Reklama

Reklama

Harry Styles to nowy "Król Popu"? Rodzina Michaela Jacksona protestuje

"Globalna ikona", "Najbardziej pożądany facet świata", "Nowy Król Popu" - tymi słowami magazyn "Rolling Stone" określił Harry'ego Stylesa we wstępie do wywiadu, który ukazał się w nowym numerze pisma. Peany na część popularnego muzyka rozzłościły bratanka Michaela Jacksona. W opublikowanym na Twitterze poście Taj Jackson ostro słowach skrytykował redakcję pisma za użycie tytułu "Król Popu". "Nie macie praw do tego tytułu, tylko mój stryj je miał" - oburzył się krewniak nieżyjącego artysty.

"Globalna ikona", "Najbardziej pożądany facet świata", "Nowy Król Popu" - tymi słowami magazyn "Rolling Stone" określił Harry'ego Stylesa we wstępie do wywiadu, który ukazał się w nowym numerze pisma. Peany na część popularnego muzyka rozzłościły bratanka Michaela Jacksona. W opublikowanym na Twitterze poście Taj Jackson ostro słowach skrytykował redakcję pisma za użycie tytułu "Król Popu". "Nie macie praw do tego tytułu, tylko mój stryj je miał" - oburzył się krewniak nieżyjącego artysty.
Harry Styles szybko zyskał fanów na całym świecie / Kevin Winter /Getty Images

Harry Styles ma niewątpliwie dobrą passę. Jego nowy album "Harry's House", na którym znalazł się międzynarodowy przebój "As It Was", został entuzjastycznie przyjęty zarówno przez słuchaczy, jak i krytyków. Jak podkreślają oni w recenzjach, wydana w maju płyta to jeden z najlepszych krążków tego roku. 

Z podobnie ciepłym odbiorem spotkała się trasa koncertowa wokalisty, "Love on Tour", o której muzyczne serwisy rozpisują się w samych superlatywach. A już za miesiąc będzie można podziwiać Stylesa na dużym ekranie. Muzyk zagrał jedną z głównych ról w wyczekiwanym filmie "Nie martw się, kochanie", który nakręciła jego życiowa partnerka, Olivia Wilde. Produkcja zadebiutuje w kinach 23 września.

Reklama

Ogromna popularność brytyjskiego gwiazdora estrady i jego imponujące osiągnięcia skłoniły redakcję prestiżowego magazynu "Rolling Stone" do umieszczenia go na okładce swojego nowego numeru. We wstępie do wywiadu ze Stylesem padł szereg komplementów pod jego adresem - nazwany został m.in. "globalną ikoną", "najbardziej pożądanym facetem świata" oraz "nowym Królem Popu". 

To ostatnie określenie nie spodobało się bratankowi Michaela Jacksona, który publicznie wyraził swój sprzeciw. Taj Jackson w zamieszczonym na Twitterze poście zaznaczył, że choć ceni Stylesa jako artystę, to nadanie mu tego przydomku, jest grubą przesadą. "Nie ma żadnego nowego Króla Popu. Nie macie praw do tego tytułu, tylko mój stryj je miał. To owoc dekad poświęceń i wyrzeczeń. Tytuł przeszedł na emeryturę. Nie chcę obrazić Harry'ego, bo jest mega utalentowany. Ale nadajcie mu niepowtarzalny tytuł" - czytamy we wpisie.

Kwestia ta podzieliła internautów. Niektórzy stanęli w obronie redaktorów magazynu, podkreślając, że z pewnością nie mieli oni zamiaru dyskredytować twórcy hitów "Billie Jean""Thriller". "Przyjrzyjmy się kontekstowi. Napisali przecież, że jest NOWYM królem, a więc współczesnym. Wszyscy wiedzą, że Michael Jackson jest tylko jeden. Pozwólmy innym ludziom błyszczeć" - skomentował post jeden z użytkowników Twittera. "Nie tak działają monarchie. Michael Jackson może być największym królem popu wszechczasów, ale po nim przyjdą nowi, to nieuniknione" - wtórował mu inny.

Niektórzy opowiedzieli się jednak po stronie bratanka legendarnego piosenkarza. "Jestem wielkim fanem Harry'ego Stylesa, ale nie - on nie jest nowym Królem Popu. Król był i jest tylko jeden" - stwierdził stanowczo jeden z internautów. "Michael sprzedał 700 mln płyt! Co się stało z rzetelnym dziennikarstwem? Koleś, który nagrał dwie płyty jest ikoną, królem? Litości" - złościł się kolejny. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL