Kasia i Jacek Sienkiewicz gościli ostatnio w podcaście "WojewódzkiKędzierski", który został nagrany w trakcie Open’er Festivalu 2024. Rodzeństwo z Kwiatu Jabłoni miało okazję wystąpić podczas wydarzenia na Tent Stage, a w przerwie między przygotowaniami do koncertu znaleźli chwilę czasu na rozmowę z dziennikarzami.
Zobacz również:
Muzycy poruszyli z prowadzącymi różnorodne tematy. Wyznali, że korzystają z pomocy terapeutów i polecają to wielu osobom, wspomnieli także o wstydzie, związanym ze swoimi pierwszymi płytami, o fance, która napisała na ich temat licencjat, jak i o polityce naszego kraju. Prowadzący zainicjowali również rozmowę o ojcu rodzeństwa. Jaką mają z nim relację?
Nie przyznawali się do znanego ojca, bo chcieli pozbyć się łatki
Na początku działalności Kwiatu Jabłoni niewielu wiedziało, skąd duet ten się wziął. Zespół powstał w 2018 r. i za sprawą hitu "Dziś późno pójdę spać" (zobacz!) błyskawicznie skradł serca fanów z całej Polski. Już wtedy pojawiały się spekulacje na temat znanego nazwiska Kasi i Jacka, jednak nic nie było potwierdzone. Rodzeństwo bowiem ucinało plotki i dystansowało się od tego, co piszą media. Nie chcieli przyznać się do tego, że ich ojcem jest Kuba Sienkiewicz, założyciel kultowego zespołu Elektryczne Gitary. Zależało im na samodzielności i niezależnej karierze. Nie mogli znieść myśli, że gdy wszyscy dowiedzą się o ich tacie, to na zawsze zostanie im przypięta łatka "dzieci Kuby Sienkiewicza".
"Ta łatka nigdy z nas nie zejdzie. Wydawało mi się, że po pięciu czy sześciu latach zniknie, a ona jest nadal, bardzo często się ten temat pojawia. To jest trudne. Przez pierwszy rok czy półtora funkcjonowania jako Kwiat Jabłoni, w wywiadach jak nas pytali, to nie przyznawaliśmy się, bo baliśmy się, że będziemy całe życie dziećmi ojca" - wyznał Jacek w podcaście.

Kasia i Jacek Sienkiewicz mają kilka uwag do wizerunku scenicznego ojca
Rozmowa z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim zaowocowała także innym wyznaniem. Okazuje się, że Kasia i Jacek Sienkiewicz uważają, że ich tato "jest dziadersem". Być może jest to kolejny powód, dla którego muzycy z początku nie ujawniali jego tożsamości. Zgodnie wyznali, że Kuba Sienkiewicz nie przejmuje się swoim wizerunkiem scenicznym i dobra prezencja przed tłumem widzów nie jest dla niego czymś istotnym.
"Moim zdaniem nasz tata zawsze był trochę dziadersem" - zaznaczył jasno Jacek Sienkiewicz. Kasia potwierdziła słowa brata, podpierając osąd tym, że "zawsze nosił on skarpety do sandałów". "Tato, już nie rób tego" - dodała stanowczo wokalistka. Rodzeństwo wspomniało o jeszcze jednym faux pas wizerunkowym swojego ojca. "Tata wychodzi zawsze na scenę ze smyczą [z plakietką, umożliwiającą wstęp za kulisy - przyp. red.] na dniach miasta i festiwalach" - zauważyła córka Kuby Sienkiewicza.
Jacek stanął w obronie ojca i zauważył, że jego strój sceniczny nie jest tak wyszukany prawdopodobnie ze względu na zupełnie inny wyuczony fach. "Może w sensie wizerunkowym był przede wszystkim zawsze lekarzem?" - zastanowił się żartobliwie muzyk.










