Reklama

Reklama

The Prodigy wracają do studia po śmierci Keitha Flinta i obiecują nową muzykę

Grupa The Prodigy wróciła do pracy w studiu nagraniowym. Muzycy wrzucili zdjęcia z pierwszej sesji po tragicznej śmierci Keitha Flinta.

Keith Flint zmarł w wieku 49 lat. Jego przyjaciele podjęli ważną decyzję

Keith Flint zmarł 4 marca w wieku 49 lat. Nieprzytomnego gwiazdora znaleziono około 8 rano w jego domu w Essex.

Tydzień po śmierci Flinta, oficjalny komunikat i wstępne wyniki sekcji zwłok opublikowała brytyjska policja. Według ich raportu wokalista The Prodigy zmarł w wyniku powieszenia. Zarządzono jednak dodatkowe badania toksykologiczne, które miały rozwiać wątpliwości.

Na początku maja zakomunikowano, że badający przyczynę śmierci koroner nie był w stanie ustalić oficjalnej przyczyny zgonu. Informację o kompletnych wynikach sekcji zwłok przekazała "Halstead Gazette".

Reklama

Po śmierci wokalisty muzycy odwołali wszystkie zaplanowane koncerty, w tym na festiwalu Glastonbury. Teraz jednak wygląda na to, że są gotowi na powrót do nagrywania.

20 sierpnia na Twitterze pojawiło się zdjęcie Liama Hawletta podpisane: "Powrót do studia robić hałas".

Na razie nie wiadomo, czy zespół ma zamiar odkopać stare nagrania, stworzone jeszcze z Keithem Flintem, czy też zdecydują się zaprezentować całkowicie nowe numery.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Keith Flint | the prodigy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne