Reklama

Queen: 45 lat od powstania "Bohemian Rhapsody"

Zespół Queen w 1977 roku. Od lewej: Roger Taylor, Freddie Mercury, Brian May i John Deacon /Richard E. Aaron/Redferns /Getty Images

Pod koniec października 1975 roku światło dzienne ujrzał jeden z największych przebojów zespołu Queen. Mowa o nieśmiertelnym "Bohemian Rhapsody".

Pochodzący z płyty "A Night at the Opera" (1975) utwór "Bohemian Rhapsody" grupy Queen aż dziewięć długich tygodni spędził na szczycie brytyjskiej listy bestsellerów singlowych, do końca stycznia 1976 roku rozchodząc się w nakładzie ponad miliona kopii.

Reklama

Kompozycja ponownie trafiła na 1. miejsce zestawienia w listopadzie 1991 roku, tym razem w bardzo smutnych okolicznościach, tuż po śmierci Freddiego Mercury'ego (autora piosenki i wokalisty zespołu). Wtedy utwór był "numerem jeden" przez pięć tygodni z rzędu. Popularność w USA singel zawdzięcza filmowi "Świat Wayne'a".

Jak przypomina BBC, nieźle jak na utwór, który według wytwórni płytowej nigdy nie zostanie zagrany w radiu. John Reid z EMI uważał później, że zespół powinien skrócić "Bohemian Rhapsody" z prawie 6 minut do "przepisowych" 3:30.

"Zdawaliśmy sobie sprawę, że to jest coś wspaniałego i powinniśmy włożyć w to całe nasze serca i dusze" - mówił w wywiadzie dla BBC gitarzysta Brian May. "Wciąż mi się podoba. Kiedy pojawia się w radiu, to podgłaśniam i słucham. Ale nie gram na gitarze w powietrzu - jestem na to za stary" - dodał ze śmiechem muzyk. Podkreślił również, że gdyby nie sukces "Bohemian Rhapsody" ich zespół mógłby się rozpaść, ponieważ borykali się z poważnymi problemami finansowymi.

Z utworem łączy się wiele anegdot, które od lat krążą między fanami i członkami branży muzycznej.

Największą popularność uzyskał cover "Bohemian Rhapsody" w wykonaniu... Muppetów, mimo tego, że swoje wersje stworzyli również m.in. Elaine Paige, Elton John, Axl Rose z muzykami Queen (podczas koncertu pamięci Freddiego Mercury'ego na Wembley) czy Pink.

Zespół Queen w oryginalnym składzie wykonał "Bohemian Rhapsody" ponad 600 razy! "Bohemian Rhapsody" na koncertowej setliście zespołu po raz pierwszy pojawiła się w połowie listopada 1975 roku (Liverpool) i pozostała na niej do ostatniego występu z Freddiem Mercurym (Knebworth, 9 sierpnia 1986 r.).

Słowo "Galileo" z tekstu to ukłon Mercury'ego w stronę Briana Maya, od 2007 roku doktora astrofizyki (pierwotnie studia doktorskie gitarzysta porzucił w 1974 r., całkowicie poświęcając się karierze z zespołem). Imieniem i nazwiskiem Briana Maya została nazwana jedna z planetoid odkrytych w 1998 r.

Płyta "A Night at the Opera" w 1975 roku była najdroższym albumem, który kiedykolwiek powstał. Zespół nagrywał płytę w 6 studiach. Trud pracy oddaje historia nagrywania "Bohemian Rhapsody", która wymagała... 180 nakładek dźwiękowych, a później pracy z żyletką. W tamtych czasach materiał muzyczny nagrywano bowiem na taśmy analogowe, które później cięto i sklejano, by osiągnąć zadowalający efekt.

Jak wspominał May, taśma, na której zarejestrowano "Bohemian Rhapsody", była tak intensywnie wykorzystana, że pod koniec sesji zrobiła się przeźroczysta. "Nie zastanawialiśmy się nad tym, czy przypadkiem nie przesadzamy. Dlaczego mielibyśmy tak myśleć? Nie było dla nas żadnych ograniczeń" - zaznacza gitarzysta Queen.

"Bohemian Rhapsody" to jedyny utwór Queen nagrodzony MTV Music Video Award. Przez wielu wideo do tego nagrania uznawane jest za jeden z pierwszych promocyjnych teledysków w historii. Pomysł bazował na zdjęciu zespołu z okładki płyty "Queen II". Za reżyserię odpowiadał Bruce Gowers i nakręcono go 10 listopada 1975 r. w cztery godziny w sali prób. Całość kosztowała 4,5 tysiąca funtów.

W grudniu 2018 r. utwór stał się najczęściej streamowanym nagraniem w XXI wieku przekraczając poziom ponad 1,6 miliarda.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Queen | Bohemian Rhapsody

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje