Reklama

Reklama

"Budka Suflera to nie tylko Krzysztof Cugowski". Muzycy o powrocie zespołu

Muzycy zespołu Budka Suflera - Mieczysław Jurecki, Tomasz Zeliszewski - oraz wdowa po Romualdzie Lipko wrócili do rozstania grupy z Krzysztofem Cugowskim w 2014 roku.

Muzycy zespołu Budka Suflera - Mieczysław Jurecki, Tomasz Zeliszewski - oraz wdowa po Romualdzie Lipko wrócili do rozstania grupy z Krzysztofem Cugowskim w 2014 roku.
Mieczyslaw Jurecki i Tomasz Zeliszewski są muzykami grupy Budka Suflera /FORUM Gwiazd /Agencja FORUM

Budka Suflera ogłosiła koniec działalności w 2014 roku. Krzysztof Cugowski nie wziął udziału w reaktywacji do której doszło w 2019 r. Z kolei Romuald Lipko, główny twórca materiału grupy, zmarł 6 lutego 2020 r. z powodu choroby nowotworowej.

Jednym z wokalistów Budki został na początku tego roku Jacek Kawalec, co wywołało falę komentarzy. "Budka Suflera zakończyła działalność w 2014 r. Wszystkie działania po tej dacie są smutnym demolowaniem legendy" - komentował wtedy Krzysztof Cugowski. Na nadchodzącej płycie "Skaza" (premiera planowana na jesień) partie wokalne wykonywać będą także Robert Żarczyński (w zespole od 2019 r.) i Irena Michalska (dołączyła w 2021 r.).

Reklama

Skład uzupełniają Tomasz Zeliszewski (perkusja), Mietek Jurecki (bas), Darek Bafeltowski (gitara), Piotr Bogutyn (gitara) i znany z m.in. Czarno-Czarnych i współpracy z Big Cycem Piotr Sztajdel (instrumenty klawiszowe).

Przypomnijmy, że ostatnią płytą Budki Suflera jest wydana w listopadzie 2020 r. "10 lat samotności". Za mikrofonem stanął wówczas Felicjan Andrzejczak, z którym zespół przyjaźni się od ponad 40 lat. To on śpiewał w przebojach "Jolka, Jolka pamiętasz", "Czas ołowiu" czy "Noc komety".

Czytaj także: Budka Suflera i Jacek Kawalec mają "Wontpliwości". Kiedy premiera nowej płyty "Skaza"?

"Budka Suflera to nie tylko Krzysztof Cugowski". Mieczysław Jurecki i Tomasz Zeliszewski o powrocie zespołu

Mieczysław Jurecki, Tomasz Zeliszewski oraz Dorota Lipko, wdowa po liderze zespołu, w rozmowie z Plejadą wracają do wydarzeń z 2014 roku, kiedy Budka postanowiła zakończyć działalność. Zespół chciał odpocząć po wielu latach ciągłego koncertowania, ale okazuje się, że nie chodziło tylko o to.

"Były konkretne prośby ze strony Krzyśka. Mówił, że dopóki działa Budka Suflera, on nie może pomóc swoim dzieciom - Wojtkowi i Piotrkowi, którzy też są częścią tego rynku, są bardzo utalentowani. Obaj funkcjonują do dzisiaj na rynku, a wtedy założyli zespół Bracia, który miał szansę na ogromny sukces" - wspomina Zeliszewski.

Muzyk wspomina też, że Cugowski zasugerował chęć tworzenia w innym stylu. Według muzyków Budki wyglądało to jednak zupełnie inaczej.

"Krzysztof organizował potem koncerty, które promował wyłącznie własnym nazwiskiem, ale śpiewał na nich piosenki, które wcześniej nagraliśmy wspólnie i wykonywaliśmy na tysiącach koncertów" - mówi Jurecki w rozmowie z Kamilą Glińską i Grzegorzem Dobkiem.

Kiedy Romuald Lipko w 2019 roku zapytał Mietka Jureckiego i Tomka Zeliszewskiego o chęć reaktywacji grupy, nikt nie potrzebował ani chwili do namysłu. Pozostała tylko kwestia wokalisty.

"Zadzwoniliśmy do Krzyśka i umówiliśmy się na następny dzień. Romek powiedział, że chcemy jeszcze pograć, coś stworzyć i zapraszamy do współpracy. Krzysztof powiedział, że to jest niemożliwe, on ma swój jubileusz, swoją trasę, swoje sprawy. Na tym rozmowa się zakończyła" - wspomina Zeliszewski. 

"Krzysiek mówił, że ma coś do zagrania, a kiedy zapytałem, czy w końcu będzie grał to, co najbardziej kocha, spojrzał na mnie zaskoczony i powiedział: 'No..., może niekoniecznie'. Wtedy zrozumiałem, jak to naprawdę ma wyglądać, że teraz on sam będzie beneficjentem tego wszystkiego, co stworzyliśmy razem przez 40 lat i ma gdzieś wszystko i wszystkich" - dodaje.

Jak twierdzą muzycy, Budka Suflera wróciła w nowym składzie z trójką wokalistów nie po to aby odgrzewać kotlety, a wykonywać premierowe piosenki. Sporo repertuaru zostawił muzykom Romuald Lipko.

"W 2019 r. Romek jeszcze nie wiedział, że jest chory. Dopiero po powrocie z trasy dowiedział się o tym. Przyszedł do nas i powiedział: 'Słuchajcie, jestem chory. Na razie nie wiem, co dalej będzie, ale gdyby miało stać się najgorsze, to chciałbym, żebyście dalej grali te piosenki, bo to będzie jedyne, co po mnie pozostanie'. Czegoś takiego od nikogo nie usłyszałem nigdy wcześniej. Teraz uważam, że ze względu na te słowa i na te lata, które razem spędziliśmy, nie można postąpić inaczej niż po prostu grać" - mówi Jurecki.

"Gramy tylko piosenki Romka. Bez względu na to, czy nowe, czy stare. Romek zostawił nam kilkadziesiąt swoich niezrealizowanych pomysłów muzycznych i obecnie je urzeczywistniamy. Podczas koncertów wykonujemy również kamienie milowe z naszej kilkudziesięcioletniej działalności" - mówi basista.

"Budka Suflera to nie tylko Krzysztof Cugowski" - dodaje.

Czytaj także: Jacek Kawalec zadebiutował w Budce Suflera. Jak mu poszło? [WIDEO]

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy