Reklama

Film o Leonardzie Cohenie już po premierze na festiwalu Tribeca Film. W kinach latem

Pełnometrażowy, blisko dwugodzinny dokument "Hallelujah: Leonard Cohen, A Journey, A Song" powstawał od 2014 roku, przy aprobacie jego głównego bohatera, który zmarł dwa lata później w wieku 82 lat. Premierę zapowiadano na ubiegły rok. Ostatecznie dokument zadebiutował w podczas odbywającego się właśnie w Nowym Jorku festiwalu Tribeca Film. Jak donosi serwis Ultimate Classic Rock, zapowiedziano tam, że w kinach dokument pojawi się jeszcze tego lata.

Pełnometrażowy, blisko dwugodzinny dokument "Hallelujah: Leonard Cohen, A Journey, A Song" powstawał od 2014 roku, przy aprobacie jego głównego bohatera, który zmarł dwa lata później w wieku 82 lat. Premierę zapowiadano na ubiegły rok. Ostatecznie dokument zadebiutował w podczas odbywającego się właśnie w Nowym Jorku festiwalu Tribeca Film. Jak donosi serwis Ultimate Classic Rock, zapowiedziano tam, że w kinach dokument pojawi się jeszcze tego lata.
Leonad Cohen zmarł w 2016 roku /Graham Denholm/WireImage /Getty Images

Premierowy pokaz uświetniło swoimi występami kilkoro artystów. Wczesna muza i mistrzyni Cohena Judy Collins (dziś 83-letnia) wykonała "Suzanne" (którą po raz pierwszy nagrała na swoim albumie z 1966 roku, "In My Life"), 40-letnia Amanda Shires zaśpiewała "I'm Your Man", a 23-letni Daniel Seavy - "Hallelujah".

Na potrzeby tego filmu Leonard Cohen udzielił wcześniej kilku wywiadów. W jednym z nich zażartował, że po swojej śmierci zrobi większą karierę, niż za życia... A życie to nie należało do najłatwiejszych. Zwłaszcza pod koniec, gdy okazało się, że został okradziony przez swojego menadżera i musiał wrócić do koncertowania w bardzo podeszłym wieku. I tego gorzkiego wątku również tu nie zabrakło.

Reklama

Dokument w reżyserii Daniela Gellera i Dayny Goldfine bazuje na wydanej w 2013 roku książce Alana Lighta "The Holy or the Broken: Leonard Cohen, Jeff Buckley & the Unlikely Ascent of Hallelujah". Opowiada o życiu i karierze kanadyjskiego barda od początków jego twórczości na scenie, a debiutował w drugiej połowie lat 60., kiedy trudno było nazwać go młokosem, bo miał 32 lata.

Motywem przewodnim jest umieszczona w tytule piosenka "Hallelujah" - jedna z jego najsłynniejszych (wykonywana przy każdej okazji "od pogrzebów po wesela" - jak napisano na stronie festiwalu), a przy tym najczęściej interpretowana przez innych artystów.

Takich jak chociażby Brandi Carlile, Eric Church, Rufus Wainwright, Jeff Buckley i Regina Spektor, którzy wypowiadają się w owym dokumencie. Sam Cohen puentuje filmową biografię następującymi słowami: "Rozglądasz się dookoła i widzisz świat, który jest nieprzenikniony. I albo podnosisz pięść, albo mówisz 'alleluja'. Ja staram się robić jedno i drugie". 

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Leonard Cohen
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy