Reklama

Lily Allen opowiedziała o walce z nałogiem. Była na samym dnie

Lily Allen przez lata zmagała się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Opowiedziała, jak udało jej się odbić od dna.

Lily Allen podczas koncertu w 2007 roku

Lily Allen choć początkowo zasłynęła jako piosenkarka (zobacz!), z czasem zaczęła być postrzegana jako etatowa skandalistka. Media rozpisywały się o jej burzliwych związkach i prowokujących występach. Wiadomo było również, że zmaga się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków.

Reklama

Z czasem jednak postanowiła uporządkować swoje życie. Ostatnio pojawiła się w podcaście "Recovery", w którym opowiedziała o trudnym dzieciństwie i powrocie do "normalności". 

Jej rodzice rozstali się, gdy przyszła piosenkarka miała zaledwie 4 lata. Mama, która miała się nią zajmować, często zostawiała ją w domu samą lub z wynajętymi opiekunami. Wieczory zamiast w domu spędzała w klubach. "Kiedy myślę o moim dzieciństwie, nie widzę w nim mojej mamy i mojego taty. Nie było ich za bardzo przy mnie" - wspominała Allen. 

Jako nastolatka trafiła do szkoły z internatem. "Myślę, że wtedy się uzależniłam. Zaczęłam opierać swoją wartość o uwagę, którą inni mi poświęcali. Tak naprawdę to się skończyło dopiero niedawno" - mówiła, dodając, że wtedy zaczęła sięgać po alkohol.

Szybko porzuciła edukację i skupiła się na karierze muzycznej. Szybko zdobyła popularność, jednak, jak wspominała, nie czuła się szczęśliwa. "Chciałam tylko akceptacji i pochwały, a nigdy tego nie dostawałam. Miałam je od obcych ludzi, a nie od tych, na których mi zależało (...). Pogrążyłam się wtedy w narkotykach i w alkoholu, ale było mi naprawdę smutno" - tłumaczyła.

Wyznała również, że bardzo przejmowała się krytycznymi artykułami. "Spędzałam całe dnie na katowaniu się nimi i wierzyłam w nie, a później nocami udowadniałam, że są nieprawdziwe, siedząc w hotelowym pokoju z pięcioma innymi uzależnionymi" - mówiła.

Jako 24-latka urodziła dwie córki i by zrzucić nadprogramowe kilogramy, zaczęła zażywać leki. "Uzależniłam się od nich, bo sprawiały, że czułam się niepokonana i mogłam pracować całymi dniami i spełniać oczekiwania wszystkich wokół" - opowiadała wokalistka. 

Wspomniała również, że trasa z Miley Cyrus tylko pogorszyła sytuację - zaczęła zdradzać męża i jeszcze częściej sięgać po alkohol: "Zdałam sobie sprawę, że wstawałam rano i szłam prosto do minibaru by opróżnić te miniaturowe butelki wódki. Nie brałam wtedy narkotyków, ale nagle pomyślałam: 'chyba mam problem z alkoholem'".

W końcu zauważyła, że używki nie działają na nią już tak, jak wcześniej. "Pomyślałam wtedy: 'Może powinnam spróbować heroiny'" - wspomniała. To wtedy dotarło do niej, że musi walczyć "ze swoimi demonami". Rozpoczęła odwyk, który jednak zakończył się niepowodzeniem. To doprowadziło do rozpadu jej rodziny, odsunęli się od niej również przyjaciele. Kolejny raz postanowiła udać się na terapię. 

Obecnie jest trzeźwa i na nowo układa swoje życie. "Jestem w trakcie przerywania tego cyklu. Czułam się strasznie winna przez to, że zaniedbywałam moje dzieci w ich wczesnych latach życia, kiedy jeździłam w trasy i zachowywałam się nieodpowiedzialnie. Teraz mam wspaniałą relację z moimi dziećmi. Wożę je do szkoły i odbieram, gotuję im obiad, a kiedy mają problem, przychodzą do mnie i to jest dla mnie bezcenne" - podsumowała. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Lily Allen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje