Reklama

Reklama

Justin Bieber opowiedział o problemach w małżeństwie z Hailey

W najnowszym wywiadzie, którego udzielił amerykańskiemu magazynowi "GQ", słynny piosenkarz poruszył wiele bolesnych kwestii dotyczących jego życia. Opowiedział o tym, jak ciężkie były pierwsze miesiące jego małżeństwa oraz o tym, że uporał się z demonami przeszłości dzięki swojej żonie Hailey. Wrócił też do swoich problemów z narkotykami.

Justin Bieber ze swoją żoną, Hailey

Kilka tygodni temu ukazała się najnowsza płyta Justina Biebera "Justice", która wywołała niezwykłe zainteresowanie fanów i od początku bije rekordy popularności - już po pierwszym weekenedzie od premiery okazało się, że jest to najchętniej odtwarzany album tego roku na platformie Spotify. W związku z promocją tego albumu Bieber udzielił kilku wywiadów, między innymi amerykańskiej edycji miesięcznika "GQ". Szczerze opowiedział w nim o tym, jak wyglądały początki jego małżeństwa z Hailey.

Justin Bieber i Hailey Baldwin wzięli kameralny ślub we wrześniu 2018 roku w nowojorskim urzędzie stanu cywilnego. Rok później urządzili powtórną ceremonię ślubną i huczne wesele dla rodziny i przyjaciół. Z najnowszego wywiadu można się dowiedzieć, jak wiele się wydarzyło między tymi dwiema uroczystościami. Okazuje się, że przez te kilkanaście miesięcy Justin Bieber był w bardzo złym stanie psychicznym, a Hailey pomogła mu się uporać z tymi problemami. 

Reklama

Piosenkarz dzisiaj mówi o tamtym roku, że scementował ich związek i pogłębił ich miłość. Wyznał też, że to małżeństwo było mu pisane. "Czułem, że to jest moje powołanie. Chciałem po prostu ożenić się, mieć dzieci i robić to wszystko, co robią ludzie w stałych związkach" - stwierdził.

Ale jednocześnie Bieber przyznał, że pierwsze miesiące po ślubie nie były sielankowe. "Pierwszy rok małżeństwa był naprawdę trudny, ponieważ ciągle wracałem do swoich traum z przeszłości. Po prostu brakowało mi zaufania, że przy Hailey wszystko może się zmienić na lepsze. Przypominały mi się te wszystkie rzeczy, do których nie chciałem się przyznać ukochanej osobie, bo były przerażające. Nie chciałem jej odstraszyć i przyznać, że czuję nieustający lęk" - wyznał w wywiadzie. 

Dodał, że tak naprawdę dopiero dzięki Hailey nauczył się normalnie funkcjonować. "Moje życie prywatne wcześniej było niestabilne. Nie miałem kogoś, kogo mógłbym tak szczerze kochać. Nie miałem kogoś, komu mógłbym się tak szczerze zwierzyć" - wyznał muzyk.

Nie tylko żona pomogła mu w tym trudnym czasie. Bieber nie kryje, że ważną rolę odegrała też wiara w Boga, która okazała się istotnym wsparciem w procesie wychodzenia z problemów psychicznych. "Dotarłem do momentu, w którym błagałem: 'Boże, jeśli jesteś prawdziwy, potrzebuję, abyś mi pomógł, ponieważ nie mogę tego zrobić sam. Tak bardzo się z tym zmagam'" - relacjonował Bieber. 

W wywiadzie piosenkarz opowiedział także o swoim życiu przed małżeństwem, gdy zmagał się z uzależnieniem od narkotyków. Zdradził, że doszło już do tego, że jego ochroniarze zakradali się w środku nocy do jego sypialni i sprawdzali mu puls, żeby się upewnić, że wciąż żyje.

Wyjaśnił też, dlaczego sięgnął po narkotyki. "Ciągle tęskniłem za czymś więcej. Miałem ten cały sukces, ale wciąż byłem smutny i odczuwałem ból. Narkotyki były dla mnie sposobem na odrętwienie umysłu, żeby po prostu dalej w tym wszystkim funkcjonować. W tej branży jest mnóstwo ludzi, którzy niestety żerują na niepewności innych i wykorzystują to na swoją korzyść. Byłem wtedy młodą, gniewną osobą, która miała wielkie marzenia, a potem zrozumiałem, że świat po prostu mnie oszukuje i robi ze mnie kogoś, kim nie chciałem być. Obudziłem się pewnego dnia i zobaczyłem, że moje relacje z bliskimi osobami były w rozsypce, a ja byłem totalnie nieszczęśliwy" - wyznał szczerze Bieber.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Justin Bieber | Hailey Bieber

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje