Reklama

Reklama

Grzegorz Grzyb nie był winien wypadku, w którym zginął. Decyzja prokuratury

Prawie dziewięć miesięcy po tragicznym wypadku Grzegorza Grzyba prokuratura uznała, że perkusista nie był winien. Sprawca potrącenia muzyka stanie przed sądem.

Grzegorz Grzyb miał 47 lat

Przypomnijmy, że Grzegorz Grzyb zginął tragicznie 23 lipca 2018 r. w wieku 47 lat. Został potrącony przez samochód podczas porannego treningu kolarskiego na ul. Modlińskiej w Warszawie. Muzyk został przewieziony do szpitala, jednak nie udało się go uratować. Perkusista od lat był zapalonym rowerzystą, a kolarstwo było jego największą, po muzyce, pasją.

"23 lipca 2018 roku w wypadku na ulicy Modlińskiej Grzegorz Grzyb jechał prawidłowo. Akt oskarżenia przeciwko sprawcy wypadku odda tylko... sprawiedliwość.
Ja po kilku ciężkich miesiącach precyzyjnej gry z Prokuraturą wreszcie symbolicznie oddaję pałki Grześkowi.
Dziękuję Dziennikarzom, Kolarzom i Muzykom za wsparcie.
Wygraliśmy... Cześć Jego Pamięci!" - napisała na facebookowym profilu grupy Laboratorium jego menedżerka Alicja Perkowska.

Reklama

"Nasz wielki friendo, wspaniały perkusista i świetny kolarz kategorii masters, nie był winien wypadku, w którym stracił życie. Winowajcę (kierowcę, który Grześka potrącił) czeka sąd" - dodał Zbigniew Hołdys.

Grzegorz Grzyb był perkusistą sesyjnym, który współpracował z wieloma sławami polskiej sceny jazzowej, m.in. ze Zbigniewem Namysłowskim, Tomaszem Szukalskim, Wojtkiem Staroniewiczem, Piotrem "Bocianem" Cieślikowskim, Olo Walickim, Maciejem Sikałą, Tymonem Tymańskim oraz Leszkiem Możdżerem i zespołem Szwagierkolaska. Od 2008 r. zajmował ważne miejsce w składzie grupy Laboratorium.

Posłuchaj przeboju "U cioci na imieninach" grupy Szwagierkolaska!

Należał też do zespołu 3 Jazz Soldiers, który tworzył z Filipem Sojką i Krzysztofem Misiakiem. Prowadził również zajęcia warsztatowe, m.in. w ramach festiwalu Rockowe Ogródki w Płocku. Brał udział w premierowej edycji Koncertu Niepodległości w Muzeum Powstania Warszawskiego w 2009 r.

Był muzykiem niezwykle lubianym przez klubową publiczność za wspaniałe, długie sola i pasję, jaką wkładał w grę. Nagrał m.in. albumy: z zespołem Szwagierkolaska - "Luksus" (1995) oraz "Luksus Hulanka" (1996); z Ryszardem Borowskim "The Night of Flutes" (1996) i "Mariage" (1999); z Zbigniewem Namysłowskim "Mozart Goes Jazz" (1999); Zbigniewem Hołdysem - "Hołdys.com" (2000).

Obok muzyki jego drugą życiową pasją było kolarstwo, nie tylko szosowe, ale także górskie. Bywało, że na jesienne spotkania muzyków jazzowych w Tatrach - Jazz Camping Kalatówki Grzegorz Grzyb przybywał z rowerem i po nocnych jamach i koncertach widywano go na rowerze np. na Ścieżce nad Reglami - wspominają organizatorzy Campingu.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: laboratorium | Grzegorz Grzyb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje