Reklama

Reklama

Gene Simmons miał kłopoty na koncercie. To mogło skończyć się tragedią!

Podczas koncertu KISS w Tampie fani zespołu wstrzymali oddech. Wszystko przez sytuację, w której uczestniczył Gene Simmons. Niewiele brakło, a muzyk spadłby ze sporej wysokości z ruchomego podestu.

Podczas koncertu KISS w Tampie fani zespołu wstrzymali oddech. Wszystko przez sytuację, w której uczestniczył Gene Simmons. Niewiele brakło, a muzyk spadłby ze sporej wysokości z ruchomego podestu.
Gene Simmons miał problemy na koncercie w Tampie /Jim Dyson /Getty Images

Koncert w Tampie odbył się 9 października w ramach pożegnalnej trasy KISS. Problemy techniczne pojawiły się już na samym początku koncertu, przy okazji wykonywania "Detroit Rock City".

Muzycy zjeżdżali na dół na ruchomych podestach. W pewnym momencie platforma Gene Simmonsa zaczęła się mocno chwiać, co przeraziło fanów. Sytuacja mogła doprowadzić do groźnego upadku muzyka.

72-letni Simmons złapał jednak równowagę i udało mu się utrzymać na ruchomej scenie do momentu, aż ta zjechała na taką wysokość, że mógł z niej zeskoczyć.

Reklama

Przypomnijmy, że KISS na 2020 rok zaplanowali start pożegnalnej trasy. Ostatecznie z powodu pandemii wystartowała ona dopiero w sierpniu 2021 roku.

Paul Stanley i Gene Simmons na przełomie sierpnia i września musieli jeszcze raz przełożyć daty kilku koncertów, gdyż muzycy byli zakażeni wirusem. Każdy z nich przeszedł dzięki szczepieniom przeszedł chorobę łagodnie, a zespół szybko mógł wznowić trasę.

Pożegnalna trasa koncertowa KISS nie ominie Polski. Zespół wystąpi w łódzkiej Atlas Arenie 3 czerwca 2022 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL