Reklama

Reklama

Co się dzieje z Lady Pank?

Czy to koniec jednego z najpopularniejszych polskich zespołów rockowych?

Podczas koncertu Lady Pank w warszawskiej Stodole (17 kwietnia) zespół wystąpił bez gitarzysty Jana Borysewicza, najważniejszego obok wokalisty Janusza Panasewicza członka grupy. Dodajmy, że Borysewicz tego dnia obchodził 54. urodziny.

Brak lidera Lady Pank na koncercie wzbudził mieszane uczucia fanów zespołu.

"Kurde, po cichu liczyłem na niezwykły koncert. Bo to po długiej przerwie i urodziny JB, ale jak zwykle na nadziejach się kończy" - napisał użytkownik forum Lady Pank o nicku Adam1023.

"Gdybym pojechał żądałbym zwrotu kosztów dojazdu!! Żenada" - już ostrzej odniósł się do absencji gitarzysty MarcinnnP.

Reklama

"Fani nie zawiedli w przeciwieństwie do lidera zespołu. Nie pierwszy raz, zresztą" - pisze kusters.

Inne posty są zdecydowanie mniej delikatne:

"Totalny obciach. Kiedy w wywiadach Jan Bo mówi o szacunku do fanów czy też ogólnie do publiczności, to po prostu zbiera mi się na silne torsje. Tak naprawdę spokojnie można byłoby w tej sytuacji żądać zwrotu pieniędzy za bilety. To nie Janusz powinien tłumaczyć się za kolegę Jana, tylko właśnie menadżerowie zespołu. Żal mi Janusza, że to właśnie On został postawiony w sytuacji obwieszczającego złą nowinę" - krytykował Jantom.

"I po raz kolejny panu Borysewiczowi udało się wyłudzić od ludzi pieniądze za występ. Podsumowaniem tego gigu niech będą słowa zasłyszane za kulisami: Dzisiaj wystąpił Janusz Panasiewicz, który zaśpiewał covery Lady Pank. Też mam takie odczucia bo dla mnie nie ma LP zarówno bez Janusza, jaki i bez Jana, czy się to komuś podoba czy nie. Przykre jest takie nabijanie ludzi w butelkę, bo do Stodoły zjechali jak zwykle fani z całej Polski" - stwierdził Bgood.

Niezadowolony z zaistniałej sytuacji był również wspomniany Janusz Panasewicz:

"Wyraźnie było mu głupio, ale już nie tylko głupio... Otóż wielokrotnie w trakcie koncertu komentował zachowanie Janka. Było w tym trochę czegoś zabawnego, ale ja to odebrałem dość smutno, bo brzmiało to jak rezygnacja i pożegnanie (choć wiem, że to pożegnanie będzie jeszcze trwało i trwało). Janusz był zażenowany przynajmniej tak to odebrałem" - relacjonuje użytkownik donpablo.

Według wpisów na forum Lady Pank podczas koncertu w Stodole Panasewicz miał powiedzieć, że "Janek wybrał inny sposób świętowania niż my" i określił kolegę jako "celebrytę". Wokalista powiedział również, że "ten zespół już nie istnieje". Czy oznacza to koniec Lady Pank?

Dodajmy, że we wrześniu 2008 roku solowy album "Panasewicz" wydał wokalista grupy, a Jan Borysewicz był pomysłodawcą płyty "W hołdzie Tadeuszowi Nalepie" (2008). Perkusista Kuba Jabłoński oraz stały sideman, gitarzysta Michał Sitarski pracują obecnie nad debiutanckim albumem swojej grupy Freedom.

Zobacz teledyski Lady Pank na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: panasewicz | Lady Pank

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje