Reklama

Reklama

Busted: Charlie Simpson przestrzega rodziców przed tzw. "wtórnym utonięciem" dziecka

Charlie Simpson, jeden z założycieli zespołu Busted, z którym zdobył dwie nagrody BRIT Awards, zdobył się na osobiste wyznanie, dotyczące jego 4-letniego syna. Ma nadzieję, że to uświadomi innych rodziców, jak blisko jest od zabawy do tragedii.

Charlie Simpson, jeden z założycieli zespołu Busted, z którym zdobył dwie nagrody BRIT Awards, zdobył się na osobiste wyznanie, dotyczące jego 4-letniego syna. Ma nadzieję, że to uświadomi innych rodziców, jak blisko jest od zabawy do tragedii.
Charlie Simpson jest współzałożycielem grupy Busted /Jim Dyson /Getty Images

"Chciałam podzielić się przerażającym doświadczeniem, które ostatnio dotknęło mnie i mojego najmłodszego syna Jago - w nadziei, że jeśli pomoże to choć jednej osobie uniknąć podobnej sytuacji, to będzie warto" - napisał we wstępie postu, opublikowanego na Instagramie. W kolejnych słowach piosenkarz opisał co wydarzyło się w trakcie sielskich wakacji, spędzanych rodzinnie. Synek baraszkował w basenie, aż nagle wyłonił się spod wody kaszląc i plując wodą. 

"Wyciągnęliśmy go, wydawał się zdrowy i szczęśliwy i zachowywał się zupełnie normalnie przez resztę dnia" - napisał muzyk.

Reklama

Jednak wieczorem Jago poczuł się gorzej. Podczas kolacji był bardzo ospały i zasnął w ramionach żony Simpsona. Nagle się zbudził i zaczął wymiotować. Wezwany na konsultację lekarz początkowo uznał, że chłopiec cierpi na zatrucie pokarmowe i poradził, by rodzice położyli go do łóżka.

"Zanim lekarz wyszedł, przypomniałem sobie, jak Jago kaszlał tego ranka w basenie. Czytałem kiedyś o stanie zwanym wtórnym utonięciem, więc powiedziałem o tym medykowi. Gdy to usłyszał, kazał nam natychmiast udać się na pogotowie" - kontynuował piosenkarz.

W drodze do szpitala, która trwała godzinę, stan chłopca bardzo się pogorszył. Wydawało się, że traci przytomność. W placówce medycznej poddano go natychmiast prześwietleniu i tomografii komputerowej. Badania wykazały, że Jago ma wodę w płucach i że "dzieli go kilka minut od zapalenia płuc", jak to ujął Charlie Simpson.

Ostatecznie u jego syna zdiagnozowano wtórne utonięcie. Następne trzy dni spędził w szpitalu. "To była najgorsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczyliśmy. Najstraszniejsze ze wszystkiego jest jednak to, że gdybyśmy nie zabrali go do szpitala, mogłoby się to skończyć tragicznie" - podsumował muzyk. I dodał, że o wtórnym utonięciu mówi się niewiele, bo dochodzi do niego rzadko. Jednak, jak zauważył, wystarczy do tego mniej niż pół szklanki wody, którą wpuści się do płuc podczas oddychania. "Objawy mogą pojawić się nawet 72 godziny po zdarzeniu, co może utrudniać ich zdiagnozowanie. Należą do nich wymioty, gorączka, trudności w oddychaniu i letarg. Mam szczerą nadzieję, że nikt nigdy nie będzie musiał tego doświadczyć" - podkreślił.

Wtórne utonięcie opisywane jest w poradnikach medycznych jako: powikłanie po podtopieniu (gdy człowiek wdychał wodę, np. w trakcie pływania) w wyniku czego pojawiają się problemy z oddychaniem, prowadzące do obrzęku płuc i potencjalnie śmiertelnych trudności w oddychaniu. Podstawowe symptomy to: problemy z oddychaniem, zmęczenie, kaszel, bóle w klatce piersiowej, gorączka, wymioty.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL