Jacek Skubikowski pisał dla takich gwiazd, jak m.in. Lombard, Lady Pank, Ewa Bem, Majka Jeżowska, Martyna Jakubowicz, Beata Kozidrak i Anna Jurksztowicz.
Sprawdź tekst utworu "Zawsze tam, gdzie ty" w serwisie Teksciory.pl!
Dla wielu pozostał bohaterem drugiego planu, choć sam z sukcesami wykonywał swoje piosenki.
Początki jego kariery muzycznej (wcześniej ukończył prawo) to współpraca z zespołami wykonującymi jazz tradycyjny (nagradzano go na festiwalu Złota Tarka), muzykę country, a także Wolną Grupą Bukowina. Na początku lat 80. rozpoczął działalność jako solista, zachęcony sukcesami wykonawców, dla których pisał muzykę i teksty.
Największe przeboje dla innych to m.in. wspomniany na początku "Zawsze tam, gdzie ty" i "Tacy sami" (posłuchaj!) Lady Pank, "Śmierć dyskotece", "Taniec pingwina na szkle" i "Droga pani z TV" Lombardu, zaśpiewana przez Annę Jurksztowicz tytułowa piosenka promująca serial "Na dobre i na złe", "Pomidory" Ewy Bem czy "Daleka droga" grupy Mech.
Na własny rachunek Skubikowski odniósł spory sukces z utworem "Jedyny hotel w mieście", który dał mu trzecie miejsce w koncercie Premiery na Festiwalu w Opolu w 1983 r.
Pamiętnym utworem wykonywanym przez Skubikowskiego był też "Lizak" towarzyszący telewizyjnemu programowi dla dzieci - "Teleranek". To z tą piosenką wiążą się największe kontrowersje w karierze Skubikowskiego. Poszło o następujący fragment tekstu: "W kinie ciemno, ciemno, nikt nie patrzy, nie słyszy też nikt, weź go do buzi, zwykły lizak, a nie kij. Przecież nie ma w tym nic złego, chwyć oburącz i ssij, mocno ssij".
"Emitujemy ją w programie i nagle robi się skandal. Co prawda nigdy nie wyszedł on poza mury telewizji. Dzieciom ta piosenka kojarzyła się wyłącznie z lizakiem. Dla dorosłych była dwuznaczna. Zrobił się szum. Przestaliśmy ją nadawać" - opowiadał po latach nieżyjący już Tadeusz Broś, prowadzący "Teleranka".
W drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku Skubikowski usłyszał niepokojącą diagnozę.
"Wiadomość o tym, że mam raka, potraktowałem jako błąd lekarza" - mówił w listopadzie 2006 roku.
"Palenie rzuciłem 12 lat temu i wiodłem higieniczny tryb życia. Diagnoza niestety się potwierdziła, ale szybko nadeszło uspokojenie - to tylko maleńki guzek na strunie głosowej, więc radioterapia, 35 naświetlań i po wszystkim. Niestety, nastąpiło wznowienie. Wycięto mi jedną strunę głosową, miesiąc potem kolejną, wreszcie całą krtań. Jestem niemową" - relacjonował wtedy.
Ostatni raz na scenie pojawił się 6 lutego 2007 r. na koncercie imieninowym zorganizowanym w warszawskiej Fabryce Trzciny, z inicjatywy swoich przyjaciół Macieja Januszki (wokalisty zespołu Mech) i Majki Jeżowskiej.
Cztery miesiące później, 13 czerwca 2007 roku, zmarł w szpitalu otoczony najbliższymi. Miał zaledwie 53 lat.
Został pochowany na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Warszawie.
"Podtrzymywanie pamięci o Jacku jest dla mnie zupełnie naturalne, byliśmy grupą braterstwa broni, a jego piosenki to kamienie milowe polskiej rozrywki" - mówił po latach Maciej Januszko w radiowej Jedynce.









