Reklama

Zbigniew Hołdys: Lufa i ogór

Komentator spraw wszelakich, felietonista, scenarzysta, grafik, pomysłodawca Akademii Sztuk Przepięknych, dziennikarz, wydawca, współtwórca wielu przebojów polskiego rocka - Zbigniew Hołdys kończy w poniedziałek (19 grudnia) 60 lat.

Postać nietuzinkowa, która ma wiele do powiedzenia nie tylko na tematy muzyczne. Współzałożyciel grupy Perfect w grudniu 2010 roku zapowiedział swój powrót na scenę, lecz (głównie ze względów zdrowotnych) ograniczył się do kilku koncertów z nowym składem Hołdys Kosmos.

Reklama

Swoje okrągłe urodziny Hołdys zamierza świętować w Klubokawiarni Chwila (dyrektorem generalnym jest tam jego syn Tytus Hołdys) w Warszawie. Na swoim profilu na Facebooku muzyk umieścił urodzinowe zdjęcie z hasłem "60. Lufa i ogór". "W poniedziałek o 22:00 znajdę się w Trójkącie Bermudzkim (klub Chwila), by przekroczyć dumnie 6 dych & zaniechać bycia młodzieżą. Można wpaść" - zaprasza na imprezę.

Z racji tego, że od dłuższego czasu Zbigniew Hołdys odmawia wywiadów na wszelkie tematy (z naciskiem na polityczne, o których wcześniej chętnie rozprawiał) postanowiliśmy przypomnieć 10 wybranych utworów autorstwa byłego lidera Perfectu.

- Dopadło mnie wyciszenie. Nie widzę w tym sensu. Dziwne uczucie. Może za jakiś czas mi przejdzie - napisał nam w sms-ie Hołdys.

"Co się stało z Magdą K." (1977)

Utwór napisany po powrocie Hołdysa z USA (grał tam w polonijnych klubach) do tekstu Andrzeja Mogielnickiego. Piosenka opowiada o gwałcie na niepełnoletniej dziewczynie. To właśnie kontrowersyjna tematyka sprawiła, że utwór nagrał sam Hołdys, a nie Janusz Kruk, lider grupy Dwa Plus Jeden (w latach 70. Hołdys pisał m.in. dla tej formacji).

"Kruk mówi, że tekst jest genialny, ale go nigdy nie wykona, bo nie może narazić zespołu na kłopoty. W czasach propagandy sukcesu to zbyt ryzykowne. Akurat wpadam do Mogiła, pijemy wódkę, on mi pokazuje tekst 'Magdy' i płacze. Biorę gitarę i w pięć minut robię piosenkę. Obydwaj dostajemy ciarek" - wspominał Hołdys w "Gazecie Wyborczej" (2006).

Piosenka na płycie ukazała się dopiero w 1991 roku, kiedy to wydano składankę Perfectu "1977-1991". W 2005 roku na albumie "Piła tango" utwór nagrała grupa Strachy na Lachy.

Perfect i "Co się stało z Magdą K.":


"Chcemy być sobą" (1981)

Jeden z klasyków pochodzących z debiutanckiego albumu Perfectu. Początkowo nagrano mini album składający się z czterech utworów ("Chcemy być sobą", "Coś dzieje się w mej biednej głowie", "Bla, bla, bla" i "Nie płacz Ewka"). Te nagrania - poza "Coś dzieje się w mej biednej głowie" - trafiły na płytę "Perfect". W 1982 roku (zainteresowani podają różnie daty - przełom czerwca i lipca lub październik) w warszawskim klubie Stodoła odbył się pierwszy koncert Perfectu po długiej przerwie spowodowanej wprowadzeniem stanu wojennego. Grupa, w zmienionym składzie (z Andrzejem Urnym i Andrzejem Nowickim), po raz pierwszy grała nowe utwory z płyty "UNU". Jedynym znanym numerem był właśnie "Chcemy być sobą", którego refren publiczność błyskawicznie zmieniła na "Chcemy bić ZOMO", oddając nastroje panujące w społeczeństwie.

Perfect na żywo na festiwalu w Opolu w 1983 roku:


"Nie płacz Ewka" (1981)

Początkowo tej piosence nie wróżono wielkiego sukcesu. Po latach wokalista Perfectu Grzegorz Markowski wspominał, że zarejestrowano ją dość przypadkowo, gdy okazało się, że podczas sesji nagraniowej zostało jeszcze trochę czasu.

Ewka z piosenki to postać autentyczna. "To był romans życia, szalony, osobna opowieść" - opowiadał Hołdys w "Wyborczej". Muzyk poznał ją w szkole, do której zaprosił go tekściarz Bogdan Olewicz, współautor "Nie płacz Ewka". Muzyka powstała po powrocie Hołdysa z USA.

"Jak przeczytałem tekst, od razu zobaczyłem Ewę Zadarę (to jej panieńskie nazwisko), jej mieszkanie, te rozmowy, że świat zmienimy, że Dylan jest ważniejszy niż Młynarski. Tę miłość i te łzy, które nieraz widziałem" - mówił po latach Hołdys.

"Nie płacz Ewka" na żywo w 1981 roku:


"Autobiografia" (1982)

Najsłynniejszy utwór Perfectu i zarazem absolutny klasyk polskiego rocka. "Było nas trzech, w każdym z nas inna krew" - te słowa odnoszą się do trójki przyjaciół: Hołdysa i wspomnianych wyżej tekściarzy: Andrzeja Mogielnickiego i Bogdana Olewicza (to on napisał słowa "Autobiografii"). Zarys melodii powstał w barze Opera w hotelu Victoria, gdzie akurat Hołdysowi zebrało się na picie. Nuty i akordy zapisywał na serwetkach.

"Najpierw zrobiłem refren, zagrałem go w domu trzy razy i od razu płynnie wszedłem w zwrotkę. Bez poprawek, bez niczego, z przerwą między zwrotką i refrenem. Jakby kolega na wysokości powiedział: 'No masz, zasrańcu, w prezencie'" - mówił w "Gazecie Wyborczej".

"Autobiografia" na festiwalu w Opolu w 1983 roku:


"Idź precz" (1983)

Jeden z wielu przebojów Perfectu z drugiej studyjnej płyty "UNU". "Idź precz" pokazywało hardrockowe oblicze zespołu. Podobnie jak m.in. "Autobiografia", "Chce mi się z czegoś śmiać" i "Pocztówka do państwa Jareckich" dostępne były na wydanej pod koniec 1982 roku koncertowej płycie "Live", nagranej w warszawskiej Stodole.

Posłuchaj utworu "Idź precz":


"I Ching" (1983)

Po rozwiązaniu Perfectu (miał dość popularności, intensywnego życia i zajmowania się interesami zespołu) Zbigniew Hołdys poprowadził sesję nagraniową "I Ching" z udziałem ówczesnej czołówki rocka - muzyków zespołów Perfect, TSA, Krzak, Osjan, Maanam, Porter Band, Breakout i Martyny Jakubowicz.

"Album (...) był - choćby ze względu na potencjał personalny - zamierzeniem wyjątkowym, jednak zrealizowanym tylko w części. Hołdys bowiem zbyt rzadko tasował muzyków, nie wychodząc poza schemat perkusja - bas - dwie gitary. Pod tym względem chlubnym wyjątkiem jest utwór tytułowy (...). Niemniej 'I Ching' robił wrażenie ze względu na unikalny charakter całości" - pisał Jan Skaradziński w "Encyklopedii polskiego rocka".

W zamykającym płytę, najdłuższym utworze tytułowym Hołdysowi towarzyszyli m.in. Andrzej Urny, Jerzy Kawalec, Janusz Niekrasz, Wojciech Morawski i Piotr Szkudelski.

Posłuchaj utworu "I Ching":


"Nie ma Boga" (1985)

Podczas sesji "I Ching" wykluła się supergrupa Morawski Waglewski Nowicki Hołdys, która odpowiadała za większość nagrań na płycie "I Ching". Kwartet miał być zatem logiczną kontynuacją i rozwinięciem tego projektu. Tym razem Hołdys - pomysłodawca całości - dał większe pole do popisu swoim kolegom. Mniej więcej połowę utworów zaśpiewał Wojciech Waglewski, lecz akurat w otwierającym "Nie ma Boga" za wokale odpowiadał Hołdys.

"Kwartet (...) przedstawił mroczny zapis świadomości schyłku stanu wojennego, swoistej emigracji wewnętrznej, ponurej i zgoła schizofrenicznej rzeczywistości" - pisali Leszek Gnoiński i Jan Skaradziński w "Encyklopedii Polskiego Rocka".

Posłuchaj "Nie ma Boga":


"Kołysanka dla Tytusa" (2000)

"Moja płyta 'Hołdys.com' była jeszcze innym eksperymentem muzycznym. Trzy perkusje, mnóstwo gitar, potężne brzmienie. Wtedy nie ma miejsca na intymność, która sprzyja ładnym piosenkom" - mówił w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

"Kołysanka dla Tytusa" pochodzi właśnie z tego albumu. W momencie wydania jego syn Tytus miał 12 lat. Jeszcze przed premierą Zbigniew Hołdys po 18 latach przerwy nieoczekiwanie dał tylko jeden koncert - w Sali Kongresowej w Warszawie, który zadedykował właśnie Tytusowi.

Ich wspólne ścieżki artystyczne zaczęły się przenikać dość wcześnie - Tytus zagrał w sztuce "Pif-Paf! Jesteś trup!" przetłumaczonej przez swojego ojca, potem wystąpił w "Prawie McGoverna" autorstwa Zbigniewa Hołdysa. Po latach Tytus wszedł w skład jego zespołu Hołdys Kosmos jako gitarzysta, został też dyrektorem artystycznym Klubu Chwila.

Posłuchaj "Kołysanki dla Tytusa":


"Stalker" (2002)

Najsłynniejszy i chyba najbardziej przejmujący solowy utwór Zbigniewa Hołdysa. Były lider Perfectu wykonał go na festiwalu w Opolu w 2002 roku.

Zobacz ascetyczny klip "Stalker":


"Kuba" (2010)

Utwór zarejestrowany z muzykami grupy T.Love na powrotny koncert. Piosenka poświęcona jest przyjacielowi muzyka z lat szkolnych, Kubie Wajnbergowi, który został zmuszony do wyjazdu z Polski w ramach kampanii antysemickiej po marcu 1968 r.

"Miał na imię Kuba, cudowny gitarzysta i przy okazji, jak się później okazało, twórca komputera Deep Blue w Massachusetts" - opowiadał w 2010 roku Zbigniew Hołdys.

Zobacz przygotowany przez Tytusa Hołdysa nieoficjalny klip "Kuba":

Michał Boroń

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje