Reklama

Reklama

Kanye West pozwany za kradzież fragmentów utworu Marshalla Jeffersona

Gdy w lutym Kanye West zapowiedział wydanie kontynuacji swojej płyty "Donda" premierze krążka towarzyszyło wiele kontrowersji. Płyta "Donda 2" nie została udostępniona na platformach streamingowych, a jedynie na zaprojektowanym przez Ye nośniku Stem Player. Na tym nie kończą się kontrowersje wokół ostatniego albumu rapera. Do Sądu Okręgowego w Nowym Jorku wpłynął pozew, w którym oskarża się go o bezprawne wykorzystanie fragmentów przeboju Marshalla Jeffersona "Move Your Body".

Gdy w lutym Kanye West zapowiedział wydanie kontynuacji swojej płyty "Donda" premierze krążka towarzyszyło wiele kontrowersji. Płyta "Donda 2" nie została udostępniona na platformach streamingowych, a jedynie na zaprojektowanym przez Ye nośniku Stem Player. Na tym nie kończą się kontrowersje wokół ostatniego albumu rapera. Do Sądu Okręgowego w Nowym Jorku wpłynął pozew, w którym oskarża się go o bezprawne wykorzystanie fragmentów przeboju Marshalla Jeffersona "Move Your Body".
Kanye West stanie przed sądem? /Edward Berthelot /Getty Images

Według pozwu złożonego przez wydawcę Jeffersona - Ultra International Music Publishing fragmenty utworu z 1986 roku pioniera muzyki house zostały wykorzystane w piosence Ye co najmniej 22 razy. Do takich informacji dotarł serwis "Billboard".

"Moje utwory wielokrotnie były samplowane i wykorzystywane przez innych, ale jest dobry i zły sposób, aby to uczynić" - podkreślił Jefferson, cytowany przez "Billboard". Dodał, że zachowanie Westa jest rozczarowujące. "Wykorzystanie utworu przez innego artystę, czarnoskórego artystę, kolegę z Chicago, bez żadnego uznania, jest rozczarowujące" - podkreślił muzyk.

Reklama

Według dokumentacji Ye i jego zespół rozmawiali z przedstawicielami Jeffersona, przyznając się do tego, że sięgnęli do twórczości artysty. Jednak raper nie zdecydował się wziąć licencji na wykorzystanie utworu, co wiązałoby się z koniecznością zapłaty. Jednocześnie został poinformowany o tym, że samplowanie utworu bez licencji jest łamaniem prawa, mimo to nie zrezygnował z jego publikacji i dystrybucji. Wytwórnia domaga się zaprzestania rozpowszechniania piosenki i adekwatnego odszkodowania.

"Z jednej strony West opowiada się za prawami artystów, a z drugiej strony nie wstydzi się odbierać praw innemu artyście" - dodał rozżalony muzyk. Ani West, ani żaden z jego przedstawicieli nie zajął stanowiska w tej sprawie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL