Reklama

Reklama

Carlos Santana zasłabł na scenie. Chwile grozy podczas koncertu

Legendarny Carlos Santana był w trakcie koncertu, gdy niespodziewanie upadł. Fani przeżyli naprawdę trudne chwile, gdy nie wiedzieli, co się dzieje, a muzyk zniknął za czarnym materiałem. Rzecznicy gitarzysty wydali oświadczenie.

Legendarny Carlos Santana był w trakcie koncertu, gdy niespodziewanie upadł. Fani przeżyli naprawdę trudne chwile, gdy nie wiedzieli, co się dzieje, a muzyk zniknął za czarnym materiałem. Rzecznicy gitarzysty wydali oświadczenie.
Carlos Santana zasłabł na scenie /Scott Legato / Contributor /Getty Images

Carlos Santana był właśnie (5 lipca) na scenie w Michigan. 74-latek wykonywał utwór "Joy" (zobacz!), który zapowiedział jako "mistyczna muzyka lecznicza, która ma uzdrowić świat zainfekowany strachem". Nagle osunął się na ziemię. Koncert przerwano, a pracownicy i zespół medyczny ruszyli na ratunek.

Słychać jak uczestnicy krzyczą, by podać mu zimną wodę, a gitarzysta choć początkowo w szoku kurczowo trzyma swoją gitarę, to po chwili sięga po wodę i trzęsącymi się rękami pije kolejne łyki. 

Reklama

Wkrótce gitarzysta został zasłonięty kurtyną, przez którą nie było widać dalszych poczynań jego ekipy. Ze sceny wywieziono go przy aplauzie publiczności. Na nagraniach widać, jak opuszczając ją macha do publiczności.

Niedługo później do uczestników imprezy wyszedł menedżer trasy, Paul "Skip" Rickert i przyznał, że sytuacja była niepokojąca.  "Panie i panowie, jak widzicie zdarzył się poważny, nagły wypadek medyczny. Pomódlmy się, potrzebujemy tego w tej chwili... Prosimy o przesłanie swojego światła i miłości dla tego człowieka" - zaapelował.

Gitarzysta po opuszczeniu sceny trafił do szpitala. W Michigan tego dnia pogoda była bardzo trudna do zniesienia - wilgotno i w okolicach 30 stopni Celsjusza. Jeden z uczestników koncertu opisywał później, że medycy musieli interweniować z tego powodu także wśród publiczności. Nie wiadomo było wówczas, czy to temperatura wpłynęła negatywnie na zdrowie muzyka w danym momencie.

Carlos Santana zaledwie kilkanaście dni przez pierwszym lockdownem w 2020 roku miał wystąpić w Polsce - od czasu odwołania europejskiej trasy koncertuje jedynie w USA. Teraz jest w trakcie występów z zespołem Earth, Wind & Fire. Zaplanował już, że od września powróci do Las Vegas na rezydenturę.

Jak przypomina ultimateclassicrock.com, Santana przeszedł w grudniu "nieplanowany zabieg na sercu", przez który odwołał kilka koncertów.

Niedługo po zdarzeniach w sieci zamieszczono oświadczenie, z którego wynika, że Carlos Santana zasłabł z powodu "wyczerpania cieplnego i odwodnienia". Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, a legendarny artysta festiwalu Woodstock 1969 trafił na obserwację i "ma się dobrze". Kolejny koncert planowany na 6 lipca został odwołany.

Odezwał się także sam Santana i podziękował za wsparcie i modlitwy. "Dla wszystkich i każdego z osobna, dziękuję za wasze cenne modlitwy. Cindy i ja mamy się dobrze, po prostu staramy się nie martwić. Zapomniałem jeść i pić wodę, więc się odwodniłem i zemdlałem. Błogosławieństwa i cudów dla was wszystkich" - napisał na Facebooku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL