Madonna od ponad pięciu miesięcy przebywa w światowym tournée "Celebration Tour". Gwiazda po ubiegłorocznych problemach zdrowotnych zdecydowała na zmierzenie się z przebojami wydanymi na przestrzeni ostatnich czterdziestu lat.
Choć jej koncerty są dopracowane w każdym calu, to zdarzają się wpadki. Jakiś czas temu fani pozwali ją za spóźnienie się na własny koncert, a teraz doszło do niegroźnej, choć wyglądającej niebezpiecznie sytuacji. W trakcie niedzielnego koncertu w Seattle 65-letnia gwiazda wywróciła się i spadła na podłogę. Doszło do tego w trakcie zaplanowanej sekwencji - do artystki podchodzi tancerz, który chwyta krzesło z siedzącą na nim Madonną. Tym razem układ się nie powiódł, a biegnący w szpilkach tancerz potknął się, pociągając gwiazdę za sobą.
Madonna nagle runęła jak długa! Wpadka na oczach widzów
Madonna spędziła chwilę na podłodze i - jak przystało na profesjonalistkę - kontynuowała śpiewanie. Na ratunek ruszył jej inny współpracownik, ale królowa popu wstała o własnych siłach i odrzuciła jego pomocną dłoń. Na wszystko zareagowała śmiechem, a jak zauważają jej fani świadczy to o dystansie do rzeczywistości, którego przed laty miało jej brakować. Przypominają, że gdyby do takiej wpadki doszło jeszcze przed kilkudziesięcioma laty, to tancerz pewnie zostałby wyrzucony z zespołu.
Zobacz nagranie!













