Reklama

Reklama

Britney Spears znów trafiła do szpitala psychiatrycznego? Potrzebuje trochę "czasu dla samej siebie"

W mediach plotkarskich zawrzało od spekulacji, że Britney Spears po raz kolejny trafiła do szpitala psychiatrycznego na obserwację. Co więcej, sama artystka ogłosiła w swoich mediach społecznościowych, że potrzebuje trochę "czasu dla samej siebie".

Początek 2019 roku nie był dla Britney Spears szczególnie dobry. W lutym miała się rozpocząć jej kolejna rezydentura w Las Vegas - 32 koncerty, które miały zakończyć się w połowie sierpnia. To tak ważne dla siebie wydarzenie artystka była zmuszona odwołać i skupić się na sprawach rodzinnych. Okazało się, że ojciec Britney jest poważnie chory i o mało nie stracił życia.

"Czekałam na te koncerty i możliwość zobaczenia się z wami, więc to łamie mi serce" - napisała wokalistka. Wspominając o ojcu zdradziła: "Jesteśmy ogromnie wdzięczni, że z tego wyszedł i żyje, ale jeszcze daleka droga przed nim. Musiałam podjąć trudną decyzję i przenieść w tym czasie moje zaangażowanie i energię na rodzinę. Mama nadzieję, że to zrozumiecie".

Reklama

37-letnia Britney opublikowała na swoim Instagramie grafikę mówiącą o tym, jak ważne jest dbanie o siebie, swój umysł, ciało i duszę. Dodała też komentarz: "Każdy z nas potrzebuje trochę czasu dla samego siebie".

Wpis ten pojawił się po około dwóch miesiącach milczenia Britney. Plotkarski serwis TMZ podał, że Spears dobrowolnie zgłosiła się do szpitala psychiatrycznego na obserwację. Powodem tej decyzji miał być zły stan zdrowia jej ojca.

Osoba z otoczenia wokalistki zdradziła, że Jamie Spears przeszedł kolejną ciężką operację, a jego stan jest nadal ciężki. Choć artystka cały czas z nim jest, miała zdać sobie sprawę z tego, że konieczne jest też zadbanie o samą siebie.

Spekulacje o szpitalu psychiatrycznym nie są niczym dziwnym, jeśli popatrzymy na dotychczasowe życie Britney. Gwiazda kilkakrotnie przechodziła poważne załamania nerwowe. Ogolona głowa, zaatakowanie samochodu paparazzo parasolką, wizyty na spotkaniach AA i klinikach psychiatrycznych, a także walka o prawo do opieki nad synami - tak w skrócie można podsumować losy Britney Spears w 2007 roku.

Później, w 2008 roku, gwiazda została sądowo ubezwłasnowolniona, a kuratelę nad nią zaczął sprawować ojciec. Sama 2007 i 2008 rok wspomina niezbyt miło. "Moje lata dwudzieste były straszne. Czasy nastoletnie były zabawą" - podsumowała w rozmowie z gazetą "The Sun", dodając, że woli być jednak trzydziestolatką.

Kryzysy Britney były na tyle duże i poważne, że powstało nawet motto: "Jeśli Britney Spears przetrwała 2007 rok, to ty też sobie dziś poradzisz", które pojawiało się na wielu kubkach i koszulkach w Stanach Zjednoczonych.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Britney Spears

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje