Morrissey wydał książkę i został zmiażdżony przez krytyków

Pod koniec września na półki w księgarniach trafiła powieść napisana przez legendarnego brytyjskiego artystę i delikatnie rzecz biorąc, nie spotkała się z pozytywnymi opiniami. Krytycy i internauci nie zostawili na książce Morrisseya suchej nitki.

Morrissey jest grafomanem? Tak twierdzą recenzenci

"Lost of the Lost" to 120 stronicowa powieść, której akcja rozgrywa się w Bostonie, w latach 70.

Reklama

Morrissey streszcza swoje dzieło następującymi słowami:

"Głównymi bohaterami książki artysty są członkowie sztafety sportowej USA, którzy przypadkowo zabili włóczęgę (w języku ezoterycznym określanym jako Fetch). Okazuje się, że w przyszłości uśmiercony powraca jako omen natychmiastowej śmierci każdego z członków" - tyle opis.

Szybko okazało się, że lider The Smiths ma zadatki na grafomana. Suchej nitki na powieści Brytyjczyka nie zostawiły "The Guardian" oraz "The Daily Telegraph". Książkę wyśmiali również internauci.

Michael Hann z "The Guardian" napisał wprost:

"Nie czytaj tej książki. Bez względu na to, jak kusząca się wydaje, nie wolno się nią kalać" - stwierdził recenzent.

"Wszyscy, którzy doprowadzili do wydrukowania tej książki, powinni spalić się ze wstydu" - dodał Hann. Na koniec stwierdził, że książka to odchody wyobraźni Morrsseya.

"The Daily Telegraph" postanowił natomiast opublikować dziesięć najgorszych fragmentów książki.

Furorę robi również opis sceny seksu, który stworzył Morrisey. Użył on bowiem zwrotu "bolesny szał jego bulwiastego powitania". To wystarczyło, by książką stała się hitem Twittera. Stworzono nawet specjalny hasztag #bulbousalutation.

Poszczególne wpisy z Twittera:

Dowiedz się więcej na temat: Morrissey

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje