Reklama

Soundgarden pozywa Vicky Cornell. Wyciekły dokumenty sądowe

Konflikt pomiędzy Vicky Cornell, wdową po Chrisie Cornellu, a członkami zespołu Soundgarden, wszedł w kolejny etap. Tym razem kontrpozew złożyli muzycy, twierdząc, że kobieta nie ma praw do niewydanych piosenek jej męża.

Niepublikowane piosenki Chrisa Cornella stały się przyczyną konfliktu między wdową a członkami Soundgarden

Przypomnijmy, że Vicky Cornell, wdowa po zmarłym w maju 2017 r. Chrisie Cornellu (sprawdź!), złożyła pozew w sądzie na Florydzie, oskarżając pozostałych muzyków grupy Soundgarden (posłuchaj!), że nie wypłacili spadkobiercom wokalisty "setek tysięcy dolarów" z tytułów praw autorskich.

Reklama

Kobieta twierdzi, że członkowie Soundgarden chcą przejąć prawa do siedmiu niepublikowanych nagrań, które miał Cornell w momencie swojej śmierci.

Vicky w pozwie wymienia, że te utwory były "autorstwa Chrisa, zawierają ścieżki wokalne Chrisa i zostały przekazane do majątku Chrisa".

Wdowa dodaje, że jej odmowa wydania nagrań doprowadziła do tego, że muzycy zaczęli uciekać się do "taktyki nacisku, nękania, niezgodnej z prawem zamiany tantiem i wymuszeń".

W dokumentach, do których dotarł serwis TMZ, czytamy, że Vicky Cornell obwinia gitarzystę Kima Thayila za jego sugestie, że to właśnie wdowa po wokaliście blokuje wydanie niepublikowanych wcześniej utworów. To miało doprowadzić do napuszczenia na nią "wściekłych fanów" oraz do "zagrożenia bezpieczeństwa" Vicky i dwójki jej dzieci z Cornellem: córki Toni (ur. 2004) i syna Christophera Nicolasa (ur. 2005).

Wdowa chce, by sędzia uznał, że niepublikowane nagrania należą do rodziny Cornella i by nakazał muzykom przekazanie jej tantiem.

Na odpowiedź członków grupy nie trzeba było długo czekać. W lutym muzycy złożyli pozew przeciwko Vicky Cornell, w którym uważają, że wdowa nie ma żadnych praw do niewydanych utworów swojego męża.

Kim Thayil, Matt Cameron i Ben Shepherd twierdzą, że piosenki powstały w trakcie wspólnego pisania i nagrywania, które trwało prawie dekadę, a nie jak twierdzi kobieta, w trakcie solowej sesji Cornella w 2017 roku.

Muzycy dodają też, że pięć z siedmiu kompozycji zostało współtworzonych przez innych członków składu, a sam Cornell nie pisał w studiu na Florydzie tylko w trakcie trasy koncertowej.  

W swoim pozwie członkowie Soundgarden domagają się dostępu do wspomnianych piosenek, których jedyne wersje przechowywane są na laptopie Cornella, do którego dostęp ma jedynie wdowa. Muzycy pragną również otrzymać ponownie dostęp do swoich mediów społecznościowych, które również miała przejąć Vicky.

Pozew zawiera również informacje na temat tego, w jaki sposób muzycy dowiedzieli się o śmierci swojego przyjaciela. Według ich relacji, członkowie grupy po występie w Detroit udali się do koncertowego busa, Cornell, jak to miał w zwyczaju, spał w pokoju hotelowym. Z wokalistą mieli spotkać się w kolejnej destynacji, czyli w mieście Columbus.

Już po wyruszeniu w drogę muzycy dowiedzieli się z ich własnego Facebooka o śmierci Cornella. Informację chwilę później potwierdził menedżer koncertowy grupy, do którego zadzwoniono. Ten doradził im, aby artyści nie wracali do Detroit, gdyż "nie czeka na nich tam nic pozytywnego".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Soundgarden | Chris Cornell | Vicky Cornell

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje