Reklama

Reklama

Edyta Górniak o śmierci, chorobie i miłości. Spisała testament dla syna

Edyta Górniak w bardzo szczerej rozmowie z Magdą Mołek opowiedziała o swoich myślach o śmierci, cierpieniu związanym z niedawno przebytą chorobą, miłości i związkach z mężczyznami oraz o śmierci ojca. Wyznała też, że spisała niedawno testament.

Edyta Górniak była niedawno gościem Magdy Mołek w programie "W roli głównej". To była bardzo szczera i intymna rozmowa, w której artystka opowiedziała o wielu bolesnych dla siebie sprawach i o tym, co aktualnie dzieje się  w jej życiu.    

Jak się okazało, ostatnio myśli wokalistki coraz częściej krążą wokół tematu śmierci. Był to spowodowane m.in. chorobą, którą przeżyła i związanym z nią cierpieniem. Po kilkutygodniowej walce z bólem artystka trafiła do szpitala. Długotrwałe cierpienie i myśli o śmierci skłoniły ją do sporządzenia testamentu.

Reklama

"Myślę o śmierci. Pierwsze myśli zaczęły się, gdy straciłam trochę zdrowia. Bardzo długo chorowałam i ten ból fizyczny dał mi w kość. Dzielnie znoszę turbulencje emocjonalne, ale ból fizyczny jest dla mnie trudny. Przez wiele tygodni nie ustępował. Nie działały leki przeciwbólowe, kroplówki, nic. Usiadłam wtedy z Allanem i powiedziałam mu, ile mamy pieniędzy i gdzie one są. Jak ma postępować, żeby je zdobyć. On wie, że to wszystko jest też w testamencie i wie, że to jego" - powiedziała Edyta Górniak.

Allan Krupa jest dzieckiem z małżeństwa Górniak z Dariuszem Krupą, muzykiem, który odsiaduje wyrok po tym, jak będąc pod wpływem narkotyków śmiertelnie potrącił kobietę. Jak przyznała wokalistka, dla związku z nim poświęciła wszystko, oddała całą siebie.

"Wszystko zostawiłam. (...) Mieszkałam w Wielkiej Brytanii, przeprowadziłam się do Polski dla niego. Wszystko, co chciał, to zrobiłam" - powiedziała.

Dla artystki najważniejszy jest syn. Teraz bardzo mocno przeżywa rozstanie z nim, Allan bowiem wybrał szkołę wojskową i przeprowadził się do internatu.

Magda Mołek zapytała Edytę Górniak o jej relacje z mężczyznami. Artystka wyznała, że najsilniejsza więź łączyła ją z prawnikiem Piotrem Schrammem.

"Myślę, że najwięcej zrozumienia dla mojej osoby, wrażliwości muzyki, ludzi, empatii, mojej przestrzeni, żeby być kreatywnym, zamiłowania do podróży, tego, że jestem mamą, to miał Piotr Schramm. On dawał mi przestrzeń i akceptację, że ja chciałam wracać na te nasze spotkania. Nie żałuję rozstania, bo wtedy byliśmy świadomi różnic między nami. Byliśmy zgodni w tej niezgodności". Górniak dodała też ze smutkiem: "Mężczyźni lubią się we mnie zakochiwać, ale nie potrafią do końca kochać".

Tematem rozmowy była również śmierć ojca wokalistki, z którym ta nie utrzymywała kontaktu od czasu, kiedy rozstał się z jej matką.

"Nie udało nam się spotkać przed śmiercią. Przez to, że nie widziałam, że umierał, został w mojej pamięci żywy. Te wspomnienia, które mam, są dobre. On był przystojny, uśmiechnięty. Pamiętam też skrawki kłótni w domu. Jak tata odszedł, to po pogrzebie obudziłam się i poczułam wielkie uczucie tęsknoty".

Jednym z bardziej przejmujących momentów programu był ten, w którym Edyta Górniak bardzo bezpośrednio poruszyła temat śmierci.

"Co mi może grozić to to, że sama wywołam śmierć. To znaczy, że będę gotowa na śmierć - wyznała wokalistka. - Przyjedzie taki dzień, że powiem: 'Ok. Wystarczy'. Ja wiem, że sama niczego nie mogę zrobić, bo nie chciałabym, żeby kiedykolwiek mój Stwórca pomyślał, że nie doceniłam tego, co dostałam, ale będę go wtedy prosić: 'To już dość. Już wystarczy. Już nie chcę czuć'".


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL