Reklama

Don Vasyl o koncertach TVP. "Żyć albo nie żyć"

Telewizja Polska organizuje koncerty na żywo. Imprezy wzbudzają wiele kontrowersji. Do sytuacji odniósł się Don Vasyl.

Don Vasyl jest legendą muzyki cygańskiej

Drugi koncert w ramach cyklu "Wakacyjna Trasa Dwójki" odbył się w Ostródzie.

Reklama

Pod sceną widać było ludzi, którzy najwyraźniej zapomnieli o zasadach obowiązujących podczas występów plenerowych (zakrywanie nosa i ust, zajmowanie miejsc naprzemiennie).

Na scenie pojawili się m.in. czołówka disco polo - Bayer FullClassicMilanoJorrgusDefisExaited, gwiazda serialu "Zniewolona" - Aleksiej JarowienkoGolec uOrkiestraHalina Mlynkova, zespół Piersi oraz legendy muzyki romskiej - Andre i Don Vasyl.

Sytuację skomentowała Ania Karwan (sprawdź!). "Może w końcu zobaczycie, jak bardzo jesteśmy oszukiwani względem tego, że my nie możemy wyjść zagrać koncertu. Zobaczcie, co się dzieje. To jest po prostu jawne kłamstwo i oszustwo" - mówiła w nagraniu na swoim InstaStories.

"Tak nie wolno, tak naprawdę nie wolno. My nie możemy wrócić do pracy. Moi koledzy tracą domy, płynność finansową, relacje, rozpadają się rodziny. Wymieniać dalej? Kultura upada. Pęka serce" - dodała.

Do wydarzenia TVP odniósł się również jeden z występujących tam muzyków - Don Vasyl (posłuchaj!). Przyznał, że występy na scenie Wakacyjnej Trasy Dwójki są dla niego szansą na zarobek. 

"Jestem za zniesieniem tych obostrzeń, ponieważ jest to moja praca. To jest 'żyć' albo 'nie żyć' mojej rodziny. Jestem za tym, aby można było organizować koncerty. Ja i moja rodzina bardzo ubolewamy nad tym stanem, ponieważ nie mamy żadnych dochodów" - powiedział w rozmowie z "Plejadą". Podkreślił również, że uważa, że da się zorganizować bezpieczne imprezy powyżej 150 osób. 

W 2019 roku Don Vasyl popadł w problemy finansowe. Musiał zaczął wyprzedawać swój majątek. Kłopoty finansowe Vasyla pojawiły się, gdy na jaw wyszło, że przez lata nie rozliczał się z fiskusem - w jego imieniu miała się tym zająć firma prowadzona przez dwóch Polaków, którzy już nie żyją.  

"Jeden był po studiach muzycznych, a drugi znanym reżyserem. Oni zawiązali mi ten zespół Don Vasyl i Cygańskie Gwiazdy. Okazało się, że nie płacili za to podatków. W końcu się dobrała się do mnie skarbówka. Miałem do zapłacenia ok. 400 tys. zł" - opowiadał piosenkarz. Przez lata dług narósł do kwoty ponad miliona zł.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Don Vasyl | TVP | wakacyjna trasa dwójki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje