Reklama

Kanye West pozwany przez swoich współpracowników. Chcą od niego miliona dolarów

Raper, biznesmen i niedoszły prezydent USA do tej pory nie zapłacił ludziom, których zatrudnił przy jednym ze swoich projektów - operze "Nabuchodonozor". Ci nieśli pozew zbiorowy. Jeśli sąd uzna roszczenia za zasadne, konto Westa uszczupli się o milion dolarów.

Kanye West ze swoją partnerką Kim Kardashian

Zaległych wypłat domagają się drugoplanowi aktorzy oraz fryzjerka. Ta ostatnia twierdzi, że West jest jej winien 550 dolarów za dwa dni pracy. 

Reklama

Dodała też, że jego firma domagała się od niej 20 dolarów na poczet pokrycia kosztów przelewu honorarium. Inni też spotkali się z tą praktyką, która jest niezgodna z obowiązującym w Kalifornii kodeksem pracy.

"Oskarżeni nadzorowali, kontrolowali i kierowali produkcją, a pokrzywdzeni pracownicy pracowali przy niej wiele godzin i nie otrzymywali wynagrodzenia w terminie lub w ogóle nie otrzymywali wynagrodzenia" - można przeczytać w pozwie, przytoczonym przez nowojorski magazyn "Complex".

Sprawa dotyczy przedsięwzięcia, którą raper nazywał swoją pierwszą operą live. Wystawiono ją w tamtym roku. Sztuka opiera się na zapisanej w biblijnej Księdze Daniela historii babilońskiego króla Nabuchodonozora

Kanye West wybrał tę postać, bo uważa, że jest do niej podobny. "Nabuchodonozor cierpiał na chorobę dwubiegunową, a mimo tego zdołał zasiąść na tronie. To nasz wspólny mianownik" - wyjaśniał rok temu West w rozmowie z nowozelandzkim muzykiem i dziennikarzem Zanem Lowe.

Zdaniem większości recenzentów opera Westa była chaotyczna i niezrozumiała. Sam Kanye stwierdził, że ci, którzy nie zrozumieli doniosłości jego spektaklu, nie zrozumieli głosu Boga. 

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kanye West

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje