Reklama

16-letnia córka Chrisa Cornella o śmierci ojca. "Temu można było zapobiec"

Chris Cornell, ikona muzyki grunge i lider zespołów Soundgarden oraz Audioslave, trzy lata temu powiesił się w hotelowym pokoju, tuż po koncercie. Miał depresję, a przy tym był uzależniony od alkoholu, narkotyków i leków. Jego nastoletnia córka Toni uważa, że tej śmierci dałoby się zapobiec, gdyby otwarcie mówiło się, że uzależnienie to choroba, a nie skutek hulaszczego trybu życia i mankamentów charakteru.

Chris Cornell zmarł tragicznie w 2017 roku

Toni Cornell w wywiadzie dla porannego programu telewizji ABC: "Good Morning America", oświadczyła, że po tragicznej śmierci ojca zaczęła się zastanawiać nad szykanowaniem osób uzależnionych i chorych psychicznie. 

Reklama

Wraz z bratem Christopherem rozpoczęła nową inicjatywę pod nazwą "Stop the Stigma". Celem programu jest uświadamianie młodych ludzi, czym są zaburzenia związane z uzależnieniami. Zostanie on wprowadzony w amerykańskich szkołach.

Niedawno ruszyła strona internetowa "Stop the Stigma". Toni Cornell opublikowała tam list otwarty: "Śmierci mojego taty można było zapobiec. Musimy powstrzymać piętnowanie uzależnionych, które nie pozwala dostrzec, że to choroba i zaburzenie zdrowia psychicznego, a nie wada moralna. Pierwsza perspektywa ratuje życie, druga je zabiera". 

Toni wyjaśnia, że jej zmarły ojciec zaczął eksperymentować z narkotykami w wieku 14 lat. Spowodowały one napady lęku, ale nigdy nikomu się do tego nie przyznał, więc cierpiał w samotności. "Wyjaśnił nam, że życie jest wspaniałe i można w nim osiągnąć wszystko. Gdy zaczął ćpać, tak właśnie sądził. Później wszystko się zmieniło" - napisała Toni. Zanim jej tata popełnił samobójstwo, próbował przekazać swoim dzieciom prawdę o tej tragicznej samotności. "Nauczył nas, jak ważne jest zrozumienie uzależnienia... Jednak ten problem jest niewystarczająco omawiany w szkołach. Chcę pomóc to zmienić" - dodała.

Faktycznie Chris Cornell, syn pary alkoholików, zaczął eksperymentować ze środkami zmieniającymi świadomość już wieku 12 lat. W wieku 13 lat zażywał je już codziennie. Jako czternastolatek zaczął odczuwać agorafobię.

8 maja 2017 roku został znaleziony przez swojego ochroniarza w łazience pokoju hotelowego w Michigan (po występie z zespołem Soundgarden). Leżał na podłodze z gumą do ćwiczeń zaciśniętą na szyi. W ustach miał krew. Badania toksykologiczne wykazały, że przed targnięciem się na życie, zażył dużą ilość środków przeciwlękowych.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Chris Cornell

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje