Reklama

Reklama

The Weeknd i Drake drugi rok z rzędu bojkotują Grammy

Kanadyjscy piosenkarze wciąż są na wojennej ścieżce z organizatorami Grammy. Drugi rok z rzędu bojkotują nagrody, nie zgłaszając swoich albumów do walki o nominacje. Obaj wcześniej już wielokrotnie krytykowali system przyznawania tych nagród.

Kanadyjscy piosenkarze wciąż są na wojennej ścieżce z organizatorami Grammy. Drugi rok z rzędu bojkotują nagrody, nie zgłaszając swoich albumów do walki o nominacje. Obaj wcześniej już wielokrotnie krytykowali system przyznawania tych nagród.
Drake i The Weeknd wielokrotnie razem występowali. Na zdjęciu w 2014 roku /Ollie Millington / Contributor /Getty Images

15 listopada poznamy artystów nominowanych do Grammy 2023. Pewne jest to, że wśród nich nie będzie Drake'a i The Weeknd. Serwis Vibe dowiedział się, że żaden z nich nie zgłosił swojego albumu do oceny członkom Akademię Sztuki i Techniki Rejestracji, która w drodze głosowania wyłania nominowanych, a później zwycięzców Grammy. Chodzi o cieszące się dużą popularności krążki "Honestly, Nevermind" Drake'a i "Dawn FM" The Weeknda. W rywalizacji o najbardziej prestiżowe nagrody w branży muzycznej brać udział będą zaś te piosenki, które kanadyjscy gwiazdorzy nagrali z innymi artystami.

Reklama

O konflikcie między Drake'em i akademią głośno jest od 2017 r. Chociaż muzyk zdobył wtedy dwie statuetki - za najlepszą piosenkę rap i najlepszy występ rap, przyznane mu za hit "Hotline Bling", to był tym zdegustowany. Uważał bowiem, że piosenkę błędnie sklasyfikowano jako rapową, podczas gdy jego zdaniem jest ona popową. Z kolei w 2020 r. zbulwersowało go, że żadnej nominacji do Grammy nie dostał The Weeknd, mimo że jego płyta "After Hours" i pochodzący z niej singel "Save Your Tears" biły wszelkie rekordy popularności. 

Rok temu Drake w swojej niechęci wobec gremium odpowiedzialnego za Grammy poszedł jeszcze dalej. Wycofał z walki o nominacje swoje dwie piosenki "Certified Lover Boy" i "Way 2 Sexy", choć początkowo je zgłosił.

Jeśli chodzi o The Weeknd, ten po skandalu wokół braku nominacji dla "After Hours" w twitterowym wpisie stwierdził: "Grammy pozostają skorumpowane! Jesteście winni mi, moim fanom i całemu przemysłowi przejrzystość (procesu selekcji - red.)". 

Natomiast kilka miesięcy później na łamach "New York Timesa" oświadczył, że ze względu na tajne komitety, które decydują o nominacjach i nagrodach, nie będzie już pozwalał swojej wytwórni na przesyłanie jego muzyki na Grammy.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy