 20 Chełm w klubie No Mercy i 22 zagramy u siebie czyli w Białymstoku w klubie Fabryka.

import rozrywka
Dowiedz się więcej na temat: świat | Muza | światło | okładka | muzyka | metal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje