Reklama

Stalker Taylor Swift przyznał się do winy. Kiedy wyrok w sprawie?

Pochodzący z Teksasu 27-letni Eric Swabrick przyznał się do zarzutów stalkingu i gróźb pod adresem Taylor Swift. Męzczyźnie grozi do pięciu lat więzienia oraz spora grzywna.

Taylor Swift walczy ze stalkerem

Eric Swabrick został aresztowany we wrześniu 2018 roku. 27-letni mężczyzna miał wysłać do Taylor Swift łącznie ponad 40 listów i maili, w których groził jej gwałtem i śmiercią.

Reklama

27-latek kontaktował się również z przedstawicielem byłem wytwórni Swift - Scottem Borchettą - aby ten przedstawił go Swift.

Trzykrotnie Swabrick osobiście dostarczył swoje listy do domu wokalistki w Nashville. Ręcznie pisane notatki trafiały również pod adres wytwórni Big Machine.

Mężczyzna podczas procesu przyznał się do stawianych mu zarzutów stalkingu i wysyłania gróźb karalnych wokalistce. Sąd zdecydował się na pozostawienie w areszcie podejrzanego do momentu zakończenia sprawy, czyli do marca 2020 roku.

27-latkowi grozi do pięciu lat więzienia oraz 250 tys. dolarów grzywny za każdy z paragrafów. Poprzednio sędzia nałożył na mężczyznę zakaz kontaktowania się z piosenkarką oraz zakaz zbliżania się do jej domu.

To nie pierwszy przypadek prześladowania Taylor Swift. Wokalistka musiała bronić się przed kilkoma stalkerami. W sierpniu jeden z nich trafił pod dom gwiazdy na Rhode Island, twierdząc, że chcę wziąć ślub z artystką. Mężczyzna został przewieziony na badania psychiatryczne, ale nie wniesiono wobec niego zarzutów.

Taylor Swift obecnie promuje album "Lover", który ukazał się pod koniec sierpnia 2019 roku. W lipcu 2020 roku wokalistka po raz pierwszy wystąpi w Polsce (podczas Open’er Festival).

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Taylor Swift | stalker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje