Reklama

Reklama

Igor Herbut został... menedżerem Sary James!

Wokalista grupy LemON wyznał w rozmowie z Plejadą, co łączy go z Sarą James. Reprezentantka Polski na Eurowizji Junior 2021 podbija internet swoim niedawnym występem w amerykańskim "Mam talent". Okazuje się, że to Herbut odpowiada teraz za jej karierę!

Wokalista grupy LemON wyznał w rozmowie z Plejadą, co łączy go z Sarą James. Reprezentantka Polski na Eurowizji Junior 2021 podbija internet swoim niedawnym występem w amerykańskim "Mam talent". Okazuje się, że to Herbut odpowiada teraz za jej karierę!
Igor Herbut /AKPA

W rozmowie z Michałem Misiorkiem z Plejady, Igor Herbut opowiedział jak doszło do tej dość zaskakującej współpracy. Wokalista zajmuje się tematyką menadżerską już od dekady, a czas poświęca tym artystom, którzy go poruszają.

"Pojawiła się Sara James, która jest diamentem. Patrząc na nią, widzę siebie sprzed też. Też byłem młody, szczery i bardzo naiwny. Zupełnie nie wiedziałem, jak się odnaleźć w muzycznym świecie" - opowiada lider grup LemON

Sara i Igor poznali się przy okazji koncertu LemON w Zielonej Górze. "Spotkaliśmy się przed, żeby trochę pogadać. Usłyszałem, że są zagubione i nie wiedzą, co robić. Ja też tak się kiedyś czułem. Ludzie po 'Must Be The Music' powtarzali mi: 'fajny ten LemON, tylko co z tym zrobić?'. Bo to nie wygląda tak, że z dnia na dzień możesz znaleźć sobie dobrego menadżera. Ci, którzy znają się na swojej robocie, są zajęci i nie mają czasu. Dlatego naszą menadżerką na początku została Gosia. Ona była w tym całym sercem" - wspomina.

Reklama

Na wspomnianym wydarzeniu Herbut zaprosił Sarę na scenę i wspólnie wykonali piosenkę z repertuaru Whitney Houston. Igor Herbut jest zachwycony głosem Sary James i liczy na to, że uda mu się pokazać jej wyjątkowy talent całemu światu. 

"Pół godziny później weszła na scenę i oczarowała absolutnie wszystkich. Coś niezwykłego! Postanowiłem, że będziemy razem działać. I to się dzieje. Udało mi się stworzyć dla niej cały band. Chłopcy świetnie grają i na koncertach wypadają kapitalnie. Jestem dumny, że udało się wysłać Sarę do Los Angeles i nastąpił tam wielki wybuch na Słońcu. Jaram się! I nie chciałbym, że ta iskra we mnie zgasła" - ekscytuje się Herbut.

"Jestem już dinozaurem, trochę osiągnąłem w życiu i trudno mnie zachwycić. A pracując z Sarą, czuję się jakbym na nowo zaczynał. Bardzo się z tym utożsamiam. Jak jej się udaje, to cieszę się tak, jakby mnie się udało. To są takie moje małe szczęścia" - opowiada.

Jak zapowiada, w przyszłości chciałby wziąć pod swoje skrzydła także innych artystów - na razie nie chce jednak zdradzać szczegółów. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL