Reklama

Reklama

"Nie przepadamy za jubileuszami"

Już dwadzieścia lat minęło od momentu, kiedy na rockowej mapie Polski pojawił się zespół Lady Pank. Grupa, której trzon od samego początku tworzą Janusz Panasewicz i Jan Borysewicz, przetrwała wiele trudnych okresów swojej kariery. Od lat cieszy się popularnością oraz sporym gronem lojalnych fanów, którzy są z zespołem na dobre i na złe. 20. urodziny Lady Pank postanowili uczcić składanką "Besta Besta", która zapoczątkowuje cykl "Antologia Lady Pank". Z Janem Borysewiczem, gitarzystą, wokalistą i głównym kompozytorem Lady Pank, o jubileuszach, eksperymentach muzycznych i współpracy z Pawłem Kukizem, rozmawiał Lesław Dutkowski.

Lubicie jubileusze?

Nie za bardzo. Już mówiłem, kiedy robiliśmy osiemnaste urodziny, że nie za bardzo przepadamy za takimi jubileuszami. Natomiast myślę, że przy tej okazji stała się fajna rzecz, bo złożyło się tak, że kończymy 20 lat i przy tej okazji nastąpił powrót Andrzeja Mogielnickiego do zespołu. Nasza nowa płyta, składanka "Besta Besta", zawiera 15 utworów, które wybrali przez Internet nasi fani i dwa utwory premierowe, do których teksty napisał właśnie Andrzej Mogielnicki - po latach znów zaczął dla nas pisać.

Osiemnaste urodziny obchodziliście bardzo fajnie, na koncercie we Wrocławiu, z zaproszonymi gośćmi. Zazwyczaj jest tak, że osiemnastkę obchodzi się, by ją pamiętać na całe życie. Natomiast dwudzieste urodziny są już po prostu kolejnymi w życiu. Jak Lady Pank będzie obchodzić dwudzieste urodziny? Będzie balanga w klubie "Park"?

Reklama

Tak, gramy w tym klubie, w którym zaczynaliśmy grać. Myślę, że to chyba dobrze, bo to takie miejsce, w którym lubimy grać i myślę, że jakaś balanga przy okazji zostanie zrobiona.

Dobrym prezentem dla fanów, powszechnym już na Zachodzie, jest płyta DVD, z różnymi ciekawostkami. Doczekamy się kiedyś takiego wydawnictwa firmowanego przez Lady Pank? Nie da się ukryć, że wasz dorobek jest już spory, pod względem wydanych płyt i nakręconych klipów, a na pewno każdy z was ma jeszcze w szufladzie trochę ciekawostek. Myśleliście o czymś takim?

Zrobimy to na czterdzieste urodziny. (śmiech) Tak, że mamy jeszcze trochę czasu. Oczywiście, taki pomysł się przewinął, ale szczerze mówiąc nie mamy się zbytnio czym chwalić. Nasze teledyski były zawsze bardzo skromnie robione. Jeden teledysk, który naprawdę jest świetnie zrobiony, to "Minus Zero", czyli "Mniej niż zero" w wersji angielskiej, który zrobiliśmy ze Zbyszkiem Rybczyńskim, laureatem Oscara. W tamtych czasach, za komuny, nie można było tego puszczać, a w tej chwili też nie można, bo załatwienie jednej emisji jest bardzo drogie.

Gdy się patrzy w tej chwili na te stare teledyski, które kiedyś nakręciliśmy, nie wiem, może ktoś odbiera je pozytywnie, ale dla mnie one są starocią. Nie w sensie muzycznym, ale pod względem obrazu.

Składanka "Besta Besta" jest pierwszą częścią cyklu "Antologia Lady Pank". Czy tych części będzie tyle, ile było płyt studyjnych? Czy zostaną wznowione wszystkie, łącznie z "Drop Everything"?

Nie, na razie w planie są cztery płyty. Na pewno "Nana", "Zawsze tam gdzie ty" i jeszcze coś. Myślę, że ukażą się nie wszystkie, chyba tylko takie, które są najbardziej istotne w naszym dorobku.

A czy rarytasy w postaci na przykład "Augustowskich nocy" mogą pojawić się na którejś z tych płyt, że nie wspomnę o twojej interpretacji "Sunshine Of Your Love" grupy Cream, z płyty w hołdzie dla Erica Claptona.

"Augustowskie noce" były robione dla telewizji i ten utwór nie został nagrany na żadną płytę. Natomiast "Sunshine Of Your Love" robiłem przy okazji Jana Bo, tak więc to zupełnie inna bajka.

Składano mi propozycję, abym wydał taką płytę, na której znalazłyby się utwory, w których gram jako sideman z różnymi wykonawcami. Myślę, że jeszcze jest na to czas. Przecież dopiero startujemy. (śmiech)

Wspomniałeś, że na składance "Besta Besta" znalazły się dwie nowe kompozycje: "Siódme niebo nienawiści" i "Konie w mojej głowie". Wiem, że do jednej z tych piosenek powstał teledysk. Możesz coś o nim powiedzieć?

Szczerze mówiąc widzieliśmy jeden scenariusz do "Siódmego nieba nienawiści", którego nie zaakceptowaliśmy, bo nam nie odpowiadał, gdyż nie było w nim zbyt wiele pomysłów. Właściwie to w ogóle nie było pomysłu, tylko kamera i my w studiu. To żaden pomysł. W tej chwili czekamy na scenariusz, który mamy otrzymać niebawem. Nie chciałbym więc mówić teraz za wiele o teledysku, bo nie wiem, czy zaakceptujemy ten scenariusz.

Wspomniałeś o swoich solowych nagraniach.Czasu chyba teraz nie macie za dużo, bo czeka was praca nad antologią i jej promocja, ale jak znam życie, to masz w szufladzie trochę nowych utworów...

Nie mam nigdy w szufladzie żadnych utworów. Zawsze znajduję czas na różne rzeczy. Teraz na przykład nagrywam płytę Borysewicz-Kukiz, która się ukaże we wrześniu. Kuba Jabłoński nagrywa w tej chwili perkusję w studiu Buffo.

My już od wielu, wielu lat planowaliśmy zrobienie czegoś z Pawłem. Nadarzyła się taka okazja, że zrobiłem muzykę ilustracyjną do filmu Olafa Lubaszenki "E= mc2", który ma mieć premierę pod koniec sierpnia. Nagrałem wówczas dwie piosenki z Pawłem Kukizem, które mają promować ten film. To są piosenki z płyty, która ukaże się we wrześniu. Znajdzie się na niej dziesięć piosenek. Ja robię muzykę, Paweł pisze teksty i śpiewa. Grają z nami Wojtek Pilichowski i Kuba Jabłoński, czyli trzon Jana Bo. Realizatorem, z którym od lat uwielbiam pracować, jest Rafał Paczkowski. Gra też na klawiszach oraz jest realizatorem i producentem tej płyty. Myślę, że płyta jest bardzo ciekawa, dlatego że nie jest to Jan Bo, nie jest to też Lady Pank. Udało mi się zrobić po prostu inne klimaty, których do tej pory jeszcze nie grałem. Paweł świetnie śpiewa, zawsze lubiłem jego głos, i pisze fajne teksty. Myślę, że to może być fajna zbitka.

Wspomniałem utwór "Sunshine Of Your Love", który znalazł się na płycie nagranej przez polskich artystów w hołdzie Erikowi Claptonowi. Wprawdzie na wasze dwudzieste urodziny nie będzie płyty "Tribute To Lady Pank", ale zabawmy się i powiedz mi, kogo chciałbyś usłyszeć w interpretacjach waszych utworów? Możesz wybierać z całego świata.

Trudno mi powiedzieć kogo bym chciał usłyszeć na takiej płycie. Mogę powiedzieć z kim bym chciał zagrać na scenie.

Szczerze ci powiem, że to trochę dziwna sytuacja, iż nie ma jeszcze takiej płyty "Tribute To Lady Pank". Natomiast uważam, że to bardzo dobrze, iż jej nie ma. Ta kapela tak gra już sama w sobie, że jej utwory z wykonaniu kogoś innego, nie byłyby w ogóle czymś interesującym. Każdy z naszych numerów jest tak dopieszczany, tak grany, nawet jeśli jest skromny aranżacyjnie. Ale jest to celowym zabiegiem z naszej strony.

Wróćmy do pytania...

Chciałbym zagrać na przykład z Claptonem, chciałbym zagrać ze Stevem Lukatherem z zespołu Toto, z grupą Yes także. Jest paru takich wykonawców, z którymi podejrzewam, że dobrze bym się czuł na scenie.

Kiedyś lubiłeś też chyba Andy?ego Summersa z The Police?

Nie. Ja Summersa nigdy nie traktowałem jako gitarzysty. Mnie podobało się całe trio The Police. Summersa jakoś nigdy w życiu nie odbierałem pozytywnie. Przede wszystkim to nie jest gitarzysta w moim klimacie. On może grał technicznie, podgrywał w Policjantach. Natomiast jeśli chodzi o granie solówkowe, nigdy nie słyszałem jego solówki, która by mnie chociaż zaskoczyła. W tym zespole nie chodziło o samego Stewarta Copelanda, czy samego Stinga, czy samego Summersa - oni tworzyli niesamowite trio.

Wiem, że o gitarzystach bardzo lubisz mówić. Czy pojawił się ostatnio ktoś na scenie gitarowej, kto czymś cię zaskoczył ?

Nie, nie było ostatnio kogoś takiego. Częściej wracam do starszych rzeczy. Nawet nie do Satrianiego, nie do Steve?a Vai?a, tylko na przykład do Steviego Ray?a Vaughana, czy jeszcze wcześniej, do Jeffa Becka i tak dalej. Myślę, że za chwilę pokażą się takie talenty, które znowu czymś zaskoczą, bo ten instrument nie ma żadnego ograniczenia. Musi przejść pewna moda. Zawsze, gdy ktoś wymyśla jakieś dziwne dźwięki, tak jak kiedyś Eddie Van Halen młoteczkowanie, potem wszyscy to powielają. Parę lat minęło zanim ktoś coś wymyślił. Potem Satriani zaskoczył ze Stevem Vai?em. Ten instrument jest nieobliczalny. Ktoś może za chwileczkę wyskoczyć i zaskoczyć wszystkich. Na razie jeszcze kogoś takiego nie słyszałem.

Masz czas na chodzenie na koncerty, jak np. Joe Satrianiego w Warszawie?

Gramy po 14-16 koncertów w miesiącu i mamy naprawdę mało czasu. Oprócz tego są jeszcze nagrania, wywiady i tak dalej. Szukam po prostu jakiejś luki, by sobie po prostu odpocząć w spokoju.

Pięć lat temu ukazał się album W transie, który wzbudził u niektórych mieszane uczucia. Jak daleko Lady Pank jest się w stanie posunąć, jeśli chodzi o eksperymenty? Albo inaczej mówiąc, jaki gatunek muzyki robi na was ostatnio tak duże wrażenie, że chcielibyście z niego coś zaczerpnąć do swojej twórczości? Myślę, że ty, jako główny kompozytor repertuaru Lady Pank, jesteś w stanie na to odpowiedzieć.

Myślę, że tamta płyta była wyjątkowa. Chciałem zobaczyć, jak stare utwory Lady Pank zabrzmią w nowoczesnych aranżacjach. Przede wszystkim zyskaliśmy na tym coś takiego, czego nawet nie miałem w świadomości, na przykład że niektóre utwory z tej płyty gramy na koncertach i wychodzi to super. Łączymy granie transowe, puszczane z mini-disca, z loopami, z graniem na żywo na scenie. To jest niesamowity efekt. I bardzo fajnie brzmi. Parę takich rzeczy już wykorzystaliśmy. Nagraliśmy na przykład smyczki. Po co mamy wozić ze sobą na każdy koncert kwartet smyczkowy, skoro i tak trudno jest go nagłośnić na dużych koncertach. Wykorzystuje się pewne elementy, które kapeli się przydają.

Ale nie wiem, czy chcielibyśmy jeszcze raz tak eksperymentować. Nie możemy za bardzo odchodzić od tego, do czego przyzwyczailiśmy fanów, bo ta kapela ma jednak swój styl i bardzo to szanuję, gdyż wiele kapel latami pracuje na to, by wypracować swój własny styl. My ten styl mamy od samego początku. Bardzo to szanuję i bardzo to pielęgnuję.

A płyta W transie to był jedyny taki wyjątkowy odskok, by zobaczyć, jak to będzie wyglądało w nowoczesnych aranżacjach.

Jubileusz jubileuszem, ale fani na pewno czekają na to, co się pojawi po płycie "Nasza reputacja", czyli na nową płytę studyjną.

Nasz nowy album pojawi się w przyszłym roku. Jego wydanie planujemy na wiosnę. Zbieram materiały, zakończyłem już pracę nad albumem z Pawłem Kukizem i teraz mogę spokojnie robić nowe numery. Mam w tej chwili naprawdę dobry okres dla tworzenia nowych utworów, dlatego gdy tylko wezmę się za komponowanie, wychodzi z tego utwór godny zapamiętania.

Jubileuszowa trasa Lady Pank już się rozpoczęła. Do kiedy potrwa?

Do końca sierpnia.

Dziękuje za rozmowę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje