Reklama

Recenzja Voo Voo "Za niebawem": Niech się obudzą

Zespół ma mocne przesłanie. A przy tych ważnych treściach świetnie się też bawi.

Okładka płyty "Za niebawem" grupy Voo Voo

Nie ma na naszej scenie większego kameleona niż Voo Voo, przynajmniej w tym "mainstreamowym" wydaniu. Konwencję i klimat zmieniali często, nie sprawiało im to żadnych problemów, a sam efekt końcowy był co najmniej zadowalający. A jest to naprawdę duże osiągnięcie biorąc pod uwagę tak bogatą dyskografię. Jeszcze nigdy nie zawiedli, chociaż kilka razy zdarzyły im się nieznaczne spadki formy, które i tak w ostatecznym rozrachunku wychodziły Waglewskiemu i spółce na dobre.

Reklama

Wydane dwa lata temu "7" to było coś. I to w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu, bo te jazzrockowe, często bardzo oszczędne, wręcz minimalistyczne granie, wyszło świetnie i sprawiło, że Voo Voo ponownie zaskoczyło wszystkich. W porównaniu do dość nierównego albumu "Dobry wieczór", płyta płynęła spokojnie, nie zdarzały jej się jakościowe przestoje i zwyczajnie chciało się więcej. Czuć było niedosyt.

W tym przypadku jest podobnie. Nie będę odkrywczy, jeśli napiszę, że zespół ponownie robi słuchaczowi niespodziankę i zaskakuje go na każdym kroku. Co ważne, to już pierwszy odsłuch "Za niebawem" sprawia, że spokojnie możemy stwierdzić, że obcujemy z najlepszym materiałem grupy od wydania "Oov Oov". Czyli od ponad 20 lat, a trzeba pamiętać, że po drodze były przecież "Samo Voo Voo" i "Płyta z muzyką".

Zaczyna się dość spokojnie. O ile jeszcze "Niespiesznie 1, 2" naturalnie kontynuuje klimat poprzednika, to prawdziwe "Za niebawem" zaczyna się na drugim utworze. Bo nie dość, że "Takie tam 1" żywiołowością stanowi wizytówkę całej płyty, to na dodatek swoim tekstem wyznacza kierunek dla pozostałej części płyty i przemyca aktualne odczucia Wojciecha Waglewskiego. A ten jest w naprawdę świetnej formie - czujnie obserwuje i świetnie komentuje rzeczywistość, potrafi rzucić genialne "Dziś nie kupuję gazet ani sobie, ani żonie / By nikt się nie dowiedział po której jestem stronie / Za dużo nie pytam, bo się boję odpowiedzi / Parę razy mnie zdziwili moi byli już koledzy". Budzi podziw.

Walka z hipokryzją, ból, obawa o przyszłość, ukryte pytanie "dokąd idziemy?". "Za niebawem" ma wiele trudnych tekstowych momentów, zmusza do refleksji, ale wszystko łagodzi muzyka. W tej warstwie dzieje się naprawdę bardzo dużo i można odnieść wrażenie, że jest to swoisty hołd dla całej wcześniejszej, własnej twórczości.

Jest tu wszystko do czego zdążyli nas przyzwyczaić przez te wszystkie lata. Z jednej strony nawiązania do lat 60. w postaci pozornie prostego "Nocą" (zwracam uwagę na tło - tu gwizdy, gdzie indziej genialny wokal), z drugiej takie "Się poruszam 1" mogłoby się znaleźć na jednej z płyt Talking Heads. Dominują gitary, świetnie brzmią klawisze, rytmikę zapewnia 27-osobowy zespół szkoły Ritmo Bloco, jest też miejsce na improwizację w "Takie tam 2" i chórki, dzięki którym "Dzieci kwiaty 1" jeszcze bardziej zyskują na jakości.

Godzina. Tylko i aż tyle wystarczy, żeby kilka razy złapać się za głowę i zastanowić się, co jeszcze może Voo Voo. Sam Waglewski nawet odważnie pyta "może młodzi się obudzą?", więc co młodsi mogą powiedzieć na formę tych bardziej doświadczonych? Cóż, niech zazdroszczą.

Voo Voo "Za niebawem", Wydawnictwo Agora

8/10


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Voo Voo | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama