Reklama

Michał Wiśniewski z dziećmi na proteście "Daj żyć kulturze". Kto jeszcze wziął udział?

Pod hasłem "Daj żyć kulturze" odbył się w poniedziałek (2 listopada) w Warszawie "spacer środowisk artystyczno-kreatywnych". Uczestnicy protestu domagają się od rządu pomocy w kryzysie związanym z pandemią. MKiDN odpowiada: wartość dotychczasowej pomocy dla sektora kultury to ponad 6 mld zł.

Michał Wiśniewski na proteście "Daj żyć kulturze"

"Prawda jest taka, że od marca większość instytucji kultury zdycha. Jesteśmy pozamykani. W teatrach obowiązywało 50 proc. widowni, teraz obowiązuje 25 proc. dla teatrów to jest śmierć, ale najważniejsze chyba jest to, że większość z nas to freelancerzy. Jesteśmy na śmieciówkach" - mówiła aktorka Beata Kowalska, która wraz z aktorem Łukaszem Choroniem zorganizowała protest.

Reklama

"My freelancerzy nie dostajemy właściwie żadnego wsparcia. Było trzykrotne postojowe i zapomoga z ministerstwa kultury, ale już jej nie ma, bo ministerstwo nie ma już pieniędzy i szukają innych środków. To wszystko jest zbyt mało żebyśmy mogli opłacić rachunki, kredyty, żebyśmy mogli żyć. Nie mówiąc o tym, że nie możemy pracować. Dlatego tu jesteśmy" - wyjaśniła.

W proteście uczestniczył również aktor Tadeusz Chudecki. "Mam nieodparte wrażenie, że obecna władza nas nienawidzi, dlatego, że my mając większą lub mniejszą rozpoznawalność wypowiadamy się w sprawach publicznych. Wielu z nas nie popierało przed wyborami obecnego rządu i odbieramy karę za naszą subordynację" - ocenił.

"Dlaczego można się całować na weselach, dlaczego można iść do sklepu, do szkoły, a dlaczego teatr i sztuka najbardziej zaraża?" - pytał. Odniósł się do słów europosła PiS Joachima Brudzińskiego, który na Twitterze, oskarżył artystów o hipokryzję - "dziś kpią i szydzą, a jutro pochlipują i proszą o pomoc".

"95 proc. artystów z różnych dziedzin pracuje na tak zwanych umowach śmieciowych, to znaczy, że ja muszę sobie znaleźć pracę, wykonać ją najlepiej jak tylko potrafię i w zębach zanieść pieniądze do urzędu skarbowego. PKB od ludzi kultury wynosi w tym kraju 2 proc. pół miliona ludzi kultury nosi co miesiąc w zębach pieniądze" - skomentował Chudecki. "Żądamy żebyście zwrócili na nas uwagę, bo kraj bez kultury nie przeżyje" - zaapelował.

"Tak samo, jak aktorzy, technika teatralna i ludzie pracujący przy spektaklach jesteśmy pozostawieni sami sobie, (...) ci co są na etatach mają świetnie, ale ci, którzy nie mają etatów nie zarabiają. Tracimy kolejne produkcje, w kolejnych produkcjach też nie zarobimy, bo nie wiadomo, kiedy one się odbędą" - mówiła Anna Grabowska w imieniu muzyków.

"My muzycy, tak jak reszta branży powinniśmy mówić jednym głosem, że mamy tego dość, że nas się w ogóle nie szanuje. Jesteśmy zupełnie zostawieni sobie" - dodała. Grabowska zwróciła się, żeby w ramach pomocy muzykom wykupować dostęp do koncertów online. "To nie są duże pieniądze, my nie chcemy, żebyście za darmo wspierali sztukę" - powiedziała.

Robert Janowski mówił, że dzisiaj reprezentuje tych artystów, którzy żyją z koncertów, (...) Powiedział, że od marca nie ma pracy jak większość ludzi, chociaż nie narzeka, bo ma oszczędności, ale chciałby pracować. "Chciałbym uczciwie zapracować na pensję. Od marca do dzisiaj nie zagrałem 50 koncertów. Odwołali mi przedwczoraj koncerty na maj i lipiec przyszłego roku" - opowiadał.

W gronie protestujących pojawili się też m.in. Michał Wiśniewski (lider Ich Troje), Anna Jurksztowicz i śpiewający aktor Marek Kaliszuk.

"Ja chciałem zadać jedno pytanie panu premierowi, który ustami swoich urzędników mówi, że możemy pracować, bo przecież 25 proc. publiczności może przychodzić. Proszę sobie wyobrazić, że może pan ściągać podatki tylko od 25 proc. Polaków" - powiedział aktor Przemysław Sadowski.

"Pomimo tego, że noszę takie, a nie inne nazwisko, mam dwa kredyty, nie przelewa mi się, jestem freelancerem, nikt za mną nie stoi oprócz mojej managerki. Artyści, ludzie kultury i sztuki, to nie są tylko tak zwane gwiazdy, to jest cała masa małych żuczków, małych w tym sensie, że ich nie widać. Chcemy funkcjonować, chcemy żyć" - mówiła wokalistka Natalia Niemen.

Po przemówieniach uczestnicy strajku przy dźwiękach Preludium c-moll Fryderyka Chopina, przeszli pod siedzibę Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, gdzie złożyli wieńce, i zapalili znicze mające "symbolizować śmierć polskiej kultury".

Uczestnicy strajku postulują powrót do minimum 50-procentowej frekwencji podczas wszelkich wydarzeń kulturalnych. Żądają zwolnienia z ZUS-u od marca 2020 r. do końca pandemii dla samozatrudnionych ludzi kultury i sztuki. Domagają się rekompensaty dla wszystkich artystów na samozatrudnieniu i freelancerów w wysokości 80 proc., wyliczonej na podstawie średniej miesięcznej za rok 2019.

Żądają również utworzenie Krajowej Rady Artystów Polskich, czyli demokratycznie wybieranego ciała, które zostanie usankcjonowane prawnie przez Sejm i będzie ciałem z inicjatywą ustawodawczą oraz będzie aprobować lub odrzucać wszelkie ustawy dotyczące szeroko pojętej branży artystycznej. Inne postulaty środowiska to debata nad kartą artysty i stworzenie skutecznej ochrony środowiska artystycznego oraz wyegzekwowanie opłat za treści audio-video od zagranicznych nadawców.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w związku z zapowiadanym protestem opublikowało w poniedziałek komunikat, w którym podkreśliło, że "w Polsce dzienna liczba zakażeń waha się i przekracza 20 tysięcy", dlatego "nie może być mowy o przywróceniu 50-procentowej widowni w instytucjach kultury". Dodało, że "dzięki zaangażowaniu ministra oraz zespołu MKiDN, od marca w Polsce nie zamknięto żadnej instytucji kultury, żadna nie zbankrutowała, a pracowników etatowych nie spotkały żadne masowe zwolnienia".

Resort podał, że "całkowita wartość dotychczasowej pomocy dla sektora kultury jest szacowana na ponad 6 mld zł i obejmuje działania skierowane również do osób pracujących w oparciu o umowy cywilno-prawne, a także narzędzia adresowane szczególnie do twórców i artystów". Przypomniał, że "kilka dni temu zakończył się nabór wniosków do Funduszu Wsparcia Kultury - bezprecedensowego programu pomocowego z budżetem w wysokości 400 mln zł". "Środki pomocowe mogą być przeznaczone na pokrycie kosztów wynagrodzeń - także dla osób niezatrudnionych na etacie" - wskazano.

Według MKiDN, 80 mln zł trafiło do prawie 3,5 tys. podmiotów działających w obszarze kultury w ramach programu "Kultura w sieci", o 55 mln zł został również zwiększony budżet Programów Ministra (w sumie prawie 400 mln zł), zaś o 5 mln zł, czyli ponad trzykrotnie, wzrósł budżet Stypendiów Ministra (łącznie 6,5 mln zł). Ponadto resort przyznał już ponad 9 tys. zapomóg na łączną kwotę blisko 20 mln oraz zapewniło dodatkowe 25 mln na pomoc socjalną.

W komunikacie poinformowano, że "jednocześnie resort kultury prowadzi zaawansowane prace legislacyjne nad ustawą o uprawnieniach artysty, która zostanie wpisana do rządowego wykazu prac legislacyjnych jeszcze w IV kwartale br.".

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje