Reklama

Vinnie Paul Abbott nie żyje. Były perkusista Pantery miał 54 lata

W piątek, 22 czerwca, zmarł Vincent Paul Abbott, ceniony amerykański perkusista i były muzyk słynnej Pantery.

Vince Paul Abbott miał 54 lata

Jak podają amerykańskie media, Vincent Paul Abbott alias Vinnie Paul zmarł w Las Vegas, gdzie posiadał swój dom. Przyczyny śmierci perkusisty nie zostały jeszcze ujawnione. Rodzina muzyka poprosiła o uszanowanie prywatności w tym trudnym dla niej okresie.

Reklama

Przypomnijmy, że Vinnie Paul przez ponad 20 lat (1981-2003) był perkusistą amerykańskiej grupy Pantera, w szeregach której odniósł największe sukcesy. To właśnie on - wraz z bratem, uznanym gitarzystą Darrellem "Dimebag" Abbottem - był założycielem słynnej metalowej formacji z Teksasu. 

Po rozpadzie Pantery wraz z bratem powołał do życie zespół Damageplan, który po zaledwie roku działalności i nagraniu jednej płyty, przestał istnieć, czego powodem była śmierć Dimbaga. 8 grudnia 2004 roku gitarzysta padł ofiarą szaleńca - obwiniającego Darrella Abbotta o rozpad Pantery - który zastrzelił go podczas koncertu Damageplan w Columbus w stanie Ohio. Dzień śmierci Dimbaga stał się swego rodzaju cezurą wyznaczającą symboliczny koniec pewnej ery w muzyce metalowej.

Przez ostatnią dekadę Vinnie Paul nagrywał i koncertował w barwach grupy Hellyeah, z którą wydał pięć albumów. Krótko przed śmiercią - w studiu The Hideout w Las Vegas -  zdążył zarejestrować partię perkusji na nowy longplay zespołu, następcę opublikowanej w 2016 roku płyty "Unden!able". Muzyk konsekwentnie odrzucał też wszelkie propozycje reaktywacji Pantery, m.in. tę, w której Dimebaga miałby zastąpić Zakk Wylde (Black Label Society, Ozzy Osbourne). 

Na wieść o śmierci Vinniego Paula, muzycy z całego świata składają kondolencje i wspominają doskonałego perkusistę i przyjaciela.

"Zbyt wcześniej odebrano nam kolejnego metalowego bohatera. Pozdrów ode mnie Darrella. Spoczywaj w pokoju, mój drogi przyjacielu" - napisał Dave Mustaine z Megadeth

"Wiadomość o odejściu Vinniego Paula wstrząsnęła mną i zasmuciła. Był prawdziwym oryginałem. Na trasie z Panterą świetnie się bawiliśmy. Opuściła nas zbyt wcześnie" - to z kolei słowa Geezera Butlera, basisty Black Sabbath.

"Podobnie jak jego brat, poświęcał swą energię na dzieleniu się z nami swoim talentem i ciężką muzyką z ludźmi na całym świecie. Jego wyjątkowej osobowości będzie nam boleśnie brakować" - powiedział gitarowy wirtuoz Marty Friedman

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Pantera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje