Reklama

Skaldowie: Andrzej i Jacek Zielińscy zakochani

Polski konsulat w Nowym Jorku. Wśród gości Andrzej Zieliński, założyciel Skaldów. Otoczony wiankiem polityków, z uśmiechem odpowiada na pytania. "Ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki" - ktoś nuci. "A co, pan myślał, że my nie słuchaliśmy big-beatu?" - pyta jeden z nich. Brakuje tylko Jacka, a słynny duet Zielińskich byłby w komplecie...

Skaldowie w latach 70. byli jednymi z największych gwiazd polskiej sceny

Grupa Skaldowie powstała w Krakowie latem 1965 roku. Uprawiane gatunki muzyczne to m.in. klasyczny rock, rock progresywny, folklor góralski, rock'n'roll, jazz, big-beat oraz muzyka pop. Założycielami grupy byli: Andrzej Zieliński (kompozytor większości repertuaru), Jacek Zieliński oraz Zygmunt Kaczmarski, Janusz Kaczmarski, Feliks Naglicki i Jerzy "Kuba" Fasiński. Tyle Wikipedia.

Reklama

I jeszcze, że nazwa zespołu nawiązuje do postaci nadwornych poetów w historycznej kulturze skandynawskiej - skaldów.

Andrzej z Jackiem wychowywali się w bardzo muzycznym domu. Ojciec, skrzypek w orkiestrze Polskiego Radia i operetce, zabierał synów na próby orkiestry, a w domu grywał dla rodziny mini-koncerty na violi da gamba. To się musiało skończyć graniem...

Skaldowie wystartowali jak rakieta: już jedno z pierwszych nagrań - "Dwudzieste szóste marzenie" - wyniosło ich do roli gwiazd muzyki rozrywkowej.

Kolejne przeboje - "Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał" i "Nie całuj mnie pierwsza", "Medytacje wiejskiego listonosza", "Cała jesteś w skowronkach" czy "Kulig" z telewizyjnego filmu o tym samym tytule, ugruntowały ich pozycję, m.in. nagrodami na festiwalu w Opolu.

Po trasie koncertowej w USA (koniec 1969), Skaldowie wkroczyli w falę rocka. W styczniu 1970 nagrali płytę przedstawiającą ich nowe oblicze - "Od wschodu do zachodu słońca", gdzie w brzmieniu dominują organy Hammonda. Wcześniej w Polsce miał je tylko Czesław Niemen.

Rok 1975 zbiegł się z 10. rocznicą istnienia zespołu, co zaowocowało serią koncertów w największych polskich miastach. Zespół wykonywał na nich nowe premierowe piosenki oraz suity: "Krywaniu, Krywaniu" i "Stworzenia świata część druga". Również w 1975 roku Skaldowie po raz pierwszy wzięli udział w telewizyjnym Spotkaniu z Balladą, do którego Andrzej Zieliński napisał wiele piosenek (na czele z "Wszystko kwitnie wkoło"). Jesienią zespół udał się na kolejne tournee do ZSRR.

Stamtąd pochodzi anegdota o tym, jak bracia rozkręcali śruby rzekomego urządzenia podsłuchowego w hotelu. Okazało się, że śruby podtrzymywały... żyrandol.

W czasie stanu wojennego Skaldowie zawiesili działalność, a lider zespołu i główny kompozytor, Andrzej Zieliński, postanowił na stałe zamieszkać w Stanach Zjednoczonych. Jacek Zieliński nie pozwolił jednak Skaldom odejść w zapomnienie. Po reaktywacji grupy w zmienionym składzie w 1987 roku, rozpoczął prace nad przygotowywaniem nowego materiału. I tak w 1989 roku ukazał się album "Nie domykajmy drzwi" - jest to pierwsza płyta Skaldów, na której nie znalazła się ani jedna kompozycja Andrzeja Zielińskiego. Do kompozycji samego Jacka Zielińskiego Skaldowie dołączyli też utwory Konrada Ratyńskiego.

Andrzej powrócił w połowie lat 90. i od tamtego czasu, głównie przebywa w Polsce, dzieląc życie pomiędzy Kraków a Jersey City. W 2000 wydał swoją solową płytę "Znów od zera", a w 2005 (po 25 latach) nagrał ze Skaldami nowy album "Harmonia świata". W sumie nagrał z zespołem około 400 piosenek.

W 2015 roku zespół Skaldowie obchodził 50. rocznicę powstania. W tym roku okrągłe urodziny obchodzi jeden z założycieli grupy, wytrwały wokalista, skrzypek, trębacz i kompozytor - Jacek Zieliński. Chociaż najsłynniejsze przeboje Skaldów skomponował jego starszy brat, Andrzej, to głównie dzięki Jackowi zespół przetrwał do dziś. To Jacek reaktywował grupę po stanie wojennym, a jego utwory zasiliły albumy Skaldów wydane już w nowym tysiącleciu.

Skaldowie grali koncerty jubileuszowe, a powrót z jednego z nich zakończył się groźnym wypadkiem, w którym najbardziej poszkodowanym został Andrzej.

Czy spowodował to ten wypadek, czy po prostu nadszedł już czas, ale po zakończeniu rehabilitacji starszy z braci Zielińskich powiedział sakramentalne "tak" swojej wieloletniej partnerce Marcie.

Po dedykowanej najmłodszym słuchaczom płycie "Skaldowie dzieciom", której autorem w całości był Jacek, ukazała się płyta "Oddychać i kochać". Tu również Jacek pokazał swoją romantyczną naturę - niemal cały materiał albumu poświęcony jest różnym odcieniom miłości, w tym do żony, z którą konsultuje wszystkie swoje kompozycje - to ona jest jego pierwszym krytykiem... Jacek Zieliński koncertuje też z córką.


PAP/INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje