Reklama

Reklama

Morrissey zapowiedział serię koncertów w Europie. Wcześniej wystąpi w Las Vegas

Były lider i autor tekstów brytyjskiego zespołu The Smiths wraca do solowego koncertowania. Na razie obiecał, że jego jesienną trasę po Wielkiej Brytanii i Irlandii cechować będzie "brak zasad, przepisów i ograniczeń".

Były lider i autor tekstów brytyjskiego zespołu The Smiths wraca do solowego koncertowania. Na razie obiecał, że jego jesienną trasę po Wielkiej Brytanii i Irlandii cechować będzie "brak zasad, przepisów i ograniczeń".
Morrissey znany jest z kontrowersyjnych wypowiedzi /Andrew Lipovsky/NBCU Photo Bank/NBCUniversal /Getty Images

"Każdy jest mile widziany" - dopowiada artysta w mediach społecznościowych. Deklaracja ta odnosi się do niedawnych przepisów pandemicznych, które wykluczyły możliwość organizowania imprez masowych, w tym koncertów. Później wielu organizatorów umożliwiło uczestnictwo w takich wydarzeniach jedynie osobom zaszczepionym przeciwko Covid-19.

Morrissey od początku sprzeciwiał się wszelkim ograniczeniom covidowym. W głośnym wywiadzie udzielonym w lipcu ubiegłego roku swojemu siostrzeńcowi Samowi Esty Raynerowi, określił pandemię jako "Con-vid", mówiąc że okres ten "wydobył z ludzi to, co najgorsze", a władze zachowały się jak "chińscy cesarze", sprowadzając wolność osobistą do przywileju odwiedzania hipermarketów, ale zabraniając już uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych.

Reklama

Przed europejskimi koncertami, które rozpocznie we wrześniu, Morrissey uda się do Las Vegas, gdzie w pierwszym tygodniu lipca przez pięć nocy będzie występował na scenie słynnego teatru Colosseum w Caesars Palace. Program zatytułowany "Viva Moz Vegas" ma zawierać piosenki artysty z przekroju całej jego twórczości, aż po ostatnią płytę "I Am Not a Dog on a Chain", wydaną w marcu 2020 roku.

Możliwe, że zaśpiewa też piosenki z kolejnej, jakoby gotowej już płyty, zatytułowanej "Bonfire Of Teenagers". Album ten - po odejściu artysty z wytwórni BMG - ciągle czeka na wydanie. I na wydawcę. Bo Morrissey wiosną ubiegłego roku oświadczył, że album "zostanie sprzedany temu, kto zaoferuje najwyższą cenę". Później już nie informował, czy coś się w tym względzie zmieniło.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL