Reklama

Reklama

R. Kelly uznany za winnego przestępstw seksualnych i handlu ludźmi. Sprzedaż jego płyt wzrosła pięciokrotnie

Pod koniec września, decyzją ławy przysięgłych R. Kelly został uznany winnym handlu kobietami w celach seksualnych. Wydawać by się mogło, że w obliczu takiego wyroku i innych ciążących na nim zarzutów, twórca hitu "I Believe I Can Fly" popadnie w muzyczny niebyt, tymczasem popularność jego utworów w serwisach streamingowych i sprzedaż płyt rośnie.

R. Kelly może spędzić resztę życia w więzieniu

Ławnicy uznali 54-letniego R. Kelly'ego (sprawdź!) za winnego wszystkich dziewięciu zarzutów, z czego osiem dotyczyło złamania przepisów tzw. ustawy Manna zakazującej sprowadzania kobiet z innych stanów "w celu prostytucji lub rozpusty". Jeden zarzut dotyczył zorganizowanej działalności przestępczej.

Proces jest kulminacją ciągnących się od wielu lat oskarżeń wobec muzyka, który według zeznań świadków wykorzystywał seksualnie młode dziewczyny - często niepełnoletnie - traktując je jak niewolnice i zmuszając do zaspokajania jego potrzeb. Jedna z jego ofiar zeznała m.in., że trzymał ją w zamknięciu przez dwa dni bez jedzenia i picia przed zgwałceniem jej. Jedną z jego ofiar miała być inna gwiazda muzyki, Aaliyah (zobacz!), którą Kelly nielegalnie poślubił, kiedy miała 15 lat.

Reklama

R. Kelly winny. Dostanie dożywocie?


Jak donosi "The Rolling Stone" od 27 września - kiedy to gwiazdor r'n'b został uznany winnym zarzucanych mu czynów - do dnia 3 października liczba odtworzeń jego utworów na serwisach streamingowych wzrosła o 22 proc., zaś liczba wyświetleń jego teledysków w serwisach wideo wzrosła o 23 proc. To jednak nie wszystko, sprzedaż jego albumów wzrosła o 517 proc, donosi serwis.

Te doniesienia wzbudziły ogromne oburzenie wśród przeciwników muzyka. Na oficjalnym profilu na Instagramie ruchu Mute RKelly - który od 2017 roku domaga się usunięcia katalogu jego utworów ze wszystkich muzycznych platform streamingowych - internauci byli oburzeni tym faktem.

"On w swoich piosenkach śpiewa o wykorzystywaniu kobiet. Nie rozumiem argumentu, że należy oddzielać sztukę od artysty. Nie rozumiem, jak ktoś może słuchać tych piosenek wiedząc, jakich czynów się dopuścił" - pisze jedna z komentujących. "Trzeba przyznać, że przez lata tworzył świetną muzykę, co jednak nie zmienia faktu, że dopuścił się przerażających czynów, konsekwencji których unikał przez lata" - komentowała kolejna osoba.

Choć ten wzrost popularności utworów R. Kelly'ego może wydawać się niezrozumiały, podobnie rzecz się miała w 2019 roku, gdy Lifetime wyemitowało serial "Surviving R. Kelly". Wobec przedstawionych w nim oskarżeń o wykorzystywanie seksualne, 11 lipca 2019 roku Kelly został aresztowany pod zarzutem przestępstw seksualnych, handlu ludźmi, haraczy, poplecznictwa, porwań i pracy przymusowej. Wtedy również popularność jego muzyki na platformach wzrosła, napędzana przez szum medialny wokół piosenkarza.

YouTube usunął kanały R. Kelly'ego

Jak na razie jedyną platformą, które zdecydowała się zareagować jest YouTube, który krótko po wydaniu wyroku poinformował o usunięciu dwóch należących do muzyka kanałów, RKellyTV i RKellyVevo. "Zamknęliśmy dwa kanały powiązane z R. Kellym zgodnie z naszymi wytycznymi dotyczącymi odpowiedzialności twórcy" - powiedział Reuterowi rzecznik YouTube. W oświadczeniu zapewniono również, że piosenkarz nie będzie mógł tworzyć ani posiadać żadnego innego kanału na YouTube, choć jego utwory udostępniane przez innych użytkowników wciąż będą dostępne.

Przypomnijmy, że pod koniec września decyzją ławy przysięgłych R. Kelly, został uznany winnym handlu kobietami i prowadzenia zorganizowanej działalności przestępczej. Prokuratorzy oskarżyli piosenkarza o wykorzystywanie swojej sławy i pozycji do werbowania kobiet i nieletnich dziewczyn i wykorzystywania ich seksualnie. O wysokości kary - piosenkarzowi grozi od 10 lat do kary dożywocia - nowojorski sąd zdecyduje 4 maja 2022 r., do tego czasu autor nagrodzonego Grammy hitu "I Believe I Can Fly" pozostanie w więzieniu.

Jak donosi BBC, rozprawa, która odbyła się w nowojorskim sądzie federalnym nie jest ostatnią. Muzyka czeka odrębny proces w Chicago, który dotyczy zarzutów o pornografię dziecięcą, ciążą na nim również zarzuty o wykorzystywanie seksualne postawione mu przez śledczych w Illinois i Minnesocie.

Nie jest to jednak jego ostatni proces. Prokuratura federalna w Chicago postawiła mu zarzuty dziecięcej pornografii, osobne zarzuty postawili mu też stanowi śledczy w Minnesocie i Illinois.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: r. kelly

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje