Reklama

Reklama

Ozzy Osbourne wyznał, jak pocieszał żonę, gdy miała raka. Pomógł mu w tym Robin Williams

"Książę Ciemności" trafił na okładkę najnowszego numeru brytyjskiego wydania dwumiesięcznika "GQ". Wewnątrz znalazł się też wywiad z Ozzym, okraszony zdjęciami wykonanymi w jego rodzinnej posiadłości. Jedno z nich szczególnie przypadło do gustu żonie i menadżerce artysty - Sharon Osbourne. Fanom kontrowersyjnego wokalisty przypadną zaś do gustu jego niebanalne wspomnienia.

Ozzy Osbourne udzielił szczerego wywiadu

Na wspomnianym zdjęciu, opublikowanym przez Sharon w mediach społecznościowych, na pierwszym planie jest oczywiście Ozzy

Z idealnym makijażem i siwiejącą fryzurą zaprawioną czarną farbą do włosów, popija w ogrodzie herbatę z eleganckiego serwisu. W tle jeden z ich psów sika na parkan. Sharon opatrzyła to zdjęcie podpisem: "Elvis nigdy nie przegapi okazji, by zabłysnąć".

W wywiadzie, który ukazał się w "GQ", Ozzy powiedział m.in. że stres spowodowany pandemią rozładowuje, strzelając przez cały dzień z wiatrówki do ściany. Wspomniał też o swojej pierwszej pracy w rzeźni.

Reklama

"Pracowałem tam tylko dlatego, że zaczynałem wcześnie rano i gdy kończyłem zabijać, mogłem wrócić do domu. Gdybyś miał pięć krów, mógłbyś je ubić i wyjść. Moja pierwsza praca polegała jednak na opróżnianiu żołądków owiec. Przez pierwsze sześć tygodni wymiotowałam. Przyzwyczajenie się do zapachu zajmuje trochę czasu. Ale to było w porządku, ta praca. Podobały mi się zabawne rozmowy z innym pracownikami, śmialiśmy się. Tylko zwierzęta nie znały się na żartach" - wyznał wokalista.

Przyznał też, że faktycznie kiedyś odgryzł głowę gołębiowi. "To było w wytwórni płytowej, gdzie zjawiłem się pijany o 7 rano. Sharon powiedziała: 'Chcę, żebyś poszedł do tego biura i wypuścił te gołębice w powietrze'. Więc wypuściłem jedną, a drugiej odgryzłem głowę. Wszystkich to przeraziło. Potem wyrzucili mnie z budynku" - wspominał.

Wokalista wrócił też pamięcią do czasu, gdy jego żona zachorowała na raka okrężnicy. Ozzy schodził jej wtedy z drogi, bo - jak wyznał - "chemia była gorsza niż sam rak". W końcu wpadł na pomysł, by ją "terapeutycznie" rozbawić. Namówił do tego Robina Williamsa

"Robin miał wtedy ten film 'Patch Adams', w którym leczył nieuleczalnie chorych ludzi śmiechem, więc pomyślałem, że może wpadnie, żeby ją rozśmieszyć, kiedy byłem w trasie. Ona to uwielbiała. I była bardzo zdenerwowana, kiedy później się zabił" - wyznał Osbourne. Robin Williams powiesił się w 2014 roku. Miał depresję, był też uzależniony od leków oraz narkotyków, do tego wykryto u niego początki demencji.

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ozzy Osbourne | Robin Williams | Sharon Osbourne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje