Reklama

Reklama

Tomasz Makowiecki nie lubi opowiadać o życiu prywatnym. "Jestem nudny dla mediów"

Tomasz Makowiecki stał się rozpoznawalny dzięki programowi "Idol" i nie ukrywa, że ma do niego duży sentyment. Teraz na zmianę różne wspomnienia z tamtych czasów powracają bądź się zacierają, ale za największy sukces uważa to, że udało mu się zdobyć i utrzymać dobrą pozycję na rynku muzycznym.

Tomasz Makowiecki stał się rozpoznawalny dzięki programowi "Idol" i nie ukrywa, że ma do niego duży sentyment. Teraz na zmianę różne wspomnienia z tamtych czasów powracają bądź się zacierają, ale za największy sukces uważa to, że udało mu się zdobyć i utrzymać dobrą pozycję na rynku muzycznym.
Tomasz Makowiecki nie lubi opowiadać mediom o swoim życiu prywatnym / Krzysztof Kuczyk /Agencja FORUM

Tomasz Makowiecki przyznaje, że w momencie wkroczenia do świata show-biznesu w pewnym sensie traci się swoją prywatność, ale jeśli się bardzo chce, to mimo wszystko można zachować też wiele dla siebie. Dlatego on ma taką zasadę, że nie udziela wywiadów, w których zwierza się na temat swoich uczuć.

"Staram się dbać o swoją prywatną sferę i nie daję pożywki do tego, żeby było mnie dużo w mediach. Może ja po prostu nie jestem ekstrawertykiem, który lubi o sobie opowiadać. Uważam, że jestem nudny dla mediów, bo nie daję im pożywki" - mówi agencji Newseria Lifestyle Tomasz Makowiecki.

Reklama

Gwiazdy, które zaczynały w "Idolu", ale możesz o tym nie pamiętać - zobacz zdjęcia!

Tomasz Makowiecki: Jestem nudny dla mediów

Wokalista robi jednak wyjątki. Jeśli promuje swój nowy singiel czy album, to wtedy uważa za stosowne spotkanie się z dziennikarzami. Tak jest właśnie teraz, kiedy może się pochwalić utworem "Nie ma nas" nagranym w duecie z Katarzyną Nosowską. To zapowiedź nowej płyty, która pojawi się na rynku wiosną przyszłego roku.

"Oczywiście jak przychodzą takie sytuacje wydawnicze, to jestem zobligowany do tego, żeby po prostu wyjść i opowiedzieć trochę rzeczy ludziom o tym, co się u mnie dzieje, natomiast na co dzień w ogóle nie mam takiej potrzeby" - mówi.

"Wylewanie fundamentów" - recenzja ostatniej płyty Tomka Makowieckiego "Moizm"

I choć media społecznościowe to dla artystów doskonała platforma do autopromocji, to Makowiecki nie wypracował jeszcze w tej kwestii systematyczności.

"Robię to zupełnie intuicyjnie, po prostu jak najdzie mnie ochota, jak mam taki dzień, że chcę się czymś podzielić, to to wrzucam, natomiast nie mam takiego motywu, nie wiem, gonienia za algorytmami, że muszę wrzucać codziennie coś, tagować, hashtagować itd., bawię się tym" - mówi piosenkarz.

Profil Tomasza Makowieckiego na Instagramie śledzi niewiele ponad 8,7 tys. followersów.

Zapomniani uczestnicy "Idola" - zobacz zdjęcia!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama