Reklama

Reklama

Mariah Carey chce zastrzec miano "Królowej Świąt Bożego Narodzenia". Artyści protestują

W marcu zeszłego roku artystka, której utwór "All I Want For Christmas Is You" od lat niezmiennie towarzyszy nam w okresie przedświątecznym, złożyła wniosek, aby zastrzec jako znak towarowy m.in. określenie "Królowa Świąt Bożego Narodzenia", którym tylko ona mogłaby się posługiwać. Wniosek aspirującej królowej został upubliczniony w lipcu, aby po kilku tygodniach spotkać się ze sprzeciwem. Przeciwko monopolizowaniu Bożego Narodzenia protestują artystki Elizabeth Chan i Darlene Love.

W marcu zeszłego roku artystka, której utwór "All I Want For Christmas Is You" od lat niezmiennie towarzyszy nam w okresie przedświątecznym, złożyła wniosek, aby zastrzec jako znak towarowy m.in. określenie "Królowa Świąt Bożego Narodzenia", którym tylko ona mogłaby się posługiwać. Wniosek aspirującej królowej został upubliczniony w lipcu, aby po kilku tygodniach spotkać się ze sprzeciwem. Przeciwko monopolizowaniu Bożego Narodzenia protestują artystki Elizabeth Chan i Darlene Love.
Mariah Carey chce zastrzec tytuł "Królowej Świąt Bożego Narodzenia" /Aaron J. Thornton /Getty Images

W złożonym wniosku Carey nie tylko chce zastrzec możliwość posługiwania się takimi określeniami jak: "Queen of Christmas", QOC, "Princess of Christmas" i "Christmas Princess". Zastrzeżenie królewskich przydomków ma dotyczyć zarówno aktywności artystycznej, jak również komercyjnej: produktów kosmetycznych, perfum, odzieży czy produktów spożywczych. 

Aspirująca królowa spotkała opór ze strony koleżanek po fachu. Gdy wniosek został upubliczniony, co zainteresowanym dawało możliwość składania sprzeciwu wobec wniosku Carey, głos w sprawie zabrały dwie piosenkarki Darlene LoveElizabeth Chan.

Reklama

W facebookowym wpisie, cytowanym przez serwis "Variety", Love przypomina, że to ona jako pierwsza zyskała przydomek "Królowej Świąt" i jeśli, ktoś na taki tytuł zasługuje, to właśnie ona. Zapracowała sobie na to współpracując chociażby przy wydanym w 1963 roku albumie "Phil Spector's Christmas Album". Co więcej, każdego roku występowała w programach Davida Lettermana z piosenką "Christmas (Baby Please Come Home)". I to właśnie ceniony dziennikarz nazwał ją "Królową Bożego Narodzenia".

Komentując całą sprawę, Love nie kryła oburzenia, że są osoby, które bardziej niż Carey zasługują na ten przydomek, ale żadna z nich nie próbuje sobie go zawłaszczyć, czyniąc z niego zastrzeżony znak towarowy. "Czy to serio prawda, że Mariah Carey chce zastrzec jako swój znak towarowy określenie 'Królowa Bożego Narodzenia'? Czy to znaczy, że nie mogę go używać? David Letterman oficjalnie ogłosił mnie Królową Świąt 29 lat temu, rok przed wydaniem 'All I Want for Christmas Is You'" - przypomniała oburzona 81-letnia piosenkarka odsyłając Carey do swoich prawników.

Druga z artystek, Elizabeth Chan nie traciła czasu i od razu powzięła kroki prawne. Jej prawnik pod koniec zeszłego tygodnia złożył oficjalny sprzeciw wobec wniosku Carey. W rozmowie z "Variety" mecenas Louis W. Tompros i Chan wskazali, jakie argumenty przemawiają za śmiesznością pomysłu Carey.

"Boże Narodzenie nastało na długo przed nami i miejmy nadzieję, że będzie celebrowano jeszcze długo po nas. Nikt nie powinien go monopolizować w sposób, w jaki Mariah stara się to robić. To jest niewłaściwe. Boże Narodzenie jest dla każdego, mamy się nim dzielić, nie zawłaszczać" - podkreśliła piosenkarka, która w swoim dorobku może zapisać wiele świątecznych utworów i sama wielokrotnie nazywana była "Królową Świąt". Chan zwraca uwagę, że nie chodzi tu wyłącznie o aspekt muzyczny, ale cały aspekt komercyjny przedsięwzięcia, które Carey chce przeforsować.

Louis W. Tompros, który służy artystce swoją pomocą pro bono, zwrócił również uwagę na to, że w wywiadach Carey wspominała, że nie chce być nazywana "Królową Bożego Narodzenia", a pragnie zastrzec to określenie, jako znak towarowy m.in. bardzo szerokiej gamy produktów.

Sama Chan podkreśla, że nie chodzi o to, że spór ma rozstrzygnąć, kto jest pełnoprawną "Królową Świąt". Chce, aby każdy, kto tylko ma na to ochotę - gwiazdy wielkiego formatu, przedsiębiorcy i zwykli ludzie - mogli z niego korzystać bez obawy o naruszenie prawa. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL